Archiwa tagu: patriotyzm

„Wielkie pranie mózgów. Rzecz o polskich mediach” – Piotr Szumlewicz [RECENZJA]

Bardziej boję się trzech gazet niż trzech tysięcy bagnetów – Napoleon 

Szumlewicz Piotr, Wielkie pranie mózgów. Rzecz o polskich mediach, Wydaw. Czarna Owca, Warszawa 2015

Szumlewicz Piotr, Wielkie pranie mózgów. Rzecz o polskich mediach, Wydaw. Czarna Owca, Warszawa 2015

„W Telewizji Polskiej zostałem zatrudniony za pośrednictwem Facebooka”[1] – to pierwsze słowa autora książki. Można rzec: wszystko na temat. 

Nie jest wiedzą tajemną, że każda prasa funkcjonuje w oparciu o tak zwaną linię programową: w zależności od interesu linie te będą przebiegać w różnych kierunkach. Jedne z nich będą podążać w prawo, drugie w lewo, a jeszcze inne na wprost, czerpiąc to z poglądów lewicowych, jak i prawicowych. Niezależnie jednak od wspomnianej linii – lub: misyjności prasy – celem polskich mediów jest, zdaniem Piotra Szumlewicza, tytułowe pranie mózgów. Misyjność mediów brzmi dzisiaj, w dobie konsumpcjonizmu i kapitalizmu, jak przeorany aksjomat lub iluzja, które dalekie są od rzeczywistych mechanizmów mass mediów. W dobie zaniku krytycznego myślenia, braku umiejętności odróżniania fałszu od prawdy oraz stadnych zachowań od mediów (przede wszystkim publicznych) należy oczekiwać rzetelnych i faktograficznych informacji oraz merytorycznej publicystki – zamiast tego jesteśmy bombardowani wiadomościami oraz gwiazdorstwem. Zacytowane pierwsze zdanie z książki najlepiej odsłania prawdziwe oblicze polskiej prasy: do telewizji publicznej można się dostać za pośrednictwem Facebooka. Opisane przez autora perypetie z tym związane odsyłają do studium ludzkiej głupoty wyrażonej w powieści Wystarczy być Jerzego Kosińskiego, groteski i absurdu w Procesie Franza Kafki czy ludzkiej komedii Latającego cyrku Monty Pythona. Wielkie pranie mózgów jest przede wszystkim gorzką satyrą o stanie polskich mediów: opisane wydarzenia i postawy powinny wzbudzać zwykły niesmak, intelektualną odrazę lub śmiech przez łzy.

Continue reading “„Wielkie pranie mózgów. Rzecz o polskich mediach” – Piotr Szumlewicz [RECENZJA]” »

Rok 2016 Rokiem Henryka Sienkiewicza

Senat Rzeczypospolitej Polskiej postanowił, że nadchodzący 2016 rok będzie Rokiem Henryka Sienkiewicza. Tą decyzją senatorowie pragną uczcić polskiego pisarza, przypomnieć rodakom jego dorobek literacki oraz upamiętnić 100. rocznicę śmierci (zmarł 15 listopada 1916 r.).

„Portret Henryka Sienkiewicza”, Kazimierz Modrasewicz. Źródło: Wikipedia.

„Portret Henryka Sienkiewicza”, Kazimierz Modrasewicz. Źródło: Wikipedia.

O decyzji poinformował – na Twitterze – Rafał Ślusarz. Za uchwałą opowiedziało się 79 senatorów, jeden – Michał Borowski – wstrzymał się od głosu. Jak czytamy w uchwale (opublikowanej 18 grudnia br.), dzieła Sienkiewicza „[…] są istotną częścią dziedzictwa kulturowego narodu. W czasach zniewolenia pisał dla pokrzepienia serc, a Jego książki strzechy zbłądziły pod strzechy. Kolejne odcinki powieści Sienkiewicza publikowane w czasopismach gromadziły na wspólnej lekturze przedstawicieli wszystkich stanów”[1]. Marszałek senatu, Stanisław Karczewski, podkreślił również wpływ autora Trylogii na rozwój współczesnej polszczyzny, a swoją działalnością  – i publicystyczną, i literacką – miał budzić w Polakach dumę z polskości i uczyć miłości do ojczyzny: „Był i jest ambasadorem polskości, m.in. za sprawą niosącej uniwersalne wartości powieści Quo vadis, która dziś, w chwili zderzenia cywilizacji, zyskuje dodatkowe, współczesne znaczenie”[2].

