Uczniowie w Gryficach: Jak nie czytamy, jak czytamy! Wieczór autorski [INFOKOMENTARZ]

O tym, że w Polsce (prawie) nie czyta się książek, mówi się coraz częściej i bardziej zdecydowanie: jednak „prawie” robi tutaj znaczącą różnicę.

Ulotne. Uchwycone. Wieczór autorski uczniów Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych im. Czesława Miłosza w Gryficach. Fot.: Mariusz Rakoski/AR[e]TE

Ulotne. Uchwycone. Wieczór autorski uczniów Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych im. Czesława Miłosza w Gryficach. Fot.: Mariusz Rakoski/AR[e]TE

Ludzie sięgali, sięgają i będą sięgać po książki niezależnie od kulturowego paradygmatu dominującego w kulturze (mówi się o tak zwanych czytelnikach intensywnych, którzy czytają minimum 7 książek w roku). Właściwie książka jest nieunikniona – jeśli nawyku czytania (kultury czytelniczej) nie wyniesiemy z domu rodzinnego, to taki odruch nabywamy – przynajmniej powinniśmy – w szkole (już na pierwszym etapie edukacyjnym). Ostatni sondaż o stanie polskiego czytelnictwa (już wcześniej szeroko przez nas analizowany i komentowany) nie pozostawia złudzeń – Polacy czytają coraz mniej. Według badania Biblioteki Narodowej w ub. r. tylko 37% Polaków – to optymistyczna wersja – przeczytało jedną książkę (to najniższy wynik w wolnej, pokomunistycznej Polsce). Wyniki BN powinny również szczególnie zainteresować tych (w dużym uogólnieniu), którzy częściowo są odpowiedzialni za zaszczepianie pasji czytelniczych wśród dzieci i młodzieży (tak zwana grupa czytających). Okazuje się bowiem, że: jeszcze w 2000 roku, jak czytamy w raporcie, lekturę deklarowało 84% respondentów w wieku 15-19 lat. Odsetek ten spadł w 2015 roku do… 50%. Wobec tak drastycznych wyników każda inicjatywa wspierająca czytanie książek (czy to prozy, czy poezji) jest dzisiaj – nie będzie to wyolbrzymienie – na wagę złota. W mediach możemy (o ironio, bowiem to rozwój mass mediów jest współodpowiedzialny za zarzynanie humanistyki) od czasu do czasu przeczytać wzmianki o tak ważnych świętach i akcjach społecznościowych, jak: Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich (zawsze w pierwszy czwartek marca), Światowy Dzień Poezji (21 marca) czy „5 minut dla książki” (w kwietniu). Każda akcja promująca (żeby nie powiedzieć, że ratująca ludzkość przed intelektualną zapaścią) kulturę czytania i wspomagająca intelektualny (duchowy, jak to woli) samorozwój staje się – szczególnie dzisiaj, w epoce for fun and profit – prometejskim poświęceniem i  wyrazem troski o kondycję moralną człowieka, który powinien (dla swojego i ogółu dobra) nabyć umiejętności odróżniania fałszu od prawdy. Z podobną troską kierują się – i z pewnością nie jest to jeden punkt na mapie Polski – uczniowie Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych im. Czesława Miłosza w Gryficach (zachodniopomorskie). Społeczność szkolna opuściła mury placówki i włączyła się nie tylko do ogólnopolskiej akcji „Jak nie czytam, jak czytam” (zakończonej wielkim sukcesem: przedsięwzięcie zgromadziło 1000 czytelników na miejskim placu). Zorganizowała również (16 czerwca br.) spotkanie z wierszami oraz prozą swoich uczniów i absolwentów w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Gryficach.

Continue reading “Uczniowie w Gryficach: Jak nie czytamy, jak czytamy! Wieczór autorski [INFOKOMENTARZ]” »

„Sól zamiast cukru i drogi nie zna przez miasto, tylko przez pole” – impresje po wieczorze M. Maliszewskiej-Grucy w Barlinku

Fot.: Dorota Klaszczyk

Fot.: Dorota Klaszczyk

– A w tym Barlinku to macie jaki dom kultury czy bibliotekę?
– … No, jest jakiś…
– I do czytania wierszy się nada?
– Nie wiem… tam to trzeba Garnitur mieć, myślę… i Przemówienie. I Order. I Pancerz. I „Zwracam się do licznie zgromadzonej”…  Może lepiej Ela, Smoki, Wiatraki… Oni mają starą stolarnię, stary abażur i takie pajęcze serca na wierzchu jak Ty. I tam bez garniturów…
– O! to akurat.

(…)

Przyjechała. W wielkich owadzich okularach, drobna, delikatna, otoczona przyjaciółmi, bo jej samej byłoby za pojedynczo. Wystawia twarz do słońca, pokazuje błękitne skarpetki, do podróży włożyła, zmienić musi, bo chyba kolor nie taki…  kawy by się napiła, ale najpierw papieros, dwa… w ogóle to dziś nie ma głowy, a w żołądku za to motyle… to zaraz idziemy, już-już, tylko jeszcze uratuję świat przed zagładą, Krystyna potrzymasz mi, Kochana, ten srebrny?… Na litość boską do jasnej cholery, tak?

