„Kim są Polacy” – Bielik-Robson, Michnik, Czapliński

Bielik-Robson A., Czapliński P., Michnik A., Kim są Polacy, Wydaw. AGORA, Warszawa 2013

Bielik-Robson A., Czapliński P., Michnik A., Kim są Polacy, Wydaw. AGORA, Warszawa 2013

Kim są Polacy jest zbiorem rozmów (właściwie tylko jedna rozmowa z Adamem Michnikiem) oraz esejów polskich intelektualistów. Książka ważna i potrzebna, szczególnie dzisiaj, w dobie zaniku krytycznego myślenia oraz antydialogu, namiętnie wykrzykującego swoje racje i unicestwiającego demokratyczny, nowoczesny dyskurs. Głos w sprawie polskiego patriotyzmu, polskiej tożsamości (jeśli taka istnieje i kształtuje świadomość Polaka) oraz zawiłych, często wzajemnie skonfliktowanych i wewnętrznie podzielonych dziejów historii zabiera Adam Michnik, poeta, eseista i prozaik Adam Zagajewski, polska filozof Agata Bielik-Robson czy bp Grzegorz Ryś. Pozostałe nazwiska, niewątpliwie wielkie i wprawiające w ruch polską myśl krytyczną, pozostawiam jedynie enumeracji: Przemysław Czapliński (krytyk literacki), Janusz Tazbir (badacz historii staropolskiej) oraz Joanna Tokarska-Bakir (antropolog kultury) – zaprezentowane eseje albo powtarzały już wcześniej wyartykułowany problem (mesjanistycznego patriotyzmu czy antysemityzmu), albo diagnozowały, dobrze znane uczniowi w liceum, choroby i wady I Rzeczypospolitej (esej historyczny J. Tazbira). Wartość Kim są Polacy konstytuuje nie tylko zasadność próby odpowiedzi na pytanie postawione w tytule, ale merytoryczna i erudycyjna zawartość prac wszystkich, z wyjątkiem polemiki ab G. Rysia, autorów zbioru. Obfite obwarowanie intertekstualnymi nawiązaniami do dorobku literackiego-filozoficznego (A. Mickiewicz, J. Słowacki, C. Norwid, W. Gombrowicz czy Cz. Miłosz) oraz humanistyczna terminologia odsłaniają czytelnikowi sprawną realizację literacko-publicystycznego eseju; jednak grający pierwsze skrzypce językowy elitaryzm w tego rodzaju pracach stawia zbiór poza zasięgiem pani Jadzi z pobliskiego kiosku czy pana Tadka z sąsiedniego gospodarstwa.

