Rzadko czytamy, rzadko chodzimy do teatru. Ale uwielbiamy kino

Wielokrotnie pisaliśmy na łamach naszego portalu o stanie polskiego czytelnictwa: według ostatniego badania Biblioteki Narodowej w ostatnich latach chętniej sięgaliśmy po książki, przynajmniej po jedną. W 2012 roku około 61 proc. Polaków nie miało z nią żadnej styczności (chyba że z instrukcją obsługi czy etykietą na produkcie, ale to trochę mało) w 2014 roku odsetek ten zmalał o ponad 2,5% i liczba ta stopniała do 58,3[1] (czyli 41,7% Polaków przeczytało choć jedną lekturę). Jest postęp, jednak wciąż nie ma powodów do zadowolenia; warto wziąć pod uwagę, że badanie objęło również tak zwaną grupę czytających z obowiązku (zwykle uczniowie i/lub studenci).

84 proc. Polaków w 2014 r. nie było ani razu w teatrze. Czy 2015 rok poprawi ten wskaźnik? Obserwacje na to wskazują. Na zdjęciu Teatr Wielki w Poznaniu. Fot./źródło: akustyczna.pl

84 proc. Polaków w 2014 r. nie było ani razu w teatrze. Czy 2015 rok poprawi ten wskaźnik? Obserwacje na to wskazują. Na zdjęciu Teatr Wielki w Poznaniu. Fot./źródło: akustyczna.pl

W dobie zaniku krytycznego myślenia oraz dominującej i lansowanej w mediach kultury popularnej – a tu podstawą staje się bezmyślna, rozrywkowa konsumpcja – ważne jest, aby instytucje kultury oraz jednostki edukacyjno-oświatowe (szkoły, uczelnie wyższe) rozbudzały potrzeby czytelnicze Polaków. Nie od dziś wiemy, że czytanie książek nie tylko, jak przystało się określać, poszerza nasze horyzonty poznawcze. Czytanie – ważne: dla przyjemności – rozwija nasze umiejętności odróżnienia fałszu od prawdy; nabywamy sprawności selekcjonowania informacji oraz krytycznego myślenia (co ważne w dobie rozwoju mass mediów). Jednak dynamiczny rozwój prasy (mam na myśli mediów elektronicznych, w tym portali społecznościowych i komunikatorów), idący w parze ze współczesnym duchem epoki zabawmy się na śmierć, to tylko jedna z przyczyn tak niskich wskaźników czytelnictwa. Sprzedaży książek (choć kupujemy coraz chętniej, czego zasługą jest m.in. wysyp nagród literackich) nie sprzyjają wysokie ceny; wprowadzony w 2011 r. 5 proc. podatek spowodował, że książki zdrożały średnio o 5-10 proc. Polacy narzekają również na ograniczony dostęp i niską jakość… usług bibliotecznych.

Continue reading “Rzadko czytamy, rzadko chodzimy do teatru. Ale uwielbiamy kino” »

Antykonsumpcyjny manifest w Szczecinie [WIDEO]

Centrum handlowe Kaskada w Szczecinie. Przed wejściem ustawia się młody mężczyzna. Staje na skrzynce i zaczyna się rozbierać. Po każdej zdjętej rzeczy mówi, że to jest moja kurtka, koszulka, moje spodnie, skarpety i bokserki. Mieszkańcy zerkają z pobłażliwością lub brakiem jakiegokolwiek zainteresowania. Śpieszą się – przecież – do centrum handlowego. „Wariat” – myślą.

Chłopak po wygłoszeniu krótkich zdań, szybko ubiera się z powrotem. Dokonało się, no i pogodna nie sprzyja paradowaniu w samych bokserkach. „Jakiś chory” – słyszę. „Krótkowzroczni” – myślę. Ten kilkunastoletni „wariat” to Andrzej Mara, student I roku Akademii Sztuk w Szczecinie, a niecodzienne wystąpienie to forma zaliczeniowej pracy.

