Galeria 5.

CV

Pierwszy aparat fotograficzny kupiłem sobie w prezencie na Boże Narodzenie 1997 roku. Dzień po owym zakupie pognałem co sił na szczeciński Gocław – jakoś nie dawał mi spokoju pomysł uchwycenia Wieży Bismarcka o pierwszym brzasku… Efekt był taki, że wróciłem do domu w ubłoconych spodniach – a na wywołanych jakiś czas później zdjęciach brzasku raczej nie dostrzegłem. I tu chyba wydarzyło się najważniejsze; nie zniechęciłem się. Z czasem, kolejne zdjęcia zaczęły mi opowiadać Historie – bez słów, konkretów; za to łagodnie i cierpliwie… Podarowałem im w zamian słowa – nie tytuły, lecz słowa właśnie; by umiały poza mową światła, choć tyle…

Pojawili się dobrzy, życzliwi ludzie, którym ośmieliłem się te moje prace pokazać, by nie widniały tylko na Digarcie. Eliza Saroma-Stępniewska w podarowanym mi tomiku swoich wierszy, w dedykacji nazwała mnie poetą obiektywu… Odważyłem się wziąć udział w zeszłorocznej wrześniowej wystawie Złotej Linii w Nowym Wiśniczu, gdzie pokazałem sześć swoich prac; choć ciałem byłem tam nieobecny, moje zdjęcia zawiozła Agnieszka Renusz.

Nie szukam dla siebie definicji. Cieszę się tymi chwilami dziecięcego zadziwienia pozwalającymi mi spoglądać na rzeczy znane – po raz pierwszy… Słucham opowieści jakie niesie światło, głosy ludzi…

Artur Malicki

 

Wszelkie prawa zastrzeżone. W myśl o prawie autorskim zabrania się kopiowania/rozpowszechniania i zmieniania fotografii bez zgody autora. AR[e]TE

Fragment wywiadu z Arturem Malickim:

W mojej opinii Szczecin jest miastem wykluczonym, pokrzywdzonym. Miasto „na uboczu”, w sensie dosłownym, ale i przenośni. Elity intelektualne, artyści poszukują szczęścia we Wrocławiu, w Krakowie czy Poznaniu. Niechętnie też przyjeżdżają do Szczecina.

To prawda. Rzekłbym „taka karma”. Szczecin – na przestrzeni dziejów tak wielokrotnie przechodzący z rąk do rąk, opuszczany. Za tzw. komuny jego etos budowany był na rzeczywistości „ziem odzyskanych” – trochę sztucznie; pamiętajmy jednak że nierzadko skutecznie. W latach 60. pozycja Szczecina na kulturalnej mapie Polski była nieporównanie niż dziś silniejsza. Także przemysł na tych ziemiach był dla władzy istotnym czynnikiem budowania ich wizerunku – przecież ziemie odzyskane nie mogły być odzyskane na darmo! Dziś tego czynnika zabrakło. Rachunek ekonomiczny nie kieruje się sentymentami, brutalna rzeczywistość kapitalizmu okrutnie zweryfikowała potencjał tego miejsca, jego znaczenia dla ośrodków decyzyjnych. Trochę to dziwne. Biorąc pod uwagę pozycję Wrocławia, również odzyskanego po ostatniej wojnie. Może jakieś mentalne uwarunkowania ludności napływowej zagrały? Często myślę o tym. Faktem jest, że wspomniane przez Pana intelektualne elity zwykły podążać w kierunku miejsc solidniej usadowionych w gospodarczej  rzeczywistości. Nie samym chlebem człowiek żyje, ale jak widać również nie samą przestrzenią chlebem nie będącą.

Czytaj cały wywiad. 

Zobacz stronę internetową autora!

3 commentaires sur “Galeria 5.

  1. Nie ma takiego drugiego miasta. Dobrze, że mamy takiego fotografa w Szczecinie, który pokazuje to, czego na co dzień nie widzimy. Zatrzymują te zdjęcia. Jednak Szczecin jest nie tylko szary, chciałbym kiedyś zobaczyć inną galerię, inną twarz Szczecina. Uśmiechniętego, szczęśliwego. Też jest taki, zapewniam.

Dodaj komentarz