Kim są Polacy otwiera wstęp oraz rozmowa Jerzego Sadeckiego z A. Michnikiem, redaktorem naczelnym „Gazety Wyborczej”. Zaprezentowany wywiad, gdyby bliżej przyjrzeć się typologii wywiadu jako gatunku publicystycznego, odnosi się nie tylko do osobowości rozmówcy (zur Person), ale przede wszystkim poglądów Adama Michnika. Prowadzony przez panów dialog – rozmówców sobie godnych, reprezentujących tę samą linię programową „Gazety Wyborczej” – podejmuje kwestie związane z polską martyrologią oraz określa istotne podziały wśród polskiego społeczeństwa: nie tylko nazywa po imieniu wewnętrzne, często światopoglądowe i obyczajowe konflikty, ale wskazuje słowa klucze, które skłaniają do autorefleksji nad miejscem Polski, „polskości” w jednoczącej się, demokratycznej Europie. Pierwsza część rozmowy została zdominowana przez tak zwany mesjanizm narodowy Polaków. Zarówno A. Michnik, jak i J. Sadecki podzielają diagnozę antropologów kultury oraz teoretyków idei (m.in. Marii Janion), że w naszej ojczyźnie zakorzeniony jest mit o polskiej niewinności i wspaniałości, bowiem żaden inny naród nie przelał tak wiele krwi „za naszą i waszą wolność”. Podtrzymywanie romantycznej retoryki wielkości, chrześcijańskiego mesjanizmu (tak przecież bałwochwalczego) i walki z barbarzyństwem (a to islamskim, a to tureckim, a to pogańskim…) wzmacniają współczesne, roszczeniowe postawy niektórych środowisk i partii politycznych, które ze wszystkich stron węszą podstęp, spisek i zdradę stanu. Polacy, o czym mówi A. Michnik, nie zdiagnozowali swojej przeszłości: „Trwają więc nieprzerwanie wzajemne oskarżenia o zdradę, zaprzaństwo czy szaleństwo. Nie ma spojrzenia z lotu ptaka, tego, ca miał Piłsudski, gdy patrzył na powstanie styczniowe. On oddawał hołd i Trauguttowi, i Sierakowskiemu, i Padlewskiemu, ale i Wielopolskiemu, bo w nim też widział wielkość”[1]. Polski mit mesjanistycznej roli Narodu Wybranego (Polaków – sic!) dał się szczególnie we znaki po katastrofie smoleńskiej. Adam Michnik kwituje wprost, że „w tamtych warunkach samolot nie powinien był wystartować ani lądować. Po co w to mieszać jakieś spiski? To jasne, że po drodze i u nas, i u Rosjan był bałagan”[2]. O czym Adam Michnik nie wspomina: po katastrofie smoleńskiej, jeszcze przed wyborami, Jarosław Kaczyński zwracał się do Rosjan-braci i dziękował za empatię i narodową jedność, aby po przegranych wyborach prezydenckich zafundować III RP tak zwaną religię smoleńską (kamień węgielny IV RP), której ostrze kieruje się nie tylko w Kreml, ale i Warszawę. Krzyże, walki o krzyż, wulgarne, antypolskie transparenty, zwolennicy „szkoły Macierewicza” na Krakowskim Przedmieściu czy kibole i nacjonaliści pod Jasną Górą – katastrofa smoleńska zamiast łączyć, podzieliła Polaków na dwie kategorie: na tych prawdziwych (patriotów, zwolenników zamachu) i nieprawdziwych, którzy przyjmują, że przyczyny katastrofy zostały wyczerpująco przedstawione przez stronę rządową, komisję Millera (tu anty-Polacy, zdrajcy). W 1981 roku Maria Janion podczas Kongresu Literatury Polskiej krytycznie odniosła się do emocjonalnego, pełnego egzaltacji religijnej ruchu solidarnościowego: „Jeśli ruch emocjonalny  nie przekształcił się dotąd w ruch intelektualny, tak jak to miało miejsce w Wielkim Romantyzmie, to stwierdzić można, że to, co dzieje się w kulturze, zatrzymało się właśnie na poziomie Małego Romantyzmu Krajowego, romantyzmu popularnych stereotypów i wzruszeń”[3] – niemniej dzisiaj na drodze do intelektualnego przewrotu oraz demokratycznego dialogu stają roszczeniowe emocje, udekorowane religijnym emblematem oraz filozofią „Małego Romantyzmu Krajowego”.

