Kobiety wokół filozofii – od starożytnych heter do Elżbiety Nietzsche

Kobiecy punkt widzenia rzeczywistości z zasady różni się od męskiego. Fakt ten udowodnić można zarówno za pomocą psychologii, jak i odnosząc się do uwarunkowań biologicznych. Ciekawe świata, żywiołowe, spostrzegawcze, często przebiegłe kobiety nie tylko dźwigają na swych barkach wiele odpowiedzialności, ale także potrafią – w sposób naturalny – skupiać swą uwagę na kilku rzeczach i czynnościach jednocześnie. Czy zatem fakt, iż próżno jest poszukiwać na kartach książek (dotyczących historii filozofii) przedstawicielek owej profesji jest tylko wynikiem utartej i powielanej przez pokolenia męskiej, naukowej dominacji, czy może kobiety, znalazłszy dla siebie odpowiednie miejsce, idealnie wykorzystują przynależne sobie umiejętności? Kim są zatem kobiety dla filozofów, jak są pojmowane i ujmowane w dziełach antropologicznych zdaje się być mniej ciekawym zagadnieniem, niż próba określenia właśnie owej płaszczyzny przynależnej kobiecie, której życie oscyluje wokół filozofii.

Kluczem do uchwycenia intencji przyświecającej osobie piszącej ów artykuł jest zrozumienie roli kobiety w codzienności filozofa, zrozumienie jej funkcji, która jedynie z pozoru wydaje się prozaiczna. Kobiety wchodzące w świat filozofii są nie tylko kochankami myślicieli, ich żonami, córkami czy siostrami, ale także bystrymi obserwatorkami zdarzeń, nieustępliwymi propagatorkami własnych koncepcji i konsekwentnymi reżyserkami sytuacji, w jakich to zajmowane przez nie miejsce zaczyna się jawić w innym, znacznie korzystniejszym świetle.  

Ciekawym, a zarazem uzasadnionym posunięciem jest zacząć rozważania od greckich heter. Owe odpowiedniczki kurtyzan wyróżniały się nie tylko inteligencją i wysokim statusem społecznym, ale także niezależnością w doborze towarzyszy miłosnych uciech. Pojawiały się zatem u boku mężów stanu, wojowników i myślicieli, potwierdzając iż ekonomiczna pozycja starożytnych filozofów miała się znacznie lepiej niż ta, którą poszczycić mogą się współcześni czytelnikowi niniejszego artykułu. Dodatkowo należy zauważyć, że hetera musiała być na tyle intrygującą kobietą, aby w odpowiedni sposób – manipulując słabościami męskiej natury – wspiąć się i utrzymać na wymarzonym piedestale. Na szczególną uwagę zasługują dwie z nich, mianowicie: Lais z Koryntu i Leontion. Obie panie, mówiąc nieco żartobliwie, patrząc na preferencje filozoficzne ich wybraków, stają się pośrednio dowodem na to, iż optymistyczny stosunek do świata owocuje nie tylko rozwojem cielesnych doznań, ale także naukowej myśli. Lais z Koryntu była związana z twórcą hedonizmu Arystypem z Cyreny, dla którego przyjemności i rozkosze były najwyższym dobrem oraz z Diogenesem z Synopy, który (mimo iż gardził wszelkimi dobrami materialnymi) przychylnie odnosił się do woluntarystycznej działalności tej wyjątkowo znaczącej w swych czasach córy Koryntu. Leontion zaś była uczennicą i kochanką Epikura, z którym to nieustanne poszukiwanie szczęścia nie przeszkadzało jej w pisaniu samodzielnych rozpraw filozoficznych.

