„Myszy i ludzie” – John Steinbeck. O utraconym Edenie, do którego nie ma powrotu

 Z cyklu: Aresztowane książki. Ocenzurowane, zakazane i znienawidzone. John Steinbeck – O myszach i ludziach 

John Steinbeck (1902-1968) Amerykański pisarz. Laureat nagrody Nobla w dziedzinie literatury. Zakazany.

John Steinbeck (1902-1968) Amerykański pisarz. Laureat nagrody Nobla w dziedzinie literatury. Zakazany.

Znak polecamyJak to możliwie, że książka, która wymyka się spod jednoznacznej interpretacji i staje w obronie ludzkiej godności, afirmuje przyjaźń oraz poświęcenie jako najwyższe cnoty, została zakazana w niektórych bibliotekach w Stanach Zjednoczonych Ameryki? Uznana za „brudną książkę” znika z półek w Tennessee oraz stanie Ohio w 1980 roku, a więc osiemnaście lat po otrzymaniu przez Johna Steinbecka nagrody Nobla w dziedzinie literatury.

Oskarżony – John Steinbeck

Wśród czytelników utwory amerykańskiego pisarza cieszyły się sporym powodzeniem – to największe rozentuzjowanie spotkało Grona gniewu z 1939 roku, powieść z elementami właściwymi dla reportażu o czasach Wielkiego Kryzysu, przypominającymi biblijny exodus i pogoń za zmienią obiecaną. Książka zdobyła nagrodę Pulitzera w 1940 roku i przez kilka miesięcy sprzedawała się jak świeże bułeczki – mimo popularności decyzja o przyznaniu nagrody Nobla spotkała się z ostrą krytyką środowisk naukowych, którzy zarzucili autorowi jałową sentymentalność, zbyt proste spostrzeganie problemów społecznych oraz prymitywny język. Oliwy do ognia dolały listy i artykuły, które powstały podczas wyjazdu Steinbecka do Wietnamu w charakterze korespondenta wojennego. Reportaże aprobowały amerykańską agresję, co nie tylko „dobitnie kontrastowało ze stanowiskiem ogółu amerykańskich pisarzy intelektualistów”[1], ale stawiało dotychczasowe zainteresowania pisarza pod znakiem zapytania. W myślach krytyków literackich, publicystów i zwykłych czytelników pojawiła się wątpliwość – oto bowiem człowiek, który w swojej twórczości staje w obronie człowieczeństwa (przyjaźni, równości czy braterstwa) skonfliktowanego z biologią i egoizmem, opowiada się za agresją, posiadaniem, przekłada własność nad wolność. Jednak w poglądach ws. wojny w Wietnamie, i wojny jako takiej, należy wskazać, że stanowiły one element filozofii społecznej samego autora. Cały świat jawi się Steinbeckowi jako żywy organizm, w którym poszczególne podmioty – ludzie – spełniają określoną funkcję, natomiast  stan wojny „to cenny symptom schorzenia światowego organizmu”[2]. Teorie o organicznej jedności autora O myszach i ludziach idą dalej: wyrażają wymiar metafizyczny, oddają poglądy romantyka Ralpha Emersona o boskim pierwiastku, który przenika rzeczywistość (tu również panteizm, poglądy Barucha Spinozy). To, co krytycy nazwali „jałową sentymentalnością” i „wulgarnym językiem” nazywamy w literaturze realizmem, który u Steinbecka, przez maksymalną próbę zbliżenia z otaczającą rzeczywistością i szczegółowe opisy (głównie przyrody[3]) przyjmuje konwencje opisu naturalistycznego. W powieści Steinbecka, przede wszystkim O myszach i ludziach oraz Grona gniewu, naturalistyczne reportaże o robotnikach w Kalifornii ukrywają mit animistyczny (metafizycznej przyrody), o czym niektórzy intelektualiści, którzy zarzucili pisarzowi m.in. „wulgaryzację języka”, zdaje się nie wiedzieli (lub wiedzieć nie chcieli).