Adam Michnik pyta: „ile wolności gotowi jesteśmy dać naszemu oponentowi, przeciwnikowi, który ma zupełnie inną wizję państwa?”[4]. Nieraz na transparentach czytamy demagogiczne „Wczoraj Moskwa, dziś Bruksela” – niepodległość, suwerenność, polska tradycja tak silnie związana z Kościołem w opinii eurofobów (bo nie eurosceptyków, jak uważa A. Michnik) staje pod znakiem zapytania. Polsce „zagraża” również fala rewolucji obyczajowej, a w naszej ojczyźnie, konstytucyjnie kraju świeckim, w istocie przypominającym państwo wyznaniowe, gdzie kwestie obyczajowe i konflikty moralne reguluje religia, nie może być miejsca na podobne idee wolności – czego najlepszym przykładem jest kolejny konflikt w sprawie in vitro czy projektów o związkach partnerskich. Anachroniczne, kompletnie oderwane od współczesnego świata odpowiedzi przedstawicieli polskiego Kościoła przypominają samobójcze bramki w meczu piłki nożnej. W 2011 roku, o czym wspomina J. Sadecki, udział w nabożeństwach i uroczystościach religijnych deklaruje 42,7 procent katolików, czyli o 3,5% mniej niż w 2007 roku. A. Michnik wylicza przyczyny: myślenie w kategorii, że kiedyś rządzili komuniści, dzisiaj czas na katolików; hierarchowie odrzucili filozofię dialogu („z języka »jesteśmy dla wszystkich«, a przyjęli język »musimy odzyskać to, co nam zabrano«”[5]); podejście, że tak jak od Polski zaczął się rozpad komunizmu, tak teraz czas na reewangelizacje Europy; do tego dochodzą skandale obyczajowe oraz wolność – a w demokracji wszystkich, bez wyjątków, można krytykować.

Mimo iż Adam Michnik obawia się, że Polska w przyszłości może podążyć drogą postkomunizmu (jak Węgry, jak Białoruś, jak Ukraina), pozostaje nadzieja, że nie będziemy musieli naszego kraju „dekaczoryzować” czy „derydzykować”, i w najbliższych wyborach Polacy pokażą wszelkim skrajnościom czerwoną kartkę. To, potrafimy zrewidować własną przeszłość i nazywać po imieniu własne fobie i uprzedzenia, pokazaliśmy podczas debat wokół antysemityzmu czy homofobii. To sukces wolnej Polski; Polski, która otwiera się w myśleniu międzykulturowym i prowadzi demokratyczny dialog, niezależnie od rasy, wyznania czy orientacji seksualnej: „Uważam to za olbrzymie dokonanie wolnej Polski. Jeżeli znów spojrzymy porównawczo, nie ma takiego kraju, który by przeprowadził tak głęboką dyskusję na temat antysemityzmu, ze wszystkimi jego konsekwencjami, jak my. Polska kultura wykazała się wielką odwagą i przenikliwością”[6].

Kolejne głosy, eseje wspomnianych intelektualistów różnych „stanów”, powstają w odpowiedzi na komentarze i poglądy wyrażone w rozmowie J. Sadeckiego z A. Michnikiem. Andrzej Zagajewski w eseju Metamorfoza podtrzymuje, to miejscami uzupełnia poglądy A. Michnika o argumentacje humanistyczne i historyczne. Nie brak gorzkich słów o patriotyzmie jasnogórskim (Polacy żarliwie oddawali los ojczyzny opatrzności Matki Boskiej, kiedy z każdym dziesięcioleciem z polską państwowością było coraz bardziej tragicznie – i dziś słyszymy – wywiad z biskupem K. Nyczem z 1 czerwca 2013 r. dla TVP1 –  że Polskę należy oddać opatrzności Bożej), który, jak pisze poeta, skrywa w sobie coś chorobliwego, kłamliwego i nierealnego. W sprawie romantyzmu przypomina słowa C. Norwida: „»Ale tak, jak dziś jest, to Polak jest olbrzym, a człowiek w Polaku jest karzeł”. O zmianę tej proporcji w kolejnych stuleciach zabiegali, m.in., Witold Gombrowicz – „Nie róbcie ze mnie taniego demona. Ja będę po stronie porządku ludzkiego (i nawet po stronie Boga, choć nie wierzę) aż do końca moich dni” (Dziennik 1957-61) – Czesław Miłosz czy Jerzy Stempowski. Niezwykle ważna, jakoś ciążąca nam od wielu pokoleń, pozostaje kwestia peryferyjności polskiej kultury, bo należymy do społeczeństw szczególnie pokrzywdzonych przez historię. Nic bardziej mylnego. Fakt – na przemian, w zależności od „polskiego ducha czasów”, realizowaliśmy albo średniowieczny tomizm wpisany w szlachecką, poniekąd sarmacką kulturę i tradycję, albo walczyliśmy o niepodległość, i tej niepodległości podporządkowaliśmy literaturę, poezję czy sztukę, stąd „rzucanie się na barykady” i łzy „Matki Polki”. Jednakże Adam Zagajewski wymienia całą plejadę krajowych i emigracyjnych twórców (głównie poetów i eseistów), którzy słowem walczyli o przemianę świadomości: nie tylko Gombrowicz, Miłosz czy Stempowski, ale i J. Czapski, S. Vincez, S. Lem, S. Mrożek, I. Iwaszkiewicz, W. Szymborska (mimo epizodu spod znaku młota i sierpa)…

