Malicki A.

[Szczecin]

Artur Malicki, fot. Fb autora

Artur Malicki, fot. Fb autora

Pierwszy aparat fotograficzny kupiłem sobie w prezencie na Boże Narodzenie 1997 roku. Dzień po owym zakupie pognałem co sił na szczeciński Gocław – jakoś nie dawał mi spokoju pomysł uchwycenia Wieży Bismarcka o pierwszym brzasku… Efekt był taki, że wróciłem do domu w ubłoconych spodniach – a na wywołanych jakiś czas później zdjęciach brzasku raczej nie dostrzegłem. I tu chyba wydarzyło się najważniejsze; nie zniechęciłem się. Z czasem, kolejne zdjęcia zaczęły mi opowiadać Historie – bez słów, konkretów; za to łagodnie i cierpliwie… Podarowałem im w zamian słowa – nie tytuły, lecz słowa właśnie; by umiały poza mową światła, choć tyle…

Pojawili się dobrzy, życzliwi ludzie, którym ośmieliłem się te moje prace pokazać, by nie widniały tylko na Digarcie. Eliza Saroma-Stępniewska w podarowanym mi tomiku swoich wierszy, w dedykacji nazwała mnie poetą obiektywu… Odważyłem się wziąć udział w zeszłorocznej wrześniowej wystawie Złotej Linii w Nowym Wiśniczu, gdzie pokazałem sześć swoich prac; choć ciałem byłem tam nieobecny, moje zdjęcia zawiozła Agnieszka Renusz.

Nie szukam dla siebie definicji. Cieszę się tymi chwilami dziecięcego zadziwienia pozwalającymi mi spoglądać na rzeczy znane – po raz pierwszy… Słucham opowieści jakie niesie światło, głosy ludzi…

Artur Malicki