Ryszard Kamiński – Gra w życie

 

Dr n. med. Ryszard Kamiński

Dr n. med. Ryszard Kamiński

Szarość dnia codziennego od samego rana wymusza na mnie podejmowanie kolejnych decyzji. Dzisiaj obudziłem się cały spocony. To z powodu tych „bezsensownych” koszmarów nocnych. Nie wiem dlaczego, „coś” w nocy mnie goniło, prześladowało. Co to mogło być? Kto miałby czas, aby nad tym się zastanawiać? Trzeba pędzić dalej. (Dokąd?) Czas mnie pogania. Irytuję się w drodze do pracy. Zaczyna mi wszystko przeszkadzać. Muszę się uspokoić. Mijam innych. Uśmiecham się. Witam się z tymi, od których najchętniej odwróciłbym głowę. Dla kogo ja to robię?

Próbuję się skupić nad swoją pracą. Czytam kolejne strony, ale niczego nie rozumiem. Zaczynam od początku i nic. Co się dzieje? Moje myśli, wbrew mojej woli uciekają poza moją kontrolę i rządzą się „swoimi prawami” (swoimi, a dlaczego nie moimi?). Dzwonię w ważnej sprawie, aby umówić się z kontrahentem. Kto odbiera słuchawkę po drugiej stronie? Mój przyjaciel. Przecież nie do niego dzwoniłem, a słyszę jego głos w słuchawce. Pomyliłem się. Co się ze mną dzieje???

Przychodzę do domu. Jestem bardzo zmęczony. Wreszcie będę mógł odpocząć. Nie wiem dlaczego, ale w swoim domu nie mogę znaleźć sobie miejsca. Rozmawiam z najbliższą mi osobą o swoich problemach i odkrywam, że wymieniamy jedynie informacje. Moje złe samopoczucie nie ulega zmianie na lepsze,  wręcz przeciwnie. Odkrywam nagle z przerażeniem obcość najbliższej do tej pory mi osoby (żony). Mamy wspólne dzieci, mieszkanie, niektóre przyzwyczajenia i chyba (silny niepokój) nic więcej. Przecież my w ogóle się nie rozumiemy. Mam poczucie, jakbyśmy rozmawiali w dwóch odmiennych językach. Dlaczego wcześniej tego nie widziałem? A może nie chciałem tego widzieć? Czy po tych wielu latach, spędzonych pod jednym dachem, można coś jeszcze zrobić? Znamy swoje grymasy, nawyki, ale nie znamy swoich pragnień, marzeń, różnego rodzaju obaw. Były one skrywane w najciemniejszej jaskini własnego wnętrza (dlaczego tak głęboko ukryte?). Czuję się taki samotny w tym domu. Żyłem, a może grałem w jakąś przedziwną grę, w której reguły były już dawno ustalone, a ja jedynie włączyłem się (zostałem włączony) do niej. Dlaczego nie brałem udziału w ustalaniu reguł, a jedynie im się podporządkowałem? Tak wiele sobie kiedyś obiecywaliśmy. Ale czy było wzajemne zainteresowanie sobą? Nieraz chciałem powiedzieć coś, ale powstrzymywałem się, aby nie wywoływać „niepotrzebnego” napięcia. Liczyłem, że „samo” się ułoży. Tak mijały kolejne lata, aż do dziś. Byliśmy dla siebie mili, ale nieprawdziwi. Takie odkrycie w jednej chwili. Co teraz mogę zrobić? Czy nie ma już z tego wyjścia?

Nagle silny ból w okolicy serca. Przeraźliwy lęk o własne życie zagląda mi prosto w oczy i dławi  w gardle. Duszę się. Wyobraźnia rozpędza moje myśli w nieprzewidywalnym wcześniej kierunku. Wszystko, co do tej pory było przez lata budowane, planowane – nagle „umiera”. Natychmiastowa konsultacja medyczna wyklucza zawał. Lekarz po dodatkowych badaniach nie stwierdza choroby ciała. To daje znać o sobie ukryta część psychiki.

Ukryta, inaczej nieświadoma. Zawiera w sobie treści psychiczne, które w określonym czasie nie są dostępne świadomości. Przejawiają się one w marzeniach sennych, czynnościach omyłkowych, oderwanych myślach i wnioskach. To „coś”, co się nagle we mnie pojawiło, jest też mną. Skoro nie jest poznane, to najczęściej jest ignorowane, pomijane, bagatelizowane. Moja wewnętrzna część nie daje jednak o sobie zapomnieć. Pojawia się znienacka w postaci koszmarów nocnych, przepycha się w postaci przejęzyczeń, pomyłek , bo często tylko tak może dać o sobie znać. Czy chcemy poznać swoje ukryte pragnienia, marzenia, czy też nadal będziemy spychać je z powrotem do nieświadomości?

Należy przyłożyć ucha do swojej zawsze aktywnej psychiki, aby po wysłuchaniu jej zacząć z nią współpracować, a nie niszczyć jej, czyli Samego Siebie.

To właśnie psychoterapia jest sztuką, która umożliwia to poznanie. Pacjent wraz z psychoterapeutą pokonuje nieznaną dla siebie samego drogę do własnego wnętrza, psychiki. Odkrywa to co jest skrywane: różne lęki, ale także pragnienia, marzenia. Staje się bogatszy o kolejne treści dotyczące życia wewnętrznego, które jest często skonfliktowane. Refleksja nad sobą pozwala nam poznać Samego siebie. Uświadomienie sobie w trakcie kolejnych spotkań z terapeutą przeżywanych konfliktów i trudności, pozwala na wypracowanie prawdziwych i realnych oczekiwań wobec siebie, swojego życia i relacji z bliskimi. Pamiętajmy, że każde „nieleczone cierpienie” może być realnym zagrożeniem. Chciejmy dać sobie pomóc, a być może wtedy okaże się, że rozwód nie jest jedynym wyjściem, szef nas nie zwolni za nieefektywność spowodowaną brakiem jasnego myślenia i trudnością w koncentracji, a znajomych zaciekawią nasze zmiany. Jeśli nie będziemy ukrywać przed  sobą samym niepokojących objawów alarmujących nas, że przestajemy sobie sami radzić, to zadbamy tym samym o swoje zdrowie, o zdrowe relacje w rodzinie i samorealizację w pracy zawodowej.

Poprzez psychoterapię możemy stopniowo i bezpiecznie szukać  własnego klucza do siebie samych i otaczającego nas świata. Psychoterapia umożliwi nam stopniowe docieranie do przyczyn naszych problemów i pokaże możliwość rozwiązań tkwiących w nas samych. Człowiek poszerzając swoją świadomość i widząc konsekwencje swoich wyborów, staje się coraz bardziej odpowiedzialny za swoje życie i swoje relacje z innymi.

Ryszard Kamiński

_____________________

O autorze:

Dr n. med. Ryszard Kamiński – specjalista psychologii klinicznej. Psychoterapeuta i superwizor psychoterapii.  Asystent psychodramy Europejskiego Instytutu Psychodramy oraz założyciel Zachodniopomorskiego Instytutu Psychoterapii w Szczecinie.

 

Dodaj komentarz