Beletrystyka jak reportaż. Kwestia gatunku  

Jedną z wartości reportaży jest to, że jest literaturą niezmyśloną. Prace Johna Steinbecka trudno przyporządkować jeden gatunek, czerpie on bowiem zarówno z publicystki dziennikarskiej (krótko pracował w nowojorskiej gazecie, szybko jednak został zwolniony; pierwsze utwory Steinbecka również nie zatrzymywały amerykańskich wydawców), jak i literatury pięknej – fikcji literackiej. Jak przekonuje Jarosław Sokół autor O myszach i ludziach „nie przemawia w swoich powieściach w pierwszej osobie, nie przetwarza siebie samego w literacką fikcję, nie siada przy jednym stole z George’em i Lennie’em [główni bohaterowie powieści, przyp. moje]. Opisuje jednak niemal wyłącznie rzeczywistość, którą zna z własnego doświadczenia; rzeczywistość o konkretnych cechach geograficznych i społecznych”[4]. Powieść powstaje zetem na podstawie autentycznej „obserwacji języka i zachowań wędrownych robotników w dolinie Salinas, gdzie pisarz wielokrotnie pracował na plantacjach bawełny i w sadach owocowych”[5]. Mimo że przedstawione postacie i ich losy należą do fikcji literackiej i nigdy się nie wydarzyły, to utwory amerykańskiego laureata Nobla zachowują kategorię prawdopodobieństwa – są one bliskie, powiedzmy, prozie życia ze względu na świat przedstawiony w O Myszach i ludziach, który nie powstał jak za dotknięciem magicznej różdżki, ale w wyniku „własnego doświadczenia”.

Jedną z najlepszych prac w dorobku Steinbecka trudno definitywnie sklasyfikować. W artykułach i opracowaniach spotykamy zarówno nowelę, jak i powieść. Z pewnością O myszach i ludziach nie jest tylko nowelą, mimo że akcja utworu skoncentrowana jest na dwóch bohaterach; nie występują również właściwe dla powieści wspomnienia i retrospekcje. Jednak na pozór jednowątkowa problematyka (typowe dla noweli) rozrasta się, przy bardziej wnikliwej analizie, do kosmicznych rozmiarów. Opowieść Steinbecka wyrasta do symbolicznej paraboli losu ludzkiego, dotyka nie tylko społecznych zagadnień (np. równości i wyzysku), ale zmierza się z najgłębszymi płaszczyznami ludzkiej świadomości i podejmuje to, co jest ogólnoludzkie, charakterystyczne dla każdego człowieka (niezależnie od długości i szerokości geograficznej). Tym ogólnoludzkim jest pragnienie szczęścia, utożsamiane z platońską tęsknotą za utraconym stanem idealnym czy powrotem do Edenu, bowiem mit, czy to platoński, czy chrześcijanki, „nie jest dla Steinbecka elementem dodatkowym, zewnętrzną dekoracją: służy mu raczej jako ironiczny kontrast i komentarz do rzeczywistości, nadając im pozór trwałego, niezmiennego znaczenia i awansując prostych farmerów z Oklahomy i Kalifornii do rangi bohaterów wielkiego, kosmicznego dramatu”[6].

Raj utracony

Kim są bowiem bohaterowie w O myszach i ludziach? To przede wszystkim ludzie samotni, uwikłani w niesprawiedliwość dziejową i społecznie zdeterminowani do roli niewolnika (np. czarnoskóry niepełnosprawny Crooks, stajenny na farmie), nieszczęśliwej żony (wybranka Curleya) i robotnika za 50 dolarów miesięcznie (ciężko wypracowane pieniądze w jeden dzień zostaną w pobliskich barach i burdelach).