Należy jednak zauważyć, iż kobiety w starożytnej Grecji – mimo że ich społeczny status był bardzo niski, a życiowa rola ograniczała się do pracowitego wypełniania obowiązków rodzinnych – miały możliwość zaistnienia i zdobycia ogólnego szacunku. Całkowicie odmienną od heter rolę w zdominowanym przez mężczyzn świecie pełniła bowiem Hypatia z Aleksandrii, postać na równi fascynująca co tragiczna. Jej losy z jednej strony obrazują otwartość dawnych myślicieli na mądrość nieograniczaną płcią, ale także wskazują na mroczne cechy natury człowieczej, za pomocą których istota ludzka, zazdrosna i żądna sławy, zdolna jest do przebiegłości i brutalności w największym wymiarze. Hypatia była córką Teona, ostatniego dyrektora sławnej Biblioteki Aleksandryjskiej. Preferowała filozofię w neoplatońskiej wersji, odnosząc się jednak z dużą tolerancją do poglądów głoszonych przez licznych słuchaczy, których udało jej się zgromadzić wokół siebie. Wśród jej uczniów odnaleźć można było zarówno chrześcijan, jak i pogan, ludzi wywodzących się m.in. z Egiptu, Syrii czy Konstantynopola. Sytuacja życiowa filozofki, skupionej na poznaniu natury rzeczywistości, zmieniła się diametralnie, kiedy to biskupem Aleksandrii został Cyryl, przyszły święty kościoła katolickiego, wschodniego i prawosławnego. Mimo iż trudno jest obecnie udowodnić bezpośrednie przyczynienie się tegoż doktora kościoła do śmierci filozofki, to przyjmuje się, iż w wyniku jego postawy i działań Hypatia straciła życie. Ambitny i nietolerancyjny w swej postawie patriarcha jeśli już nie wydał rozkazu zabicia filozofki, to przynajmniej ponosi moralną odpowiedzialność za dokonany na niej mord. Hypatia z Aleksandrii, przechodząc do historii jako „męczennica nauki”, nie miała niestety tyle szczęścia co np. Hildegarda z Bingen.

Co ciekawe – w średniowieczu niektórym kobietom umożliwiano edukację na uniwersytetach. Te zaś, których życie wiodło ścieżką wiary kształcenie zawdzięczały opactwom. Nie może więc dziwić, że Hildegarda zdołała odcisnąć swój ślad w rozwoju nauki, pisząc dzieła z zakresu medycyny, nauk przyrodniczych i filozofii. Święta mniszka, doktor kościoła i wizjonerka promowała koncepcję historii naturalnej. Bystra i dociekliwa obserwatorka życia i ludzi opierała swe poglądy na greckiej filozofii czterech żywiołów oddziałujących na siebie, tak jak przeplata się sfera duchowa i materialna ludzkiej egzystencji. Ta rozmodlona, oddająca się ascezie frankońska anachoretka uważała także, iż muzyka, będąc głosem raju jest w swej formie czystym boskim przekazem. Poddając się natchnieniu zajmowała się więc kompozycją na równi wprawnie, co dyplomacją, chętnie wykorzystując aurę mistycyzmu, która wokół niej powstała. Uchodząc za narzędzie w ręku Boga, w zenicie swej popularności uważano ją za „Sybillę znad Renu”, czcząc jako chrześcijańską wyrocznię, do której po radę udawali się wielcy i wpływowi ludzie epoki z królami i papieżami na czele.

Jednak obecność kobiet w filozoficznej przestrzeni średniowiecza nie ograniczała się jedynie do wilgotnych, kamiennych i zimnych murów klasztornych. Miała w sobie coś pięknego, ulotnego i romantycznego, jak miłość która połączyła twórcę metody scholastycznej, jako narzędzia filozoficznych analiz Piotra Abelarda i Heloizę, jedną z najznamienitszych myślicielek epoki. Miłość tych dwojga zaowocowała zarówno pozytywnymi, jak i negatywnymi skutkami. Kiedy na świecie pojawił się ich syn Astrolabiusz, wuj Heloizy, kanonik Fulbert, zażądał wywiązania się Abelarda z matrymonialnej przysięgi. Heloiza, zwolenniczka miłości wolnej i bezinteresownej, początkowo nie zgadzała się na ślub, jednak ostatecznie węzeł małżeński połączył parę kochanków. Mimo to, na rozkaz Fulberta, Abelard został wykastrowany, i co warte podkreślenia kara ta doskonale mieściła się w kanonie średniowiecznej zemsty. Ostatecznie droga życiowa Abelarda i Heloizy zawiodła ich pod klasztorne bramy. Oddaleni, pamiętający o sobie i swej miłości, ceniący wzajemnie swą inteligencję pisywali do siebie pełne głębokich przemyśleń listy. Pochowano ich w Paryżu we wspólnym grobie, na którym widniejący napis „jedno ciało-jeden umysł” potwierdza, iż relacja intelektualna między Abelardem a Heliozą dorównywała tej emocjonalnej.

