Archiwa tagu: Łucja Dudzińska

Ewa Witke o „Tupaniu” [KOMENTARZ]

Łańcuch reakcji

Gdyby odebrano czułość, to jakby rękom odjąć palce, które pielęgnują miłość.

Dudzińska Ł., Tupanie. ze sobą po drodze, Wydaw. Grupa Literyczna na Krechę, Fundacja Centrum Rozwoju Kultury i Edukacji, t. 8, Poznań 2016, s. 70.

Dudzińska Ł., Tupanie. ze sobą po drodze, Wydaw. Grupa Literyczna na Krechę, Fundacja Centrum Rozwoju Kultury i Edukacji, t. 8, Poznań 2016, s. 70.

Tupanie. ze sobą po drodze – nowy tomik Łucji Dudzińskiej – może stać się inspiracją do napisania sztuki o czułości (w podkasanej podmuchem makowej spódnicy) i rozkoszy, która (będzie udawać, że jest tu przypadkiem a Bóg jej nie stworzył). Julia, główna bohaterka tych wierszy, postać stworzona przez autorkę, oddaje się i poddaje czułości, a on lubi patrzeć, jak ona szuka własnej woli, zrzuca skórę…

Julia od dzieciństwa do starości, poprzez macierzyństwo i śmierć bliskich, doświadcza pospolitych uczuć – bólu i cierpienia, ale tylko we właściwy sobie sposób je wyraża. Tak samo inaczej każdy z nas przeżywa miłość, ale nie każdy potrafi pięknie o niej opowiedzieć. Łucja potrafi.

Najbardziej porusza nas w nostalgicznej opowieści, jaką jest czułość u schyłku życia, która rozwierca, jak kościsty palec starca, kiedy wskazuje upragnioną rzecz…Czułość łączy, wiąże, ale też potrafi więzić w nachalnej gorączce dobrobytu. Zahartowani na wskroś czułością nie doświadczą zaskoczenia podarunkiem, jaki niesie czułość niespodziewana, której zadziwiająca wielkość (rzadkość) w konsekwencji może okazać się dla nich zbyt powszechna. To żadna przyjemność, tylko ciężar dla miękkich kolan i słabego karku, przywykłych do nadgorliwości. W takim wypadku czułość dewaluuje się, mając przyzwolenie na bezsensowny nadmiar. Potrafi lenić się w wiecznej chwale, gasić iskrę, od której miłość się zaczyna, przez rytuał codzienność doszczętnie spalić. Czasem długo odrasta lub dorasta i samą siebie potrafi odłożyć na bliżej nieokreślone jutro. Ale nigdy nie jest dla niej za późno, by rozżarzyć i zaskoczyć na nowo wysokim płomieniem.

Continue reading “Ewa Witke o „Tupaniu” [KOMENTARZ]” »