Michel Houellebecq. Literacki geniusz czy szarlatan?

Michel Houellebecq w studiu Programu III Polskiego Radia, 2009. Fot.: Mariusz Kubik, mariuszkubik.pl

Michel Houellebecq w studiu Programu III Polskiego Radia, 2009. Fot.: Mariusz Kubik, mariuszkubik.pl

Dla jednych  literacki prorok i nowy Céline, obrońca permanentnych wartości cywilizowanej Europy, dla innych rasista i pisarskie beztalencie, które pasożytuje na współczesnych konfliktach kulturowych. Michel Houellebecq (59 l.) w związku z ostatnimi dramatycznymi wydarzeniami opuścił Paryż i wstrzymał promocję swojej najnowszej powieści Uległość. Premiera książki przypadła na dzień, w którym islamscy fundamentaliści wtargnęli do redakcji „Charlie Hebdo”.

Tego samego dnia, w dniu zamachu, ukazało się kolejne wydanie „Charlie Hebdo”. Numer promował najnowszą powieść Houellebecqa, na okładce opublikowano karykaturę francuskiego pisarza zatytułowaną „Przewidywania czarodzieja Houellebecqa”, który replikuje m.in., że w 2015 r. straci zęby, a w 2020 będę świętował ramadan. Przed zamknięciem numeru, na kilka dni przed feralną środą, francuscy krytycy i publicyści nie pozostawili na Soumission suchej nitki. Nie po raz pierwszy zarzucili pisarzowi propagowanie nietolerancji religijnej, rasizmu i islamofobii. Jak przekonują i polscy publicyści, m.in. Edwin Bendyk z „Polityki”, powierzchowna lektura może prowadzić do takich wniosków. Powieść włącza się bowiem w głośną w ostatnich latach debatę na temat wojny dwóch światów: tego cywilizowanego (europejskiego) i barbarzyńskiego (wschodniego, islamskiego). Ten pierwszy brutalnie – o ironio na zaproszenie głów państw Europy Zachodniej – miesza się z kulturą europejską. Przewodnia fabuła książki sięga po głęboko zakorzeniony motyw kontynentu „Eurabii” – kontynentu przejętego przez mniejszość muzułmańską, która swojemu gospodarzowi, Europie, narzuciła religijne i obyczajowe wzorce. Efektem wysokiej rozrodczości mniejszości muzułmańskiej stają się w powieści takie wydarzenia, jak głęboka dekompozycja w strukturach politycznych (w 2022 roku wybory prezydenckie we Francji wygrywa przedstawiciel Bractwa Muzułmańskiego), jak i kulturowych (renomowana uczelnia w Sorbonie zostaje przejęta przez kapitał saudyjski). Sama Francja staje się republiką islamistyczną.

Dość schematyczna i przewidywalna fabuła nie jest dziełem przypadku. Michel Houellebecq świadomie skomponował powieść „powierzchowną”. Znany z kontrowersyjnych wypowiedzi pisarz prowokuje opinię publiczną liberalnej, lewicowej Francji (zjedna sobie z pewnością sympatię Frontu Narodowego). To, co jednak ma wyzwolić Francuzów spod kajdan politycznej, lewicowej poprawności (tolerancji w szerokim słowa znaczeniu), z drugiej strony uderza w tak zwaną kulturę multikulti – wielokulturowości – oraz ukazuje jednostkę skazaną na samotność, frustracje i dyktat społeczeństwa egoistyczno-konsumpcyjnego (markiz de Sade, egzystencjalizm).

Degradacja fundamentalnych wartości, mechaniczne relacje międzyludzkie, społeczeństwo, dla którego najwyższą przyjemnością jest seks to tematy, po które najchętniej sięga Houellebecq. Na literacki parnas wyniosła pisarza powieść Cząstki elementarne (1998 r.), w którym dostajemy klasyczny obraz jednostki – przez pisarza nazywaną „racjonalnym podmiotem” – wrzuconej w bezkompromisową rzeczywistość. Rzeczywistość zdominowaną przez freudowskie libido, popęd seksualny, warunkujący nie tylko relacje międzyludzkie, ale również podmiotowość jednostki (stworzeni do oddawania się cielesnym przyjemnościom). Cząstki stanowią pesymistyczną diagnozę współczesnej cywilizacji skazanej na różne odmiany przyjemności – pierwsze skrzypce grają te materialne oraz cielesne, i to one konfrontują człowieka z poczuciem pustki i strachem przed śmiercią. Wyścig szczurów, egoistyczny indywidualizm skazany na sukces i porażkę zarazem, bezwstydny seks (powieści Houellebecqa nie ma miejsca na wyrzuty sumienia czy „wolny wybór jednostki”) w konsekwencji prowadzi do – jak w Możliwość wyspy – pragnienia nieśmiertelności. Nie raju, biblijnego Edenu czy mitologicznych Pół Elizejskich, ale projektem pustego życia, które nigdy nie ma końca. W konsekwencji autor Cząstek rozprawia się z pokoleniem ’68, a więc z kultem wolnej miłości, nieposkromionej niczym i nikim rozrywki, egoizmu, indywidualizmu czy wyrafinowanego seksu (wspomnieć choćby bohaterów Cząstek: wychowani w lewicowej komunie nie zaznali rodzinnego ciepła, jeden z nich wyrósł na uzależnionego od seksu dziwaka, drugi na niezdolnego do uczuć naukowca).

Po Platformie (z problematyką turystyki seksualnej) z 2001 roku, w której czytamy, że „najgłupszą religią świata jest islam” (opinię powtórzył w wywiadzie dla „L’Express”: „Doszedłem do wniosku, że wiara w jedynego Boga jest kretyństwem, nie znajduję innego słowa. A najgłupszą religią jest jednak islam”[1]), pisarzowi wytoczono proces m.in. za wzywanie do nienawiści rasowej. Pisarz bronił się twierdzeniem, że jego postawa nie wyraża poglądów rasistowskich, bowiem islam nie jest rasą lub cechą wrodzoną, ale religią. Wyznawca każdej religii może przestać być jej wyznawcą[2]. Proces wygrał.

Czy w Polsce ukaże się Uległość? Z pewnością (tym bardziej w obliczu bieżących wydarzeń w Paryżu). Ostatnie powieści francuskiego pisarza ukazywały się nakładem wydawnictwa W.A.B.

Mariusz Rakoski

[1] http://www.lexpress.fr

[2] Na podstawie sprawozdania z procesu: http://atheisme.org/houellebecq.html

Dodaj komentarz