Abelard i Heloiza. Mistrz i uczennica pozostawili po sobie obszerny zbiór listów. Do dziś uznawani za wzorzec miłości zakazanej. Fot.: Edmund Blair Leighton/Public Domain

O ile próżno doszukiwać się w wiekach średnich szczególnej otwartości w stosunku do kobiet zajmujących się filozofią, tak dziwić mogą negatywne odniesienia do płci niemęskiej głoszone w czasach późniejszych. Mimo iż nastawienie Kartezjusza do kobiet było raczej przedmiotowe, stosunek Kanta do erotyki mocno podkreślał jej negatywne strony, a zdaniem Hegla przydatność kobiety ograniczała się do urodzenia tylko męskiego potomka, to odnaleźć można i takie osobistości, jak Margaret Cavendish. Należy podkreślić, iż była to kolejna kobieta, której obecność wokół filozofii wpłynęła nie tylko na kształt samej nauki, ale i charakter epoki. Margaret Cavendish była angielską arystokratką i damą na królewskim dworze. Poświęcała się pisaniu wierszy, dramatów i polemik eseistycznych. Oddając się filozoficznym rozważaniom odrzucała koncepcje Arystotelesa, kierując swe naukowe upodobania pod adresem Kartezjusza czy Hobbesa.

Jednak tak naprawdę dopiero kobiety żyjące w bliżej Czytelnikowi współczesnych czasach odzwierciedlają swym życiem i nastawieniem do filozofii idee przyświecające niniejszemu artykułowi. Pierwszą z nich jest uwiedziona wodzowskim czarem Adolfa Hitlera, nadkobieta Elżbieta Nietzsche. Siostra sławnego Fryderyka, którego myśli zinterpretowane przez nazistów pociągnęły za sobą ogrom zła, idealnie odnajdywała się w trudnych, burzliwych i mrocznych realiach. Uważając samą siebie za niemiecką kobietę przyszłości wspinała się nie tylko po szczeblach naukowej kariery, ale także zataczała coraz szersze towarzyskie kręgi. Za życia dominując nad swym bratem, po jego śmierci odziedziczyła prawa do spuścizny naukowej filozofa.

Zatrzymując się na chwilę w duchu trudnych początków XX wieku nie sposób pominąć w obecnych rozważaniach filozofki i kochanki Martina Heideggera. To bowiem właśnie Hannah Arendt stała się nie tylko istotnym obrazem kobiety naukowca, ale również mocnym symbolem sprzeciwu względem brutalności i zbrodniczości systemu totalitarnego. Jej edukacyjna droga wplatała się pomiędzy koncepcje Heideggera, Jaspersa i Husserla, ale mimo to napisana przez nią praca doktorska sięgała do źródeł zagadnienia miłości głoszonego przez świętego Augustyna. I tak jak Karl Jaspers oraz Martin Heidegger aspirowali do odnowienia myśli i nadania uniwersytetom nowego wychowawczego wymiaru, tak widmo socjalizmu niemieckiego przekreśliło bliskość i przyjaźń kochanków. Przerwana przez polityczne sympatie Heideggera relacja odnowiła się dopiero po latach, ograniczając się jednak, tak jak w przypadku Abelarda i Heloizy, do relacji korespondencyjnej.

