Archiwa tagu: Ewa Witke

Ewa Witke o „Mullaghmore”: „Szczere refleksje, w których wszystko biegnie nam naprzeciw. I wszystkiemu wbrew”

„Mullaghmore” Małgorzaty Południak

jest czymś więcej niż snem, w którym rozbiera się z ciemnych błękitów

Poeta ma zazwyczaj dwa światy: realny, w którym przykleja kartki na lodówkę, wyciąga pranie z pralki, szuka złotówki, by wejść do marketu; i drugi – wewnętrzny. Niby nic nadzwyczajnego, a jednak. Artysta łączy obie rzeczywistości w jeden świat i nieustannie go poprawia, bo przecież ciągle nie jest idealny. Jego „winą jest już samo istnienie – synonim cierpienia” (A. Schopenhauer). To przecież prawda ogólna i „bezcelowe są wysiłki zmierzające do jego naprawy, a filozofowie głoszący idee postępu prowadzą myśli na manowce” (J. Garewicz). Skoro już nie naprawimy świata, to mówmy o tym, co go niszczy.

Małgorzta Południak – blogerka, redaktorka sZAFy, felietonistka eleWatora. Autorka tomików: „Czekając na Malinę” (2012), „Liczby nieparzyste” (2014), „Mullaghmore” (2016). Fot.: Archiwum autorki

Małgorzta Południak – blogerka, redaktorka sZAFy, felietonistka eleWatora. Autorka tomików: „Czekając na Malinę” (2012), „Liczby nieparzyste” (2014), „Mullaghmore” (2016). Fot.: Archiwum autorki

Continue reading “Ewa Witke o „Mullaghmore”: „Szczere refleksje, w których wszystko biegnie nam naprzeciw. I wszystkiemu wbrew”” »

Litewska Wiosna Poezji w Wilnie oczami Ewy Witke [KOMENTARZ]

XXIII Międzynarodowy Festiwal Poetycki „Maj nad Wilią” – litewska Wiosna Poezji w Wilnie. (Po)festiwalowe ślady

Poezja – o niej można powiedzieć królowa wszelkiego słowa, choć wielu twierdzi, że jest niemodna, nikt jej nie czyta. Jednak to mit. Coraz częściej organizowane są poetyckie spotkania, zjazdy, konferencje, festiwale, to pretekst i okazja do spotkania z ludźmi, którzy nie przechodzą obojętnie obok nietuzinkowych rozwiązań dla zrozumienia swojego świata. To szansa, by samych siebie wzbogacić, bo przecież potoczność, codzienność  po cichu wydziedzicza z pięknego języka, którym karmią się ludzie, szczególnie wrażliwi.

Uczestnicy Festiwalu przy pomniku Adama Mickiewicza w Wilnie. Fot.: nadesłane przez Ewa Witke

Uczestnicy Festiwalu przy pomniku Adama Mickiewicza w Wilnie. Fot.: nadesłane przez Ewa Witke

We współczesnym świecie telefonów, komputerów, w tym przesycie nowoczesnych środków komunikacji poezja staje się perłą, po którą wyciąga się rękę. Umieszcza blisko serca, w którym coś usycha, zawodzi. Wtedy to, co lotne i nieuchwytne, nie do objęcia rozsądkiem, logiką, ma szansę obrastać poetyckim sensem. I jak pierścionek z bielusim oczkiem zdoła nas samych zaskoczyć, czasem oddalić żałosny świat złudzeń. Dwie, trzy fraz, czasem jeden wiersz potrafi sprostać egzystencjalnym niepokojom, oddalić bolesne głody, stłamszone tęsknoty. To jakby znaleźć miękki kocyk, który ogrzeje duszę. Można czekać bez końca na coś, co nie przyjdzie nigdy, ale można też być bardziej autorem własnego życia i odważnie zatriumfować po swojemu w  poezji.  I oto autorzy wierszy z Niemiec, Litwy, Rosji, Belgii, Wielkiej Brytanii, Polski, Szwajcarii, Ukrainy, Meksyku na XXIII Międzynarodowym Festiwalu  Poetyckim „Maj nad Wilią”, czytają poezję, każdy w swoim języku, na podwórzu przed Muzeum Adama Mickiewicza. Recytują także na schodach przed Celą Konrada, gdzie więziono nie tylko Mickiewicza, ale i filaretów, filomatów, także uczestników powstania listopadowego – miejsce tragiczne i magiczne zarazem.

Continue reading “Litewska Wiosna Poezji w Wilnie oczami Ewy Witke [KOMENTARZ]” »

Jednym tchem o Ewie Sonnenberg

Ból/boleść nie jest trafionym prezentem od życia, ale często staje się zaczynem do szczególnej wrażliwości, bez której nie byłoby, zapewne, wielu pisarzy i poetów. Może nie byłoby także poezji Ewy Sonnenberg, która potrafi z ogromną precyzją pokazać świat: jeden oficjalny (koturnowy, skostniały – złożony z nieziemskich głodów, tęsknot)  i drugi, w którym trwa karnawał – dla niektórych forma autentycznego życia, szopka jarmarczna, maskarada. Autorka, żywioł o wyjątkowej mocy, wie jak się skupić i z obu światów stworzyć system świato-bólu-czucia w konkretnej, zmysłowej aurze.

Sonnenberg E., Obca, Wydaw. Forma - Fundacja Literatury im. Henryka Berezy, Szczecin 2015.

Sonnenberg E., Obca, Wydaw. Forma – Fundacja Literatury im. Henryka Berezy, Szczecin 2015.

Poetycka proza Obca pozwala przejść czytelnikowi na zaplecze umysłu, w którym kiełkuje jakaś klęska. Ubożeje poczucie wartości. Podmiot liryczny wcielony w samotność na obrzeżach pustki przeradza się w „Żadną”, już  wyjałowioną z uśmiechu. Kartka po kartce autorka prowadzi nas pod drzwi piekieł, spod których wymyka się (niekiedy) język dosadny. Bez retuszu. Zadziwiający. Tak, Ewa Sonnenberg umie opowiedzieć piekło, jakby w nim była, ucztowała. Słyszała skowyt, płacz i szloch. To wszystko chowa pod „zaśmianą” karnawałową maską.

W  tej liryce jest coś z krwawiącego naskórka. „Zgrzesz”… pisze w wierszu Obieranie jabłka (współczesna wersja kuszenia): „[…] zgrzesz tylko to ci zostało/, / zgrzesz bo zapomnisz że można/, /… na pięć minut przed śmiercią/”. Wiersze pochlipują jak zranione, zagubione dziewczynki: „/popatrz co ze mną zrobili/ – 1996, /jak to jest nie należeć do nikogo/ /połamano ją na różne wyszukane sposoby/” – tomik Smycz (2000 r.).

Continue reading “Jednym tchem o Ewie Sonnenberg” »