W rozważaniach A. Zagajewskiego powraca również antysemityzm: „antysemityzm jest nie tylko przywarą, głupotą, regionalnym odchyleniem […], nie tylko jest moralnie obrzydliwy, a jego obrzydliwość po Zagładzie jest czymś wstrząsającym, ale jest także głębokim upośledzeniem intelektualnym, czarną plamą, która kładzie się na mózgach wyznawców tej ponurej doktryny”[7].

W dyskusję włączył się ab G. Ryś. Zarzuca, że: „Zaprezentowany w wywiadzie opis Kościoła dokonany został bardzo »na skróty«; zatrzymał się na tych Jego [tak w oryginale] wymiarach (problemach), którymi najchętniej zajmują się media, z pominięciem (całkowitym!) nurtu w Kościele (także polskim) dziś najbardziej dynamicznego, twórczego, i przekonywającego autentyzmem, jakim jest nurt ewangelizacyjny”[8]. Zanim krytyka powyższego, zaznaczyć trzeba: komentarz (trudno mówić o odpowiedzi, bo takiej ab nie udzielił), w porównaniu do pozostałych esejów, wypada stosunkowo słabo. Artykułowi brakuje nie tylko zakotwiczenia w literaturze (choćby tej katechetycznej, biblijnej… encykliki, traktaty teologiczne i etc., a jest tego sporo), ale czytelnika może (co nawet pewne) drażnić emocjonalne nacechowanie tekstu. Pisanie leksemów wielką literą, liczne znaki wykrzyknienia wtrącone w nawias czy „wytłuszczenie” wyrażeń raczej świadczy o impulsywnym temperamencie autora albo poglądowej bezradności. Po drugie: ab G. Ryś zbył dość przenikliwe i uzasadnione wnioski A. Michnika znaną dziś doskonale retoryką w stylu: „a bo wszystkiemu winne są media, które nagłaśniają błahostki”. Media po to są, by nagłaśniać, bowiem spełniają w społeczeństwie między innymi funkcje kontrolne. Patrzą na ręce nie tylko władzy, ale i innych instytucji, m.in. Kościoła. Po trzecie: wspomniany przez arcybiskupa nurt ewangelizacyjny nie usprawiedliwia ignoranckich postaw hierarchów wobec współczesnych problemów. Poza tym: ewangelizacja jest (przynajmniej z definicji) immanentną misją wpisaną w Piotrowy Kościół; czymże zatem chwali się ab G. Ryś? Obowiązkiem? Powołaniem?

