Poeci, do piór! [KONKURS POETYCKI]

Miejska i Powiatowa Biblioteka Publiczna im. Stefana Żeromskiego w Będzinie ogłosiła IX edycję Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Władysława Stefana Sebyły. Konkurs ma charakter otwarty, mogą w nim wziąć udział osoby do 18. roku życia, osoby dorosłe oraz twórcy nieprofesjonalni, których wiersze nigdy wcześniej nie były publikowane.

Organizator konkursu. Fot.; materiały prasowe.

Organizator konkursu. Fot.; materiały prasowe.

Konkurs składa się z kliku etapów. W pierwszym uczestnicy nadsyłają – na adres biblioteki – swoje utwory (termin mija 29 kwietnia br.). W kopercie powinno się znaleźć pięć wierszy, każdy z nich w pięciu egzemplarzach. Autor jest również zobowiązany załączyć pisemną zgodę na przetwarzanie danych osobowych (szczegóły w regulaminie konkursu). W drugim etapie organizatorzy powołują członków jury, których obrady potrwają od 9 do 30 maja br. 10 czerwca uczestnik otrzyma powiadomienie o zakwalifikowaniu się do finału, zaś laureata poznamy 17 czerwca, podczas ceremonii ogłoszenia wyników i wręczenia nagród. Partnerami konkursu zostali: Instytut Mikołowski im. Rafała Wojaczka w Mikołowie, Towarzystwo Historyczne im. Szembeków w Warszawie oraz Urząd Miejski w Będzinie.

Celami konkursu są, jak czytamy w regulaminie, m.in.: rozbudzanie zainteresowań twórczością poetycką, budowanie kompetencji językowych, kształtowanie świadomych i twórczych postaw wobec języka polskiego czy upamiętnienie Władysława Stefana Sebyły.

Continue reading “Poeci, do piór! [KONKURS POETYCKI]” »

Z. Urushadze – „Mandarynki” [RECENZJA]

Estońsko-gruzińskie Mandarynki walczą o Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny m.in. z polską Idą i rosyjskim Lewiatanem.

Estońsko-gruzińskie Mandarynki walczą o Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny m.in. z polską Idą i rosyjskim Lewiatanem.

Ida Pawlikowskiego została okrzyknięta faworytką do Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny, ale Golden Globe, uznawane za przedsmak nagród Amerykańskiej Akademii Wiedzy i Sztuki Filmowej, w tej samej kategorii powędrował do rosyjskiego Lewiatana A. Zwiagincewa. Film, będący krytyką putinowskiego Państwa (tytułowy „Lewiatan”), został w Rosji ocenzurowany i zakazany. W świetle bieżących wydarzeń na wschodnich terenach Ukrainy rosną również szanse Mandarynek – estońskiego manifestu antywojennego.

Jesienią 1992 roku w Abchazji dochodzi do konfliktu. W wojnie przeciwko władzy gruzińskiej Abchazowie, separatyści, wspierani są przez Rosję oraz czeczeńskich najemników. Nie tak daleko od epicentrum walk, w małej górskiej miejscowości mieszka dwóch estońskich przyjaciół, którzy postanawiają zostać na ogarniętej wojną abchaskiej ziemi (podczas konfliktu większość Estończyków wyemigrowała do swej macierzy). Jeden z nich, Ivo (w tej roli znakomity Lembit Ulfsak), prowadzi warsztat stolarski, drugi, Margus, uprawia tytułowe mandarynki. Spokój i ciszę abchaskiej wsi przeszywają od czasu do czasu odgłosy wojny. Mimo wdzierającego się konfliktu, starsi panowie sprawiają wrażenie, że wojna ich nie dotyczy: ich rytm życia, baśniowo wpleciony w złocisty górski krajobraz, wyznaczają codzienne obowiązki i przywiązanie do ziemi. Ivo ze stoickim spokojem odwiedza warsztat, w którym pracuje nad skrzynkami na mandarynki, z kolei Margus, mimo niepewnych czasów (lub przede wszystkim), zrywa owoce. Sielskie życie panów przerywa brutalna rzeczywistość, która wręcz dobija się do drzwi plantatora mandarynek. Przed domem Margusa dochodzi do potyczki czeczeńskich najemników z Gruzinami. Z wymiany ognia z życiem uchodzi dwóch bojowników (Ahmed i Nika). Ciężko rannych wprowadza do swojego domu Ivo. Od tego momentu zaczyna się zupełnie inna walka: dwóch żołnierzy – jeden z nich walczył o odłączenie Abchazji, drugi dla Gruzji jest gotów poświecić życie – znajduje się pod jednym dachem, dzieli ich tylko ściana oraz wzajemne antagonizmy.

