Polacy ponownie bez szans na Oscara [Oscary 2017]

Amerykańska Akademia Filmowa ogłosiła tak zwaną krótką listę filmów, które będę ubiegać się o nominację w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny. Po raz kolejny nie ma na niej polskiej produkcji.

Główną rolę Władysława Strzemińskiego zagrał Bogusław Linnda. Fot.: screen/zwiastun filmu/YouTube

Główną rolę Władysława Strzemińskiego zagrał Bogusław Linda. Fot.: screen/zwiastun filmu/YouTube

Tegorocznym polskim kandydatem do Oscara, decyzją Komisji Oscarowej przy Państwowym Instytucie Sztuki Filmowej, był ostatni film Andrzeja Wajdy – Powidoki. Film opowiada historię Władysława Strzemińskiego, polskiego artysty, który w PRL doświadczył opresyjnego systemu w imię idei socrealizmu. Obraz przestrzega przed czymś, co już było (twórczość sterowana, zgodna z linią programową jedynie słusznej partii), a co może wrócić pod innymi hasłami. Zdaniem członków komisji (m.in. Agnieszka Holland, Sławomir Idziak czy Anna Biedrzycka Sheppard) Powidoki powinny zyskać przychylność amerykańskiej Akademii, ponieważ bliskie jej są ideały obywatelskiej wolności i swobody. I mimo że po raz kolejny mamy film o polskiej martyrologii, o polskim cierpiętnictwie, to polska Komisja Oscarowa dostrzegła w nim przejmującą i uniwersalną historię niszczenia jednostki przez totalitaryzm. Tej „uniwersalności” albo nie zauważyli członkowie amerykańskiej Akademii, albo film pod względem artystycznym przegrał z silną konkurencją.

Podobny los spotkał film (również Andrzeja Wajdy) Wałęsa. Człowiek z nadziei w 2013 roku. Wówczas Polska Komisja Oscarowa uzasadniała swoją decyzję m.in. dorobkiem artystycznym polskiego weterana kina: że nazwisko ważne i cenione przez amerykańską Akademię. Mimo wielkich nadziei film odpadł już w I etapie. Historia Lecha Wałęsy nie podbiła serc członków Akademii.

W kontekście tegorocznego Festiwalu Filmowego w Gdyni wyłania się pytanie: czy Powidoki Andrzeja Wajdy były dobrym wyborem? Dobra sztuka potrafi obronić się sama, nie potrzebuje wielkich nazwisk, mecenasów kultury i specjalistów od promocji poza granicami kraju. Decyzja członków Akademii w 2013 roku ws. obrazu Wałęsa. Człowiek z nadziei powinna dać do zrozumienia członkom polskiej komisji, że nie nazwisko gra tu pierwsze skrzypce, ale sztuka filmowa. Wprawdzie Powidoki zostały wyróżniony podczas festiwalu w Gdyni, ale to Ostatnia rodzina Jana P. Matuszyńskiego zdobyła Złote Lwy i została okrzyknięta najlepszym polskim filmem.

Continue reading “Polacy ponownie bez szans na Oscara [Oscary 2017]” »

Film Andrzeja Wajdy polskim kandydatem do Oscara [OSCARY 2017]

Powidoki, najnowszy film Andrzeja Wajdy, polskim kandydatem do Oscara w kategorii „Najlepszy film nieanglojęzyczny” – informuje Polski Instytut Sztuki Filmowej.

Główną rolę Władysława Strzemińskiego zagrał Bogusław Linnda. Fot.: screen/zwiastun filmu/YouTube

Główną rolę Władysława Strzemińskiego zagrał Bogusław Linda. Fot.: screen/zwiastun filmu/YouTube

W uzasadnieniu możemy przeczytać m.in., że film Powidoki „[…] ma dużą szansę zyskać przychylność Akademii Filmowej, której członkom tak bliskie są ideały obywatelskiej wolności i swobody”[1]. Członkowie Polskiej Komisji Oscarowej przy PISF twierdzą, że najnowszy obraz weterana polskiego kina jest przejmującą i uniwersalną „[…] historią niszczenia jednostki przez totalitaryzm. Reżyser przedstawił świat, w którym piękno, sztuka, niezależność twórcza są prześladowane”[2]. Polskiemu kandydatowi ma również pomóc dorobek artystyczny Andrzeja Wajdy, który w 2000 roku został uhonorowany Oscarem za całokształt twórczości. Zdaniem komisji Akademia Oscarowa nie tylko dobrze zna nazwisko „Wajda”, ale bardzo sobie ceni kunszt artystyczny autora Powidoków.

