Sekretny Kronos Witolda Gombrowicza – najbardziej oczekiwany dziennik w 2013 r.

Gombrowicz W., Kronos, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2013

Gombrowicz W., Kronos, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2013

Kronos Witolda Gombrowicza jest najpilniej strzeżoną tajemnicą literacką ostatnich lat. Dwa lata temu sekretne zapiski Gombrowicza miał opublikować w wydawnictwie słowo/obraz terytoria Janusz Palikot, który o osobistych wyznaniach pisarza wspomina w wywiadzie-rzece Ja. Palikot. Politykowi o Kronosie opowiedziała Rita Gombrowicz, formalnie była małżonka oraz najwierniejsza przyjaciółka polskiego, wyklętego po wsze czasy emigranta. Do publikacji nie doszło. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze – tajemniczy dziennik Witolda Gombrowicza ujrzy światło dzienne już w maju 2013 roku pod znakiem Wydawnictwa Literackiego.

„Nie róbcie ze mnie taniego demona. Ja będę po stronie porządku ludzkiego (i nawet po stronie Boga, choć nie wierzę) aż do końca moich dni” (Dziennik 1957-1961) – wyznaje Gombrowicz, w pierwszej kolejności pisarz-humanista, którego cała twórczość literacka podejmuje dialog z narcystyczną polską tradycją i przełamuje obyczajowe, religijne czy estetyczne tabu. Nie sposób bowiem wyobrazić sobie wybitnego pisarza, który nie narusza różnych konwenansów. Gombrowicz niewątpliwe wychodzi poza sokratejskie „szerokie koła”. Przebywając na emigracji (często w skrajnym ubóstwie) w Argentynie koresponduje z Jerzym Giedroyciem, który na łamach paryskiej „Kultury” publikuje fragmenty Dziennika oraz dramat Ślub. Współpracuje również z londyńskimi „Wiadomościami”, prowadzi polemikę m.in. z Czesławem Miłoszem i Jerzym Stempowskim. Uznany przez krajową elitę intelektualną za anty-Polaka, dopiero w 1963 roku  opuszcza Amerykę Łacińską i na krótko przenosi się do Berlina Zachodniego (za przyjęcie stypendium Fundacji Forda na pobyt w Niemczech Gombrowicz zapłacił wysoką cenę, komunistyczne władze przeprowadziły prasową kampanię przeciwko pisarzowi). W 1964 osiadł w Vence (Francja), gdzie umiera w 25 lipca 1969 roku.

Kronos Witolda Gombrowicza, jeśli wierzyć prasowym zapowiedziom oraz badaczom twórczości pisarza, ma być pierwszym szczerym, osobistym świadectwem autora. W przeciwieństwie do Dzienników w Kronosie polski czytelnik pozna prawdziwą twarz Gombrowicza: bez masek i form, z którymi tak zażyle walczył w Ferdydurke czy Trans-Antlantyku. Znany z zamiłowania do intelektualnych oraz obyczajowych transgresji, zwalczający stereotypowe, mityczne spostrzeganie polskości i roli Polaków w Europie („Polski optymizm wywodzi się po prostu z lenistwa myślenia. Zawsze, ilekroć sytuacja staje się trudna, uciekamy się do tradycji podnoszenia na duchu”, Dziennik) Gombrowicz wyłaniający się z intymnych zapisków, ma być najbardziej gombrowiczowski: z krwi i kości, bez dodatkowego uporządkowania i kreacji „ja” autorskiego (w Dziennikach pisał: „Piszę ten dziennik z niechęcią. Jego nieszczera szczerość męczy mnie. Dla kogo piszę? Jeśli dla siebie, dlaczego to idzie do druku? Jeśli dla czytelnika, dlaczego udaję, że rozmawiam ze sobą? Mówisz do siebie tak, żeby cię inni słyszeli? […] To fałsz tkwiący w samym założeniu mego dziennika”).

Gombrowicz, mimo że uciekał od jakichkolwiek etykiet, sam nie potrafił wyzwolić się spod kajdan obyczajowej poprawności – w Dziennikach widzimy człowieka z niejedną tożsamością, który nie chce się dookreślić. Ucieczka „od siebie” i tworzenie erotycznych teorii w sprawie własnej seksualności, zamyka czytelnikowi drogę do „ja” autora, który uznaje, że nie czuje się homoseksualistą, bowiem jego życie to nieustanne zmaganie się z płcią i zaklasyfikowaniem.

Niezależnie od tego, na ile Gombrowicz pozwoli czytelnikom poznać Gombrowicza, Kronos nie będzie lekturą przekraczającą obyczajowe, światopoglądowe czy seksualne tabu. Sensacji i skandalu nie będzie, tym bardziej w zlaicyzowanej Europie XXI wieku. Takiego Gombrowicza już znamy, mimo że autor sam niejednokrotnie starał się szczerze zakamuflować własną tożsamość.

Mariusz Rakoski  

Dodaj komentarz