Henryk Sienkiewicz (Litwos) urodził się 5 maja 1846 roku. Wychowywał się w kulcie tradycji wojskowych oraz kulturze staropolskiej: jego dziad był uczestnikiem powstania kościuszkowskiego oraz bił się w legionach H. Dąbrowskiego, ojciec zaś walczył w postaniu styczniowym (1964). Jako pozytywista pobierał nauki w Szkole Głównej (na wydziale lekarskim, prawa i filologicznym). Dyplomu jednak nie uzyskał i poświęcił się pisarstwu. Już jako autor humoresek (Humoreski z teki Worszyłły) „[…] ostro krytykował pasożytnictwo i nieużyteczność klas wyższych, a gloryfikował działalność ludzi czynu”[3]. Sienkiewicz znany był również z działalności charytatywnej: ufundował m.in. stypendium imienia swojej żony Marii dla twórców chorych na gruźlicę oraz sanatorium dla dzieci w Zakopanem. Podczas I wojny światowej wyjechał do Szwajcarii. W Vevey założył (wspólnie z Ignacym J. Paderewskim) Szwajcarski Komitet Generalny Pomocy Ofiarom Wojny.

Continue reading “Rok 2016 Rokiem Henryka Sienkiewicza” »

Spotkanie autorskie Jana Nowickiego

„Jeśli mówisz Polska! Polska! Ojczyzna! z orłem na piersi – to nie jest miłość, to biznes i polityka” – mówił Jan Nowicki na spotkaniu autorskim w Gryficach (zachodniopomorskie). – Spodziewałam się bufonady i gwiazdorzenia, a odniosłam wrażenie, jakby sam Nowicki był moim starym, dobrym znajomym – powiedziała naszej redakcji jedna z uczestniczek. Spotkanie, zorganizowane przez Miejską Bibliotekę Publiczną, odbyło się 4 maja. Zgromadziło 139 osób.

Jan Nowicki na spotkaniu autorskim w Gryficach. Maj 2015. Fot.: Monika Maliszewska-Gruca/ AR[e]TE

Jan Nowicki na spotkaniu autorskim w Gryficach. Maj 2015. Fot.: Monika Maliszewska-Gruca/ AR[e]TE

Nowicki a patriotyzm

Jan Nowicki, jeden z najbardziej rozpoznawalnych aktorów w Polsce, znany z takich ról, jak Józef w Sanatorium pod Klepsydrą (1973 r., w reż. W. Hasa), oficer pruski w Nocach i dniach (1975 r., w reż. J. Antczaka) czy Różycki w Dziewczętach z Nowolipek (1985 r., w reż. B. Sass), na spotkaniu z mieszkańcami z Gryfic opowiadał nie tylko o swoich rolach filmowo-teatralnych (najwięcej o historii starego aktora w Jeszcze nie wieczór z 2008). Swoją opowieść (o literackości wystąpień jakichkolwiek przekonywał sam J. Nowicki) aktor skierował na tematy bliskie każdemu odbiorcy (nie tylko kultury i sztuki): o przemijaniu i śmierci, miłości i nienawiści, współczesnej kulturze masowej (tej oberwało się najwięcej) teatrze i doli „biednego aktora” J. Nowicki opowiadał z właściwym dla siebie rubasznym, dowcipnym i ironicznym stylem. Złotousty – i tu bez przesady – gawędziarz odsłonił przed zgromadzonymi nie tylko swój aktorski talent ekspresyjnymi wypowiedziami. W trakcie około dwugodzinnego monologu (choć miejscami przerywanego replikami publiczności) aktor dał się poznać od strony (świato)poglądowej: – Wystarczy trzy godziny lecieć samolotem i dzieci umierają z głodu. A tu jakiś [wycięte] mówi mi o F16 i o milionach ile to kosztuje. Czy to jest normalne? Czy to jest normalne, że człowiek człowieka morduje i głodzi? Do tego bardzo często ze znaczkiem na piersi. Wszystko jedno z jakim znaczkiem. Jak słyszę, że ktoś głośno mówi, że kocha Polskę, to ja już uciekam. Wiem, że to jest przestępca. Nikt o miłości nie mówi głośno. Co to znaczy kochać Polskę? Kochać Polskę to sprzątać przed swoim domem, szanować sąsiada, dobrze pracować i być uczciwym człowiekiem na swojej ulicy. A jeśli mi mówisz Polska! Polska! Ojczyzna! z orłem na piersi – to nie jest miłość, to biznes i polityka – opowiadał. Podczas wystąpienia nie zabrakło również ostrej krytyki wymierzonej wobec ostatnich wydarzeń związanych ze śmiercią prof. W. Bartoszewskiego. Bezmyślnie (co prawda) wykrzykujących oponentów polityki Bartoszewskiego aktor określił hołotą.