Crooks przez to, że jest „kolorowy” nie może odwiedzać pozostałych pracowników farmy i zagrać z nimi w pasjansa, a przecież, jak czytamy w słowie wstępnym od wydawcy, „żaden człowiek nie jest samoistną wyspą// każdy stanowi ułamek kontynentu, część lądu”[7]. Samotność – na podobieństwo śmierci, która każdego pociąga do swojego korowodu, niezależnie od pochodzenia i stanu posiadania – dotyka żonę właściciela posiadłości: „Jestem samotna – powtórzyła – Ty możesz rozmawiać z innymi, a ja nie mogę z nikim, z wyjątkiem Curleya”[8] – usłyszy upośledzony Lennie. Przez pracowników określana jako kobieta o lekkich obyczajach – „kurwa”[9] – poszukuje bliskości, choćby rozmowy. Żałuje, że związała się z mężczyzną, z którym nie potrafi rozmawiać, a którego pasją jest boks: „Elegant z niego, nie? Cały czas tylko gada o tym, co zrobi z facetami, których nie lubi, a nie lubi wszystkich. Myślicie, że mogę wytrzymać w pokoju z facetem, który gada, jak dołoży lewym prostym, a potem prawym sierpowym?”[10]. Jak większość bohaterów marzy o roli w objazdowym teatrze oraz grze w hollywoodzkich filmach. Jednak wobec wszędobylskiej samotności John Steinbeck przedstawia dwóch głównych bohaterów – George’a i Lennie’ego. Lennie jest upośledzony, jego procesy myślowe zatrzymały się na etapie kilkuletniego dziecka, zachowuje się impulsywnie i nieprzewidywalnie, nie potrafi przystosować się do obowiązujących społecznych reguł i obowiązków, przez co często napytuje sobie biedy. George i Lennie mają siebie, razem podróżują od farmy do farmy w poszukiwaniu pracy, dzięki której będą mogli zarobić na niewielkie gospodarstwo i dom (żeby raz na zawsze skończyć z wygnaniem). Łączy ich bezinteresowna przyjaźń – George staje w obronie upośledzonego towarzysza (jak się okaże – towarzysza niedoli), jest za niego odpowiedzialny. Z tego miejsca, zażyłej przyjaźni i drogi, którą przebywają mężczyźni, intelektualiści wyprowadzają mit chrześcijański – nie tylko o utraconym Edenie, ale również z biblijnych perypetii Mojżesza: „Niepostrzeżenie sen dwóch prostaków o własnym kawałku ziemi zmienia się w religię, a George obejmuje rolę jej kapłana, który raz po raz, aczkolwiek niechętnie, odprawia święty obrządek”[11]. Po tragicznym finale (Lennie złamał kark małżonce Curleya, a chciał tylko pogłaskać) „George nie może zrealizować snu o ziemi. Przypomina Mojżesza, który stracił swój naród i nie ma kogo prowadzić do obiecanego Kanaanu”[12].

Dolina Salinas w środkowej Kalifornii i Soledad (z hiszp. soledad znaczy „samotność”) – nieosiągalna kraina wiecznej szczęśliwości, do której wędrowali samotni, opuszczeni, z nadziejami na lepszą przyszłość. John Steinbeck nie pozostawia złudzeń, że nie ma nadziei na nowego Mesjasza: „Przeczytałem dużo książek. Nikt nigdy nie trafił do nieba i nikt nie dostał swojego kawałka ziemi”[13].

Mariusz Rakoski


[1] Mały słownik pisarzy angielskich i amerykańskich, Wiedza Powszechna, Warszawa 1971. [2] Sokół J., Przedmowa do: Steinbeck J., O myszach i ludziach, przeł. Marek Zgaiński, Kantor Wydawniczy SAWW, Poznań 1993, s. 18. [3] „Kilka mil na południe od Soledad rzeka Salinas toczy swe głębokie i zielone wody w stronę wzgórz. Przemyka przez lśniące w słońcu żółte piaski i ogrzana tworzy wąską zatokę” – początek powieści, Steinbeck J., O myszach i ludziach, op. cit., s. 21. [4] Przedmowa, op. cit., s. 13. [5] Tamże, s. 13, [6] Przedmowa, op. cit., s. 17. [7] Motto z wiersza Johna Donne’a, angielskiego poety z XVII wieku. [8] Steinbeck J., O myszach i ludziach, op. cit., s. 106. [9] Domniemana wulgaryzacja języka w powieści zaczyna się na słowie „kurwa” i na nim się kończy. [10] Tamże, s. 97. [11] Przedmowa, op. cit., s. 15. [12] Tamże. [13] Słowa Crooksa. Steinbeck J., O myszach i ludziach, op. cit., s. 93

 

Zdjęcie wyróżniające nad tytułem: Kadr z filmu Myszy i ludzie (reż. Gary Sinise, USA 1992 rok). 

Jedna myśl nt. „„Myszy i ludzie” – John Steinbeck. O utraconym Edenie, do którego nie ma powrotu”

  1. Książka jest niesamowita, głęboka, ludzie z marzeniami, ale jakoś im nie wychodzi. Bo raj został utracony, nie ma nadziei. Też nie potrafię zrozumieć jak można było mieć wątpliwości za tego Nobla. O język można się spierać, ale czy powinien być najważniejszy?

Dodaj komentarz