Perełką myśli humanistycznej i krytyki w zbiorze Kim są Polacy jest esej Agaty Bielik-Robson. W artykule Polska: Wspólnota fantazmatyczna autorka rozważa polską tożsamość w oparciu „zwierzęcia dokonującego samointerpretacji” w teorii współczesnego filozofa – Charlesa Taylora. Kanadyjski myśliciel podkreśla, że na naszą tożsamość wywiera wpływ indywidualna, świadoma autokreacja. W momencie, kiedy człowiek autointerpretację zastępuje fantazjami, mitami (prostymi receptami), w tym samym „staje się dysfunkcjonalną istotą, pozbawioną tożsamości, której miejsce zajął rozbudowany autofantazmat”[9]. Co ma wspólnego filozofia Taylora z pytaniem „Kim są Polacy”. Okazuje się, że bardzo wiele – zaznacza autorka. Idąc tropem polskiego filozofa Stanisława Brzozowskiego, Agata Bielik-Robson prowadzi wnikliwą krytykę myślenia w kategoriach mitu, stereotypu i fantazmatów właśnie. „Praca dziejowa” powinna dokonywać się w konfrontacji z twardą, historyczną zasadą rzeczywistości – ta sukcesywnie od wielu, wielu pokoleń zastępowana jest albo przesądami, religijnymi aksjomatami, albo nostalgicznymi powrotami do I Rzeczypospolitej: „Konkluzja moich rozważań [w których znaleźli się również antymoderniści, jak np. Mickiewicz, Słowacki, Cz. Miłosz, Karol Wojtyła, J. M. Rynkiewicz i in.] jest raczej pesymistyczna: wbrew temu, co sądził Roman Dmowski, nie ma czegoś takiego jak »nowoczesny Polak«. Istnieje fantomowa polska tożsamość, wykatapultowana w mityczny bezczas nostalgicznych fantazji […]”[10].

Zbiór Kim są Polacy jest książką, co zostało podkreślone na wstępie, jednak warto powtórzyć – ważną. Zapisane głosy wybitnych polskich intelektualistów nie tylko wpisują się w debatę na temat polskiego patriotyzmu, polskiej tożsamości czy polskiej, czasami dość oryginalnej myśli humanistycznej. Kim są Polacy, wbrew pesymistycznym wnioskom Agaty Bielik-Robson, jest dowodem, że potrafimy być nowocześni i skłaniać się ku historycznej autorefleksji.

Mariusz Rakoski

 


[1] Rozmowa J. Sadeckiego z A. Michnikiem, Ile dać wolności przeciwnikowi, w Kim są Polacy, Wydaw. AGORA, Warszawa 2013, s. 15, [2] Tamże, s. 24, [3] Fragment nagrania z wystąpienia M. Janion, wykorzystany w filmie dokumentalnym: Bunt Janion. Film został zrealizowany przez TVP w 2005 roku, z okazji 80. urodzin profesor. Dopiero w 2010 roku doczekał się emisji, wcześniej ocenzurowany przez partię rządzącą – PiS, [4] Rozmowa J. Sadeckiego z A. Michnikiem, op. cit., s. 20, [5] Rozmowa J. Sadeckiego z A. Michnikiem, op. cit., s. 28, [6] Tamże, s. 31, [7] Zagajewski A., Metamorfoza, w Kim są Polacy, Wydaw. AGORA, Warszawa 2013, s. 50, [8] Ryś G., ab, SED CONTRA. Kilka pytań do Adama Michnika, w Kim są Polacy, op. cit., s. 41-41, [9] Bielik-Robson A., Polska: Wspólnota fantazmatyczna, w Kim są Polacy, op. cit., s. 83, [10] Tamże, s. 91

Jedna myśl nt. „„Kim są Polacy” – Bielik-Robson, Michnik, Czapliński”

  1. Dziekuje za ciekawe podsumowanie. Panstwo z ktorym Polakom warto sie porownac to Czechoslowacja. Oba te panstwa slowianskie stworzone zostaly po pierwszej wojnie swiatowej. Kazdy kraj byl przed ta wojna czescia wielkiego imperium. Kazdy mial duzo mniejszosci narodowych, kazdy przeszedl przez okres dyktatury proletariatu. Ale jest tez duzo roznic.

    Ksiazke ktora teraz czytam (wydana w roku 2012, po angielsku) kaze mi myslec na ten temat. Autorka jest Madeleine Albright, byly amerykanski minister spraw zagranicznych, za czasow prezydentury Clintona. Oto tytul tej ksiazki: „Prague Winter: A Personal Story of Rememberance and War, 1937-1948.”

    Niestety nie jestem ani historykiem ani socjolgiem. Ale lubie czytac i myslec o tym co pisza znawcy.

    Ludwik Kowalski, fizyk na emeryturze,
    http://ludkow.info/byt

Dodaj komentarz