Continue reading “Spotkanie autorskie Jana Nowickiego” »

Z. Urushadze – „Mandarynki” [RECENZJA]

Estońsko-gruzińskie Mandarynki walczą o Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny m.in. z polską Idą i rosyjskim Lewiatanem.

Estońsko-gruzińskie Mandarynki walczą o Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny m.in. z polską Idą i rosyjskim Lewiatanem.

Ida Pawlikowskiego została okrzyknięta faworytką do Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny, ale Golden Globe, uznawane za przedsmak nagród Amerykańskiej Akademii Wiedzy i Sztuki Filmowej, w tej samej kategorii powędrował do rosyjskiego Lewiatana A. Zwiagincewa. Film, będący krytyką putinowskiego Państwa (tytułowy „Lewiatan”), został w Rosji ocenzurowany i zakazany. W świetle bieżących wydarzeń na wschodnich terenach Ukrainy rosną również szanse Mandarynek – estońskiego manifestu antywojennego.

Jesienią 1992 roku w Abchazji dochodzi do konfliktu. W wojnie przeciwko władzy gruzińskiej Abchazowie, separatyści, wspierani są przez Rosję oraz czeczeńskich najemników. Nie tak daleko od epicentrum walk, w małej górskiej miejscowości mieszka dwóch estońskich przyjaciół, którzy postanawiają zostać na ogarniętej wojną abchaskiej ziemi (podczas konfliktu większość Estończyków wyemigrowała do swej macierzy). Jeden z nich, Ivo (w tej roli znakomity Lembit Ulfsak), prowadzi warsztat stolarski, drugi, Margus, uprawia tytułowe mandarynki. Spokój i ciszę abchaskiej wsi przeszywają od czasu do czasu odgłosy wojny. Mimo wdzierającego się konfliktu, starsi panowie sprawiają wrażenie, że wojna ich nie dotyczy: ich rytm życia, baśniowo wpleciony w złocisty górski krajobraz, wyznaczają codzienne obowiązki i przywiązanie do ziemi. Ivo ze stoickim spokojem odwiedza warsztat, w którym pracuje nad skrzynkami na mandarynki, z kolei Margus, mimo niepewnych czasów (lub przede wszystkim), zrywa owoce. Sielskie życie panów przerywa brutalna rzeczywistość, która wręcz dobija się do drzwi plantatora mandarynek. Przed domem Margusa dochodzi do potyczki czeczeńskich najemników z Gruzinami. Z wymiany ognia z życiem uchodzi dwóch bojowników (Ahmed i Nika). Ciężko rannych wprowadza do swojego domu Ivo. Od tego momentu zaczyna się zupełnie inna walka: dwóch żołnierzy – jeden z nich walczył o odłączenie Abchazji, drugi dla Gruzji jest gotów poświecić życie – znajduje się pod jednym dachem, dzieli ich tylko ściana oraz wzajemne antagonizmy.

Film Zuzy Urushadzego, w którym krytycy dopatrują się pacyfistycznego przesłania, opowiada historię skonfliktowanych narodów. Ivo, sędziwy, dojrzały i rozsądny człowiek, spełnia rolę przewodnika od nienawiści do pojednania, przy czym sam bohater nie uprawia żadnej podejrzanej moralistyki i nie propaguje treści pacyfistycznych w stylu „Make love, not war” czy „Love & Peace”. Jego siła oddziaływania (a niewątpliwe działa, i to skutecznie) drzemie w prozaicznej mądrości, tak mocno naznaczonej doświadczeniem zarówno dobra, jak i zła (w końcowych sekwencjach dowiadujemy się, że syn stolarza zginął na początku wojny): „Co jest z wami? Bez przerwy tylko »zabiję«, »zabiję«…” – pyta Ivo żołnierzy podczas wspólnej kolacji przy ognisku. – „Kto wam dał do tego prawo. Kto?”. – „Wojna” – odpowiada Czeczen. – „Głupi jesteś” – replikuje po krótkim namyśle Ivo. Podobnych, rzeczowych i głębokich dialogów w Mandarynkach usłyszmy zaledwie dwa lub trzy razy, bowiem siła treści – treści przechodzącej w znaki – została wpisana w postaci oraz zdjęcia (np. pojednanie i przebaczenie wyrażone wspólnymi posiłkami przy stole i pochówek Gruzina obok grobu tragicznie zmarłego syna Ivo; z kolei zacieśniona ekranowa przestrzeń może oddawać poczucie osaczenia i lęku).  

Continue reading “Z. Urushadze – „Mandarynki” [RECENZJA]” »