– Nie chciałem tylko poświecić tyłkiem. Chciałem zamanifestować oddzielenie przedmiotów od ciała. To, że żyjemy w czasach, w których naszą osobowością są nasze przedmioty, a nie ciała[1] – powiedział autor manifestu. Dodał, że nie miał zamiaru zdejmować bokserek, ale został sprowokowany przez przechodnia, który krzyknął, by je zdjął. W końcu też rzecz.

Continue reading “Antykonsumpcyjny manifest w Szczecinie [WIDEO]” »

Andrzej Stasiuk – „Wschód” [RECENZJA]

Stasiuk A., Wschód, Wydaw. Czarne, Wołowiec 2014

Stasiuk A., Wschód, Wydaw. Czarne, Wołowiec 2014

Wschód Andrzeja Stasiuka jest pracą, która, przede wszystkim, wymyka się spod jednoznacznych reguł gatunkowych. Dotychczasowe recenzje, m.in. Bernadetty Darskiej, wskazują na charakterystyczny styl pisarza, nazywanym eseistyczną prozą podróżniczą. Najnowsza książka jest kontynuacją twórczości pisarza: będzie i esejem, i prozą oraz reporterską relacją zarazem, jednak w przeciwieństwie do Jadąc do Babadag (nagrodzona Nike w 2005 r., zbiór refleksji z podróży przez kraje Europy Środkowo-Wschodniej), czytelnik nie otrzyma próby zbliżenia się do mentalności mieszkańców tytułowego Wschody, krainy, która samemu autorowi wymyka się spod precyzyjnego określenia zarówno geograficznego, obyczajowego czy duchowego. To, co łączy Wschód z dorobkiem literackim autora, to niewątpliwie rozważania i zaduma nad przemijaniem, samotnością i śmiercią w ujęciu uniwersalnym.

Esej, sytuowany na pograniczu publicystki i beletrystyki, jest gatunkiem, o którym – parafrazując słowa Cz. Miłosz – więcej wiemy czym nie jest, niż jest. Eseistyczność Wschodu odnajduje się z pewnością w postawie intelektualnej autora, poznającego podmiotu, wobec samego siebie oraz otaczającej, obiektywnie istniejącej rzeczywistości. Ta perspektywa poznawcza u A. Stasiuka odbiega od tu i teraz, sięga do wspomnień i prowadzi charakterystyczny dla autora dialog między przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Podróż – w nie do końca odkrytą przeszłość, ale już bardziej wyrazistą przyszłość – A. Stasiuka wyłania się głównie z antropocentrycznej wizji człowieka osamotnionego i porzuconego, jednak wykładnią prowadzonej narracji nie jest ten obcy, tak bardzo bliski człowiek Wschodu, ale sam autor, jego bagaż doświadczeń oraz humanistyczny zmysł autorefleksji. Trudno w najnowszej pracy A. Stasiuka szukać eseistycznego dystansu oraz sceptycyzmu, tej dziennikarskiej powściągliwości od wydawania zdań pierwotnie pewnych. Sam autor przypomina, ze względu na przyjętą postawę poznawczą i oceniającą, arcysarmackie „A to się pan gruntownie myli!” niż osobę, która niespiesznym krokiem ogląda rzeczywistość z różnych stron i daleka jest od wydawania osądów. Pierwszą część Wschodu, podróżowanie przez polskie miasteczka, miasta i wsie, odsyła – pod względem rozwiązań formalnych – odbiorcę do eseju historycznego, natomiast drugi rozdział może otwierać moment, w którym A. Stasiuk decyduje się wyjechać w głąb Rosji i dalej na Wschód, do Mongolii i Chin. Zarówno pierwszą część, tak bardzo nacechowaną eseistycznością, jak i drugą, która gatunkowo zbliża się do dziennika i reportażu, zbliża do siebie brak wielopodmiotowości narracji oraz swobody, przestrzeni dla czytelnika. Otrzymujemy za to, co właściwe dla autora, gorzki krytycyzm oraz pesymistyczne diagnozy i prognozy (żeby nie użyć słowa „proroctwa” czy „wizje”). Esej, jak celnie zauważył Bolesław Miciński w artykule Myśl do konkluzji, „nie rozwiązuje problemów, ale je stawia […] i pozostawia swobodę wyciągania wniosków”[1]. Mimo że w najnowszej książce A. Stasiuka znajdziemy właściwy dla eseju filozoficzny sposób bycia (wspomnieć choćby ojca polskiego eseju Jerzego Stempowskiego, który stawiał podstawowe pytania o sens, cel czy hierarchie wartości), to jednak autor wyręcza swojego czytelnika od wysiłku intelektualnego i otrzymuje znakomicie spreparowane (choć niekoniecznie fałszywe) myśli i sądy. Przyjrzyjmy się tym twierdzeniom, które we Wschodzie otrzymują wymiar zdań, których niepodobna zakwestionować.