(…)

Continue reading “„Sól zamiast cukru i drogi nie zna przez miasto, tylko przez pole” – impresje po wieczorze M. Maliszewskiej-Grucy w Barlinku” »

Wieczór poezji Moniki Maliszewskiej-Grucy w Barlinku [GALERIA]

Co ma mak do róży? Wieczór z wierszami Moniki Maliszewskiej-Grucy. Fot.: album autorki

Co ma mak do róży? Wieczór z wierszami Moniki Maliszewskiej-Grucy. Fot.: album autorki

Mieszkańcy Barlinka (zachodniopomorskie) uczcili Światowy Dzień Poezji i Praw Autorski poezją Moniki Maliszewskiej-Grucy. Spotkanie z autorką i czytelnikami odbyło się 23 kwietnia br. na zaproszenie Stowarzyszenia „Plantacja Wyobraźni – Mały Dom Kultury” oraz Teatru Poezji „Wiatrak”.

Continue reading “Wieczór poezji Moniki Maliszewskiej-Grucy w Barlinku [GALERIA]” »

„Raz na Milczenie” nad morzem. Wieczór autorski M. Maliszewskiej-Grucy

– Każdy czytelnik ma święte prawo do indywidualnej interpretacji wierszy. Cieszę się, że moje utwory są tak szeroko interpretowane – powiedziała Monika Maliszewska-Gruca podczas autorskiego spotkania w Regionalnym Centrum Kultury im. Z. Herberta w Kołobrzegu. Wieczór z poezją poetki odbył się w sobotę, 27 lutego br., na zaproszenie naszego portalu.

Monika Maliszewska-Gruca w Kołobrzegu, 2016. Fot.: Agnieszka Żelak/ AR[e][TE

Monika Maliszewska-Gruca w Kołobrzegu, 2016. Fot.: Agnieszka Żelak/ AR[e][TE

Spotkanie było okazją do zapoznania z utworami z drugiego tomu poetyckiego Raz na Milczenie (Wydaw. Albus Waldemar Wierzba, Poznań 2015), zgłoszonego do tegorocznej Nagrody Poetyckiej im. W. Szymborskiej. To nie pierwsze publiczne spotkanie z wierszami M. Maliszewskiej-Grucy. Podobne spotkania odbyły się m.in. w Warszawie, Gryficach (zachodniopomorskie) oraz Górzycy (zachodniopomorskie), i za każdym razem cieszyły się zainteresowaniem nie tylko miłośników słowa poetyckiego. – Byłam po raz pierwszy na takim spotkaniu. Jestem pod wrażeniem. Cieszę się, że poznałam poezję pani Moniki, tyle w niej prawdy – powiedziała po spotkaniu jedna z uczestniczek.

Poezja Moniki Maliszewskiej-Grucy nie należy to najłatwiejszej i wymaga intelektualnego wysiłku, jej fenomen polega na tym, o czym mówił prowadzący Waldemar Wierzba, że trafia do każdego; i jeśli do każdego, to do obojga płci. Poetka, zapytana o typowe kategoryzowanie – bardziej manierę typizacji literatury na kobiecą i męską – odpowiedziała, że jej poezja jest – po prostu – poezją. Każdy z czytelników, w zależności od tego, kim jest i jakie posiada doświadczenie, odnajduje treści dla siebie. Merytoryczną rozmowę wywołała kwestia braku tytułów w utworach (z wyjątkami) Moniki Maliszewskiej-Grucy. Idąc tropem standardowej, szkolnej (ba, nawet akademickiej) metody analizy i interpretacji wierszy, tytuły często odsłaniają tak zwane słowa-klucze, które w znacznym stopniu (tak jak znajomość kontekstu historyczno-biograficznego) ułatwiają interpretacje wiersza. Podczas rozmowy autorka nie zaprzeczyła, że każdy z pisarzy z pewnością siada do pisania z pewnym zamysłem. Pytać jednak Co poeta miał na myśli? jest niewątpliwie zarzynaniem poezji, mowy kunsztownej i, przecież, wieloznacznej. To jej siła i wartość. Najlepszym świadectwem tego, że poezję niemal za każdym razem możemy odkrywać na nowo i wyruszać w kolejne podróże, są komentarze (opublikowane do wydarzenia na Facebooku) czytelników: – Nie mam wykształcenia w zakresie filologii polskiej i dlatego mogę jedynie podzielić się swoimi refleksjami „skażonymi” wiedzą z zakresu nauk ekonomicznych i prawniczych (ewentualnie technicznych z pierwszego zawodu). Uważam zatem, że interpretacja poezji, niezależnie czy wiersz posiada tytuł, jest procesem zmiennym, który zależy od wielu uwarunkowań. […] Tę samą poezję słuchałem […] w Gryficach i trochę inaczej ją odbierałem niż dzisiaj – napisał Henryk Kowalewski.

Continue reading “„Raz na Milczenie” nad morzem. Wieczór autorski M. Maliszewskiej-Grucy” »