Film Zuzy Urushadzego, w którym krytycy dopatrują się pacyfistycznego przesłania, opowiada historię skonfliktowanych narodów. Ivo, sędziwy, dojrzały i rozsądny człowiek, spełnia rolę przewodnika od nienawiści do pojednania, przy czym sam bohater nie uprawia żadnej podejrzanej moralistyki i nie propaguje treści pacyfistycznych w stylu „Make love, not war” czy „Love & Peace”. Jego siła oddziaływania (a niewątpliwe działa, i to skutecznie) drzemie w prozaicznej mądrości, tak mocno naznaczonej doświadczeniem zarówno dobra, jak i zła (w końcowych sekwencjach dowiadujemy się, że syn stolarza zginął na początku wojny): „Co jest z wami? Bez przerwy tylko »zabiję«, »zabiję«…” – pyta Ivo żołnierzy podczas wspólnej kolacji przy ognisku. – „Kto wam dał do tego prawo. Kto?”. – „Wojna” – odpowiada Czeczen. – „Głupi jesteś” – replikuje po krótkim namyśle Ivo. Podobnych, rzeczowych i głębokich dialogów w Mandarynkach usłyszmy zaledwie dwa lub trzy razy, bowiem siła treści – treści przechodzącej w znaki – została wpisana w postaci oraz zdjęcia (np. pojednanie i przebaczenie wyrażone wspólnymi posiłkami przy stole i pochówek Gruzina obok grobu tragicznie zmarłego syna Ivo; z kolei zacieśniona ekranowa przestrzeń może oddawać poczucie osaczenia i lęku).  

Continue reading “Z. Urushadze – „Mandarynki” [RECENZJA]” »

W nowojorskim muzeum pokazano nieznane prace Antoine’a de Saint-Exupery’ego

Mały KsiążęManuskrypt francuskiego pisarza do książki Mały książę zaprezentowano w nowojorskiej Morgan Library. Opowieść o przygodach małego międzygwiezdnego podróżnika jest najsłynniejszą przypowieścią filozoficzną o poszukiwaniu przyjaźni i tęsknocie za stanem szczęścia.

Na wystawie udostępniono 140 stron manuskryptu. Zawiera on rysunki A. Saint-Exupery’ego oraz dużo więcej tekstu niż skromna zawartość Małego Księcia. Autor nigdy nie zdradził, dlaczego dialogi, w niektórych miejscach całe rozdziały, nie znalazły się w przetłumaczonym niemal na 250 języków baśni Mały Książę. – Nigdy nie powiedziałem dorosłym, że nie pochodzę z ich świata. Ukryłem też fakt, że w sercu mam pięć lub sześć lat. I dlatego schowałem moje rysunki. Ale lubię je pokazywać przyjaciołom. To moje wspomnienia – napisał narrator w usuniętym i niepublikowanym nigdy wcześniej fragmencie. Książka została wydana przez nowojorską oficynę w 1943 r., wydawca celowo nie zaznaczył, czy oddaje młodego podróżnika w ręce dzieci, czy osób dorosłych. Najnowsze dzieło A. Saint-Exupery’ego zostało entuzjastycznie przyjęte nie tylko przez stałych czytelników autora. Paraboliczna historia o przyjaźni oraz krytyka kondycji współczesnego człowieka znalazła rzeszę odbiorców na całym świecie.

Continue reading “W nowojorskim muzeum pokazano nieznane prace Antoine’a de Saint-Exupery’ego” »

Morfina Szczepana Twardocha. Dziwkarz, morfinista, ani to Polak, ani Niemiec…

Tytuł recenzji: »Morfina«. Strzeż się Polski!
Dostęp: pierwodruk recenzji ukazał się w czasopiśmie – „Odra”, nr 4/2013
_________________________________________________________
Twardoch Szczepan, Morfina, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2012

Twardoch Szczepan, Morfina, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2012

Okazuje się, że w historii okupowanej Warszawy jest miejsce dla męskiej słabości i dla człowieka, który z honorem ma raczej niewiele wspólnego. Tym miejscem jest Morfina Szczepana Twardochaczłowiekiem – Konstanty Willemann, Kostek, bodaj najciekawszy bohater literacki ostatnich lat, niespecjalnie zajmują go sprawy wojenne i wielka historia, której jest świadkiem. Dręczy poważniejsze pytanie: „kim jestem?”.

Październik 1939 roku, wojna już przegrana. Po mieście krąży dawny dziwkarz i morfinista, który pragnie, by jego przedwojenne życie nie przeminęło niczym niepodległość. Pół Polak, pół Niemiec, trochę żołnierz, trochę cywil, mężczyzna, ale dosyć kiepski, trochę ktoś, a trochę nikt. Rozdwojony, niejednorodny. W półobłąkanym, narkotycznym śnie szuka własnej tożsamości, która w jego przypadku jest nad wyraz zagmatwana. Kostek to syn niemieckiego arystokraty i spolszczonej Ślązaczki, imał się różnych zajęć: studiował polonistykę, chwilę rysował, skończył szkołę dla podchorążych. Od początku był przygotowywany do tego, by być wielkim, stacza się jednak w małość i miałkość, zgubiony przez żądze i przyjemności. Choć birbant i miglanc, związuje się z „higieniczną, eugeniczną” Heleną, ma nawet syna. Trzydziestolatek, lecz ciągle na garnuszku matki, która wypisuje mu tłuste czeki. Zawsze pragnienie sytuuje ponad obowiązek, zamiast szukać teczki należącej do wojska podziemnego – kocha się i narkotyzuje. Jest przecież to jego płynne szczęście, buteleczka morfiny, „pełna słońca, tęczy i radości”.

Continue reading “Morfina Szczepana Twardocha. Dziwkarz, morfinista, ani to Polak, ani Niemiec…” »