Silna i zdeterminowana osobowość kobieca nie za każdym razem objawiała się stanowczymi naciskami na filozofów, tak jak miało to miejsce w przypadku siostry Fryderyka Nietzschego. Dowodem na roztropną, pełną ciepła i wsparcia bliskość jest Lidia Bierdiajew, która wraz z mężem stworzyła stabilny, przenikniony miłością i otwarty na naukę oraz kulturę dom. Ta komunistyczna działaczka o heroicznej, wyrazistej osobowości żyła szczęśliwie u boku Mikołaja, rosyjskiego teologa prawosławnego i filozofa zajmującego się tematyką egzystencjalną. Sławne zdanie Kartezjusza, mimo iż w ustach Bierdiajewa brzmiało „Cierpię więc jestem”, nie przeszkodziło małżonkom wieść zgodnie i dostatnio życia, pośród zbliżających ich ku sobie codziennych rytuałów. W tym przypadku można zaryzykować stwierdzenie, iż filozofia nie tylko towarzyszyła Lidii i Mikołajowi, ale również pozwalała im zrozumieć łączącą ich więź i utrzymać naturalność rodzinnej atmosfery pośród zmieniającej się, gwałtownej rzeczywistości rewolucyjnej Rosji.   

Kolejną ciekawą postacią jest imienniczka żony Bierdiajewa, córka Benedetto Croce, włoskiego przedstawiciela idealizmu filozoficznego, publicysty i polityka, który występował przeciwko władzy Mussoliniego. Lidia Croce, bo o niej mowa, była zarówno działaczką społeczną, redaktorką pism ojca, jak i promotorką jego myśli. Wraz z matką i siostrami powołała fundację wspierającą istnienie biblioteki, w której zgromadzono naukową spuściznę pozostałą po włoskim filozofie. Dodatkowo postać Lidii ma znaczenie również z polskiego punktu widzenia. Była ona bowiem żoną Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, a co za tym idzie propagatorką polskiej historii i literatury w swym ojczystym kraju.      

Na koniec, chcąc dotknąć kręgów filozoficznych jeszcze bliższych polskim zapiskom dziejowym, należy wspomnieć osobę Eleonory Ziemięckiej, która, będąc przedstawicielką mesjanistycznej myśli w filozofii, swoją postawą i zainteresowaniami naukowymi (przede wszystkim polemikami z koncepcjami Hegla) zaświadczała zarówno o sile kobiecego charakteru, jak i o mądrości, odwadze i konsekwencji w głoszeniu własnych poglądów. Ta pierwsza w historycznym ujęciu polska filozofka, żyjąca w epoce romantyzmu, próbowała efekty myśli ludzkiej połączyć ze źródłami chrześcijańskimi i pomimo barier społecznych oraz problemów zdrowotnych wywiązywała się z tej roli znakomicie.          

W podsumowaniu niniejszego artykułu, koniecznością jest zwrócenie uwagi na to, iż kluczem do jego zrozumienia jest subiektywność wyboru, jakim kierował się autor. Powyższe słowa nie są próbą szerokiego zaprezentowania biografii i koncepcji filozoficznych kobiet, którym świat filozofii obcy nigdy nie był. Jest to jedynie wskazanie na ciekawsze osobowości, które, zajmując wspominaną wcześniej „płaszczyznę” wokół filozofii, udowodniły nie tylko znaczący wpływ na kształt świata, ale także codzienność. I tak jak kobieta wokół filozofii nie zawsze musi być naukowcem w precyzyjnym znaczeniu tego słowa, tak kobieta w ogóle, ze swej natury, zdolna jest odnaleźć się, tworzyć i wygrywać w dosłownie każdej rzeczywistości.               

Karolina Wiaczewska 

 

Fot.: autorskie

O autorzeAbsolwentka Wydziału Filozofii. Szukając pisarskich inspiracji, kieruje się ku człowiekowi z ciekawością i zadziwieniem. Śpiewaczka operowa. Kształciła swój głos w Polsce i Szwajcarii. Laureatka konkursu literackiego „Kryminalny Olsztyn” 2014. W 2017 roku ukazała się jej proza Kalecznicy. Wykładając na Uniwersytecie Trzeciego Wieku chce udowodnić, iż filozofia jest nauką dla każdego. Pasjonatka historii. Biega dla przyjemności. Chodzi po górach, zawsze z aparatem fotograficznym w dłoni. Jej przyjacielem jest owczarek niemiecki o imieniu Mieszko.
Strona internetowa: www.wiaczewska.pl

Obrazek wyróżniający nad tytułem: Hetera – Franciszek Żmurko. 

Dodaj komentarz