Archiwa tagu: mesjanizm

Z „Ziemi Ulro” Miłosza

Świat ludzi okaleczonych duchowo, cierpiących w ciszy, świat jednowymiarowych myślicieli, ewangelistów materializmu i osób pozbawionych nadziei. Trudno jednym zdaniem zinterpretować Ziemię Ulro, pojęcie ukute przez barona mistyków Williama Blake’a.

Dla Miłosza ziemia ta jest niczym mozaika ludzkich starań, by odpowiedzieć na kilka wiecznych i fundamentalnych pytań. Pytań o prawdę bez złudzeń jaką Miłosz widzi u Becketta, pytań o zło, które zaprząta myśli mieszkańców Ulro od czasów manichejczyków po Newtona, Heideggera i Marksa. Nie można opisać Ulro bez zanurzenia się w ogrom myśli giganta, jakim jest Miłosz… i wciąż mało. Z odmętów historii woła do nas bowiem Platon, Dante, Mickiewicz, Dostojewski i cała rzesza mocarzy, którzy na swoich ramionach próbowali ponieść niczym kaganek sens kondycji ludzkiej. Ziemia Ulro jako zbiór esejów to oko w oko z człowiekiem wciąż walczącym za pomocą logosu i wiary w człowieka jako jedności hellenistycznego umysłu, słowiańskiego mistycyzmu i anglosaskiej zdolności do praktycznej refleksji.

Continue reading “Z „Ziemi Ulro” Miłosza” »

Czy poezja to wyzwanie?

Czy warto czytać i tworzyć poezję, kiedy, czasami, łatwiej i piękniej można żyć bez poezji? Fot.: sxc.hu

Czy warto czytać i tworzyć poezję, kiedy, czasami, łatwiej i piękniej można żyć bez poezji? Fot.: sxc.hu

Tekst: Mariusz Rakoski

Autobus. Masa. Ścisk. Dziewczęta komentują wpisy znajomych na znanym portalu społecznościowym. I nie byłoby w tym nic specjalnego (nawet dobrze znane nam wulgaryzmy na k* i p*, używane bo się używa lub jako jęk namysłu), gdybym nie usłyszał kilka razy słowa „poezja”. 

Rozmów o wierszach – tych przynajmniej odczytanych na lekcji języka polskiego – nie było. Słowo „poezja”, emocjonalnie wzmocnione przekleństwami, zostało użyte dla określenia „klimatu domówki”: „Mówię ci, k*, to była poezja” – na co druga: „Ja pie*lę, zajeb* poezja”. (Wymiana wrażeń trwała około 5 minut, „poezja” powtórzyła się kilkanaście razy, nie mniej naliczyłem wyrazów obsenicznych. Dziewczynom nie udało się pobić rekordu polskiego poety A. Słonimskiego, który, ponoć, miał przeklinać przez dwie minuty nie powtarzając żadnego wulgaryzmu. Nie jest odkryciem, że Polacy przeklinają na potęgę, już nie tylko w zależności od sytuacji i temperamentu, ale bogaty słownik języka polskiego z zakresu epitetów mocno pejoratywnych wszedł nam w krew).

Adaptacja „poezji” na określenie czegoś zajeb* (jak powyżej) nie jest zjawiskiem, z którego warto brać przykład. Z opisanego zdarzenia – powiedzmy iście epickiego (również epika znalazła swoje honorowe miejsce w języku młodego pokolenia, np. „impreza była epicka”, była „przednia”) – wyłania się smutna prawda: poezja, niegdyś świętość, nabożeństwo, domena kultury wysokiej czy jedna z metod, którą dżentelmen zaimponuje damie, dzisiaj, w dobie „for fun and profit”, nie spełnia zaszczytnego posłannictwa. Sondaże z ostatnich lat nie pozostawiają złudzeń – Polacy czytają coraz mniej, z trudem przychodzi przeciętnemu Kowalskiemu przeczytać choćby jedną stronę artykułu, powodów do dumy nie może mieć również tak zwana grupa czytających, uczniowie i studenci (tych ostatnich mamy dwa razy więcej niż we Francji), którzy przyznają, że w ciągu roku nie przeczytali żadnej książki (30 proc. w 2012 roku). Z niechęcią sięgamy po czasopisma i książki beletrystyczne (coraz chętniej sięgamy po poradniki kulinarne i eropowieści, ale to marne pocieszenie), a co dopiero po tom poezji, „czarnej magii”, jak często słyszymy. „Mówienie, że nie ma się czasu na czytanie, jest tylko smutnym świadectwem na to, że nie popracowano nad nawykiem” – komentował w rozmowie ze mną Jarosław Czechowicz[1], i trudno nie zgodzić się z opinią. Sprawdza się stare porzekadło: czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Nie dziwi już chyba nikogo widok dziecka z tabletem i telefonem komórkowym. Pytać zatem trzeba – czy poezja jest w ogóle potrzebna? (skoro bez niej można żyć łatwiej i piękniej). W debacie nad miejscem poezji i jej roli w społecznym dyskursie warto wspomnieć słowa dwóch klasków – dialog Witolda Gombrowicza z pisarzami-poetami emigracyjnymi (m.in. z Czesławem Miłoszem) oraz pesymistyczna diagnoza niemieckiego filozofa Theodora Adorno.

Continue reading “Czy poezja to wyzwanie?” »

Film „Smoleńsk” A. Krauzego nie otrzyma dofinansowania z PISF [UZASADNIENIE]

Kadr z filmu National Geographic Channel: rekonstrukcja katastrofy (Fot. NATIONAL GEOGRAPHIC)

Decyzją Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej film Smoleńsk Antoniego Krauzego nie otrzyma dofinansowania z powodów artystyczno-scenariuszowych: „Mimo obiecującego początku, scenariusz ma wiele warsztatowych wad. Scenariusz przedstawia świat czarno-biały, a sama historia rozwija się w sposób bardzo przewidywalny. Przez cały czas jest to fabularyzowana publicystyka, która tonie w dialogach i monologach” – czytamy w uzasadnieniu decyzji.

W listopadzie 2013 roku informowaliśmy, że A. Krauze ma poważne kłopoty finansowe związane z produkcją filmu o katastrofie smoleńskiej. Fundacja Smoleńsk 2010 zebrała zaledwie kilkaset tysięcy złotych. Zebrane fundusze okazały się kroplą w oceanie kosztów, które zostały wyliczone na 10 mln złotych. Twórcy rzutem na taśmę złożyli wniosek do PISF o dofinansowanie maksymalną kwotą – 5,5 mln złotych.  –  To będzie test, jak traktowany jest temat katastrofy w Smoleńsku – powiedział w ub.r. Krauze.

Continue reading “Film „Smoleńsk” A. Krauzego nie otrzyma dofinansowania z PISF [UZASADNIENIE]” »

Orkan Ksawery – jak szansa na sukces wg T. Terlikowskiego

Publicysta Tomasz P. Terlikowski po raz kolejny zabłysnął interpretacją praw natury – tym razem na stronie internetowej „Frondy” wytłumaczył zasadność niszczycielskiej wichury, która w weekend przewinęła się przez Europę Północno-Wschodnią. Orkan spowodował straty materialne i zabił pięcioro Polaków. Według publicysty wichura była znakiem od samego Pana Boga, straszakiem i szansą na boże nawrócenie.

Zrzut artykułu T. Terlikowskiego ze strony Fronda.pl. Łączenie: AR[e]TE

Zrzut artykułu T. Terlikowskiego ze strony Fronda.pl. Łączenie: AR[e]TE

Terlikowski pisze m.in., że znaki „[…] tego typu, jak orkany, zdarzają się w każdym pokoleniu, podobnie jak inne znaki zwiastujące – wedle Ewangelii – czas Powtórnego Przyjścia Pana. Ojcowie Kościoła wskazują, że w ten sposób Bóg utrzymuje nas w czujności, i skłania do tego, byśmy zawsze byli gotowi na Paruzję, na spotkanie z Chrystusem”. I pomyśleć, że w mediach dziennikarze i meteorolodzy wyjaśniali – obok relacji na żywo z najbardziej dotkniętych regionów – proces powstawania silnego wiatru. Czemu ta wiedza ma służyć? Po co badać, pytać i dawać odpowiedzi? Wystarczy przeczytać artykuł T. Terlikowskiego, który wszystko tłumaczy i rozwiewa nasze wątpliwości.

Continue reading “Orkan Ksawery – jak szansa na sukces wg T. Terlikowskiego” »