James Dean – Legenda (III/III)

III Dean – gwiazda, którą zgasił mrok

james-dean-legenda-b-iext28698658

Perry George, James Dean. