W walce z ociepleniem klimatu w mroźnych wodach arktycznych. Poznajcie Lewisa Pugha

Lewisa Pugha, zwanego „człowiekiem niedźwiedziem”, trudno zaszufladkować. Były komandos, prawnik, a przede wszystkim podróżnik i aktywista, który walczy z globalnym ociepleniem. Swoimi wyczynami, pływaniem w lodowatych wodach Oceanu Arktycznego, stara się zwrócić uwagę światowych przywódców na klimatyczne zmiany widoczne gołym okiem na biegunie północnym. I mu się to udaje.

Z kwestiami związanymi z ochroną przyrody został zainspirowany przez własnego ojca, Gordona Pugha, admirała Marynarki Królewskiej, który w każdej wolnej chwili zabierał syna do parku narodowego. To on pokazał mu kruchość świata i opowiadał o wielkich odkryciach. Lewis przyznaje, że jego ojciec był uzdolnionym gawędziarzem: „Jedną z opowieści, których słuchałem jako młody chłopiec, była ta o pierwszym brytyjskim teście bomby atomowej. Był tam i widział jak wybucha. Powiedział, że eksplozja była tak głośna, a światło tak ostre, że musiał zasłaniać twarz rękami, aby chronić oczy […]. Wiem, że oglądanie wybuchu bomby atomowej, miało duży wpływ na mojego ojca”[1].

Nie tylko ojciec (wrażliwy na niesprawiedliwość społeczną – Pugh wychowywał się i dorastał w RPA, w okresie apartheidu i walki o prawa człowieka) wywarł wpływ na ekologiczną świadomość przyszłego aktywisty. Przełomowym momentem, kiedy to postanowił zakończyć karierę prawniczą i poświęcić się ochronie mórz, było spotkanie z arcybiskupem Desmondem Tutu, laureatem Pokojowej Nagordy Nobla (udało mu się m.in. przeforsować do konstytucji RPA zakaz rasowej dyskryminacji). Młody Lewis poznał arcybiskupa podczas treningu w Zatoce Mandeli. Miał od niego usłyszeć: „Głównym powodem konfliktów jest walka o zasoby naturalne, których jest coraz mniej, bo sami je niszczymy. Walcząc o ochronę środowiska, ratujesz pokój na Ziemi”[2].

Lewis już w wieku sześciu lat marzył o podróżach. Siedem lat później po raz pierwszy odwiedza Arktykę: „Kocham to miejsce. Widziałem, że to miejsce zmienia się w krótkim czasie nie do opisania. Widziałem niedźwiedzie polarne przechodzące przez bardzo cienki lód w poszukiwaniu jedzenia. Pływałem przy lodowcach, które tak bardzo się cofnęły. I każdego roku widziałem coraz to mniej i mniej lodu morskiego. Chciałbym, żeby świat wiedział, co tam się dzieje”[3]. Lewis przekonuje, że w ciągu dwóch lat stopniało 23% pokrywy lodowej. Mając na uwadze te zmiany postanowił, jak sam opowiada, potrząsnąć światowymi liderami. Wysłał do nich jasny komunikat: „Zmiana klimatu jest faktem. I musimy coś z tym zrobić. Musimy coś zrobić teraz”.

Po przygotowaniach do pływania w lodowatych wodach Arktyki i zebraniu odpowiedniego zespołu Lewis skoczył do morza o temperaturze – 1,7 °C. Pierwsza próba była nieudana. Opowiada: „Nigdy w życiu nie czułem tego, co w tamtym momencie. Nie mogłem oddychać. Z trudem łapałem powietrze. Oddychałem bardzo szybko i w ciągu sekund zdrętwiały mi ręce i place. Czujesz się – paradoksalnie – jakbyś się palił”[4]. Lewis płynął przez 5 minut. Kiedy wdrapał się na lód jego place powiększyły się – wy wyniku zamarznięcia wody w komórkach – do wielkości gotowanych parówek, do tego stopnia, że nie mógł ich zacisnąć. Po raz pierwszy pomyślał, że przepłynięcie 1 km w wodach bieguna północnego spali na panewce. Po latach treningu i przygotowaniach w 2007 roku Lewis Pugh wypłynął z Murmańska w Rosji i przez Morze Barentsa dotarł na biegun północny. Na przekór wszystkiemu wskoczył (bez pianki i żadnych chroniących kremów) do czarnych i lodowatych odmętów bieguna i przepłynął kilometr w ciągu 18 min i 50 sekund.  

Wyczynom Lewisa zawsze towarzyszy rozgłos medialny. Ten z kolei przyczynia się do nagłośnienia niemodnego problemu. Działania Brytyjczyka nie tylko uświadamiają opinię publiczną o zagrożeniach związanych z działalnością człowieka, ale wpływają na ważne polityczne decyzje. Rosja, która zalicza Antarktydę do swoich wpływów (biały kontynent odkrył w 1820 roku Gottlieb von Bellingshausen), przystąpiła (w 2016 roku) do porozumienia, na mocy którego obszar wielkości 1 500 000 km2 został wpisany do rejestru obszarów chronionych.

Lewis przekonuje: „Należy zadać sobie fundamentalne pytanie, które brzmi: »W jakim świecie chcemy żyć i jakie decyzje podejmiemy dziś, aby upewnić się, że wszyscy będziemy żyć w trwałym świecie«”. Wszyscy bowiem płyniemy na tym samym statku.

Mariusz Rakoski

[1] O swoim wyczynie Lewis Pugh chętnie opowiada na spotkaniach, których tematem jest zagadnienie związane z globalnym ociepleniem. W sieci dostępna jedna z wielu jego prelekcji: www.ted.com [dostęp z 22 czerwca 2017 r.].

[2] Antonów Wojtek, Dyplomata w kąpielówkach, „Przekrój”, Warszawa 2017, nr 2, s. 138.

[3] Prelekcja Lewisa Pugha, tamże.

[4] Tamże.

Fotografia wyróżniająca nad tytułem: Lewis Pugh w czarnych i mroźnych wodach Oceanu Arktycznego, 2007 r. Fot.: Media

Dodaj komentarz