Continue reading “Andrzej Stasiuk – „Wschód” [RECENZJA]” »

Michel Houellebecq. Literacki geniusz czy szarlatan?

Michel Houellebecq w studiu Programu III Polskiego Radia, 2009. Fot.: Mariusz Kubik, mariuszkubik.pl

Michel Houellebecq w studiu Programu III Polskiego Radia, 2009. Fot.: Mariusz Kubik, mariuszkubik.pl

Dla jednych  literacki prorok i nowy Céline, obrońca permanentnych wartości cywilizowanej Europy, dla innych rasista i pisarskie beztalencie, które pasożytuje na współczesnych konfliktach kulturowych. Michel Houellebecq (59 l.) w związku z ostatnimi dramatycznymi wydarzeniami opuścił Paryż i wstrzymał promocję swojej najnowszej powieści Uległość. Premiera książki przypadła na dzień, w którym islamscy fundamentaliści wtargnęli do redakcji „Charlie Hebdo”.

Tego samego dnia, w dniu zamachu, ukazało się kolejne wydanie „Charlie Hebdo”. Numer promował najnowszą powieść Houellebecqa, na okładce opublikowano karykaturę francuskiego pisarza zatytułowaną „Przewidywania czarodzieja Houellebecqa”, który replikuje m.in., że w 2015 r. straci zęby, a w 2020 będę świętował ramadan. Przed zamknięciem numeru, na kilka dni przed feralną środą, francuscy krytycy i publicyści nie pozostawili na Soumission suchej nitki. Nie po raz pierwszy zarzucili pisarzowi propagowanie nietolerancji religijnej, rasizmu i islamofobii. Jak przekonują i polscy publicyści, m.in. Edwin Bendyk z „Polityki”, powierzchowna lektura może prowadzić do takich wniosków. Powieść włącza się bowiem w głośną w ostatnich latach debatę na temat wojny dwóch światów: tego cywilizowanego (europejskiego) i barbarzyńskiego (wschodniego, islamskiego). Ten pierwszy brutalnie – o ironio na zaproszenie głów państw Europy Zachodniej – miesza się z kulturą europejską. Przewodnia fabuła książki sięga po głęboko zakorzeniony motyw kontynentu „Eurabii” – kontynentu przejętego przez mniejszość muzułmańską, która swojemu gospodarzowi, Europie, narzuciła religijne i obyczajowe wzorce. Efektem wysokiej rozrodczości mniejszości muzułmańskiej stają się w powieści takie wydarzenia, jak głęboka dekompozycja w strukturach politycznych (w 2022 roku wybory prezydenckie we Francji wygrywa przedstawiciel Bractwa Muzułmańskiego), jak i kulturowych (renomowana uczelnia w Sorbonie zostaje przejęta przez kapitał saudyjski). Sama Francja staje się republiką islamistyczną.

Continue reading “Michel Houellebecq. Literacki geniusz czy szarlatan?” »