Reminiscencje z obchodów 70-lecia Powstania Warszawskiego

Tekst: Joanna Uba

70. obchody wybuchu Powstania Warszawskiego. Fot. Joanna Uba /AR[e]TE

70. obchody wybuchu Powstania Warszawskiego. Fot. Joanna Uba /AR[e]TE

Dzisiejsza Warszawa. Stolica. Niewyobrażalne, że była w zgliszczach, starta z ziemią, 60 razy bardziej zniszczona niż New York po wybuchu WWT. Paląca łuną, rana po największym niepodległościowym zrywie w całej II wojnie światowej.

Chodzisz po niej i nie wyobrażasz sobie tego, nie sposób. Zamykasz oczy. Wsłuchujesz się w odgłosy historii. Patrzysz na metalową linię Getta. Doznajesz ukłucia serca, przeszywa Cię lęk egzystencjalny. Słyszysz głosy esesmanów, rwane powietrze strzałami, głuche odgłosy bombardowania. Otwierasz oczy. Boisz się. Żal Ci. Nie dowierzasz. Gorące, drgające powietrze w Śródmieściu. Lato 2014. Każesz sobie spróbować jeszcze raz przejść na tamtą stronę. Uświadamiasz sobie czasoprzestrzeń. Wplatasz wyobraźnię w tę transcendencję. Pomagają Ci rozliczne bilbordy. Powstańcy patrzą na nas i wtedy mówią; są tacy pięknie młodzi. Rozkwitli. Obok przechodzą oni, teraźniejsi. Przystajesz. Wyciągasz rękę. Dotykasz historii. Oni mówią teraz. Że byli wtedy młodzi. Bardzo młodzi. Za młodzi. Wtedy tego nie wiedzieli. Wiedzą to teraz. Są rozświetleni. Emanują. Ogarnia Cię euforia doświadczenia nieziemskiego. Czujesz się, dzięki nim, częścią tych zdarzeń. Oni są łącznikami historii.

Łazienki. Naprzeciwko Szucha. Obecnie Ministerstwo Edukacji Narodowej. W tyglu cierpień i śmierci. Czemu akurat tam? Pytanie bez odpowiedzi. Piękna Warszawa. War saw. Widziałem wojnę. Na Powązkach brzozowe krzyże pochylone i skromne, łkają. Biel kory współgra z historią niewinnych i walecznych ofiar Powstania. Co mogliby teraz nam powiedzieć? Czy walczyli za taka Warszawę? Jak to jest tak odejść w pół strzału? Czy to bohaterstwo jest w ogóle do udźwignięcia? Patrzę w oczy Powstańca. Janku – mówi do niego żona lub siostra, a może towarzyszka broni? Chodźmy już, jesteś zmęczony. Nie – odpowiada –  porozmawiam. Chce się dzielić. Chce oddać nam to brzemię. Chwałę. Oczy ma radosne. Proste. Pokazuje legitymację kombatancką. Zapewne jego uposażenie jest dużo niższe od zwyrodnialców ubeckich. To takie polskie. Jesteśmy męczennikami. Romantyczna krew bohaterów pulsuje na ulicach i chodnikach Warszawy. Chodzimy po zgliszczach ciał. Na Rakowieckiej obok Prokuratury Generalnej i ABW Areszt Śledczy. Graffitti z Fieldorfem Nilem. Zakatowanym na śmierć w nagrodę za męczeństwo i ofiary wojenne przez ubeckich pobratymców. To jest nie do zniesienia. To dotyka trzewi. I Sowieci na Pradze w 44`. Patrzyli jak się wykrwawiamy. Roosevelt z Churchilem. Alianci. Nóż w plecy. Heinrich Himmler starł Warszawę rękami Heinza Reinefartha, rzeźnika SS-Gruppenführera, uznawany za jednego z największych zbrodniarzy wojennych. W pierwszych dniach Powstania Warszawskiego służące pod jego rozkazami oddziały wymordowały ok. 60 tys. mieszkańców Woli, a potem dopuściły się zbrodni na Powiślu i Czerniakowie. Reinefarth nigdy za to nie odpowiedział. Wywiady Wielkiej Brytanii i USA uniemożliwiły jego ekstradycję do Polski, gdzie czekała go pewna szubienica.

Taka gorycz. Niemoc taka. Dlaczego my? Czeska Praga szykująca się do Powstania została oswobodzona przez wojska sowieckie. Bukiet goździków. Cudnie pachną. Kładziemy w parach biało-czerwonych. Tyle mogił. Nie wystarcza.

Oby nie musieć tak pięknie umierać. Choć niektórzy by chcieli. Oby pokój był piękniejszy od wojny.

Gdy patrzę w oczy Pana Janka Wąsika, Powstańca 44, pseudonim „Rokita” w randze strzelca kaprala, rocznik 1926, widzę jego 17-letnie oczy wtedy. Jest to metafizyczne przeżycie. Czy zasłużyliśmy na taką ofiarę? Pan Janek ciepło do nas mówi: Kochanie, przyjdź jutro do Kościoła Garnizonowego na obchody, zajmę Wam miejsce. On troszczy się o nas.

Na Alejach Ujazdowskich korki. Narzekamy. Że gorąco, że ciasno. Przestajemy, gdy tylko uświadomimy sobie kanały, młode śmierci. Jesteśmy już cicho. Już nic lepiej nie mówić. To wstyd w obliczu takiego heroizmu mieć pretensje o takie bagatele.

O AUTORCE

Joanna UbaJoanna Uba (Racibórz): ur. 1 1973 r., tłumacz, nauczyciel, podróżnik, publicysta, absolwentka Uniwersytetu Śląskiego i Akademii Polonijnej na Wydziale Filologii Angielskiej kierunku translatoryki i Literaturoznawstwa oraz Uniwersytetu Jagielońskiego na Wydziale Filozofii, kierunku Kulturoznawstwa. Członek Grona Młodzieży Niezależnej. Twórczość publikowana m.in. w alternatywnym czasopiśmie „Brulion” oraz wydawnictwie R.A.F Scriba.

Odbyte podróże podczas pracy zawodowej filologa na Cyprze, Malcie, Sycylii, Chorwacji, Niemczech, Włoszech, Francji, Czechach i Wielkiej Brytanii.

Członek Stowarzyszenia Kulturalnego SAK, National Geographic oraz IATEFL .

Charakteryzuje mnie niezmienny zachwyt nad różnorodnością tego świata. Jestem sztukofilem, podążam krętymi śladami historii. Wolne chwile spędzam z rodziną i moimi czworonogami.

5 thoughts on “Reminiscencje z obchodów 70-lecia Powstania Warszawskiego

  1. Piękna wypowiedź. Tyle serca i uczucia Pani Joanno w Pani przemyśleniach przelanych na papier. Dziękuję za te słowa.

  2. Prawda, widać, że dla Pani było to bardzo głębokie doświadczenie. Wielka miłość i szacunek dla tych, którzy za wolną ojczyznę zapłacili najwyższą cenę, własne życie. Nie rozumiem sporów, czy warto, czy nie warto, dzisiaj łatwo niektórym pisać i mówić, oceniać, porównywać siły… ale jakbyśmy się My dzisiaj zachowali? Ja zrobiłabym dokładnie to samo, co Tamci wtedy, broniłabym nie tylko ojczyzny, ale własnej godności, własnego podwórka. Nic nam nie zostało, jak Pani napisała, klamka już zapadła na linii UK – USA – Rosja.

Dodaj komentarz