Powidoki Andrzeja Wajdy miały swoją światową premierę podczas 41. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Toronto (miał zostać przyjęty w sposób owacyjny), zaś polska premiera odbyła się podczas 41. edycji  Festiwalu Filmowego w Gdyni – reżysera wyróżniono specjalną pozakonkursową nagrodą. W przemówieniu do zebranych w Teatrze Muzycznym w Gdyni Wajda nawiązał do wolności artystycznej i wierności własnym wartościom. W kontekście Powidoków słowa te nabierają szczególnego znaczenia. Film opowiada historię Władysława Strzemińskiego, polskiego artysty, który w PRL doświadczył opresyjnego systemu w imię idei socrealizmu. Obraz przestrzega przed czymś, co już było (twórczość sterowana, zgodna z linią programową jedynie słusznej partii), a co może wrócić pod innymi hasłami.

Powidoki zostały wybrane przez Polską Komisję Oscarową w składzie: Sławomir Idziak (operator filmowy, reżyser), Agnieszka Holland (reżyser, scenarzysta, przewodnicząca zarządu Europejskich Nagród Filmowych), Anna Biedrzycka-Sheppard (kostiumolog, trzykrotnie nominowana do Oscara), Ola Maślik (scenografka), Jacek Bromski (reżyser, producent filmowy), Jakub Duszyński (dyrektor artystyczny Gutek Film), Paweł Mykietyn (kompozytor), Magdalena Sroka (menedżer kultury) oraz Katarzyna Mazurkiewicz (wiceszefowa TVP Polonia). Decyzja zapadła większością głosów.

Akademie filmowe poszczególnych krajów mają czas do poniedziałku (3 października 2016 r.), by zgłosić swojego kandydata. Na tę chwilę o nominację do Oscara w kategorii „Najlepszy film nieanglojęzyczny” walczy 78 państw. Ostatnio do rywalizacji dołączyły RPA, Macedonia, Turcja i Bangladesz. Zgłoszone filmy podejmują różnorodną problematykę, nie brakuje jednak takich, w których wracają tematy związane z katastrofą II wojny światowej, kryzysem migracyjnym (propozycja m.in. Włochów) czy nietolerancją i nienawiścią na tle wyznaniowym.

Continue reading “Film Andrzeja Wajdy polskim kandydatem do Oscara [OSCARY 2017]” »

Festiwal Filmowy w Gdyni 2016 z politycznymi akcentami

Podczas tegorocznej ceremonii rozdania nagród (24 września br.) poznaliśmy nie tylko najlepsze filmy 2015 roku. Nie mniej emocji spowodowały wystąpienia laureatów, którzy aluzyjnie komentowali bieżący klimat polityczny w kraju. Oliwy do dyskusji dolał sam Wojciech Smarzowski, który nie przyjął nagrody specjalnej od Jacka Kurskiego, prezesa TVP, za film Wołyń.

Filmowa rodzina Beksińskich. Kadr z filmu. Fot./screen: zwiatun filmu, YouTube

Filmowa rodzina Beksińskich. Kadr z filmu. Fot./screen: zwiatun filmu, YouTube

Najważniejsza nagroda – Złote Lwy –  powędrowała do 32-letniego reżysera-debiutanta Jana P. Matuszyńskiego za film Ostatnia rodzina.  Obraz Matuszyńskiego, Leszka Bodzaka i Anety Hickinbotham (producenci) przywołuje życie rodziny Beksińskich. Film jest nie tylko autentycznym świadectwem pamięci po polskim malarzu (Zdzisławie) i jego synu (Tomaszu). Ostatnia rodzina to przede wszystkim wnikliwy obraz trudnych rodzinnych relacji, w których miłość przeplata się z taką samą intensywnością, co niepokojące pragnienie śmierci (wspomnieć choćby pierwsze sekwencje filmu – obrazy wiszące na ścianach powodujące dreszcze i późniejsza rozmowa o śnie babci Beksińskiej o śnie, w którym to umiera wnuczek, Tomasz). Film o tragicznych losach rodziny zdobył łącznie cztery statuetki. Oprócz Złotego Lwa ostatnia rodzina triumfowała w kategoriach: nagroda publiczności, najlepsza pierwszoplanowa rola żeńska (Aleksandra Konieczna) oraz najlepsza pierwszoplanowa rola męska (Andrzej Seweryn).

Wielkim wygranym tegorocznej edycji Festiwalu został również Tomasz Wasilewski – jego trzeci film (po W sypialni i Płynących wieżowcach) Zjednoczone Stany Miłości zdobył najwięcej statuetek: za najlepszą reżyserię (T. Wasilewski), najlepszą drugoplanową rolę męską (Łukasz Simlat), najlepszą drugoplanową rolę żeńską (Dorota Kolak), montaż (Beata Walentowska) oraz kostiumy (Monika Kaleta). Film Zjednoczone Stany Miłości (laureat Srebrnego Niedźwiedzia na 66. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie) opowiada o czterech kobiet z niewielkiego miasteczka, które stawiają czoła nie tylko politycznym przemianom u schyłku 1989 roku, ale także własnym oczekiwaniom i słabościom. Reżyser, stawiając kobiety w obliczu transformacji, pyta nie tylko, czym jest spełnienie dla kobiet, ale także: czy takie jest możliwe. Obok dziejowej przemiany bohaterki odczuwają potrzebę zmiany swojego dotychczasowego życia, bowiem, jak podkreślał wiele razy reżyser, pierwsze skrzypce w Zjednoczonych Stanach Miłości grają emocje, potrzeby i poczucie egzystencjalnego braku. W głównych rolach wystąpiły m.in. Julia Kijowska, Dorota Kolak i Marta Nieradkiewicz (znana z Płynących wieżowców).

Największym przegranym Festiwalu – lub niedocenionym – był Wojciech Smarzowski (znany z takich filmów, jak Wesele, Dom zły czy Pod Mocnym Aniołem). Najnowszy obraz reżysera – Wołyń – triumfował w dwóch technicznych kategoriach (najlepsze zdjęcia dla Piotra Sobocińskiego jr. oraz za najlepszą charakteryzację dla Ewy Drobiec). Ostatnią statuetkę na konto Wołynia zapisała Michalina Łobacz, zwyciężczyni w kategorii za najlepszy profesjonalny debiut aktorski. (Aktora podczas „dziękczynnej” przemowy popisała się wyjątkowo niesmacznym żartem: „Po trupach do… nagrody”, stwierdziła dalej, że praca na planie Wołynia była bardzo… wesoła!). Wołyń, określany dramatem historycznym, został przez prasę okrzyknięty „przełomowym i do bólu prawdziwym” – jest to film, przed którym może się otworzyć międzynarodowa sława na miarę Idy Pawła Pawlikowskiego (Oskar za najlepszy film nieanglojęzyczny; pierwsza taka nagroda dla polskiego filmu). Zdaniem Wojciecha Smarzowskiego Wołyń nie może być traktowany jak podręcznik do historii[1] (mimo że obraz był konsultowany przez historyków zajmujących się tematem rzezi wołyńskiej). Wydarzenia z lat 1943-44 na Wołyniu mają być przestrogą dla tych, którzy w imię wyższości swojego narodu sięgają po kije bejsbolowe (ludobójstwa na ludności polskiej dokonali ukraińscy nacjonaliści). Zdaniem Henryka Wujca, działacza opozycji w czasach PRL, film jest i prawdą, i przestrogą: „Film pokazuje prawdziwy obraz. Jest pewną przestrogą. Pokazuje, że nie możemy iść drogą rosnącej nienawiści. Nie ma innego sposobu dążenia do pojednania. Najpierw musi być mówienie prawdy”[2].

Continue reading “Festiwal Filmowy w Gdyni 2016 z politycznymi akcentami” »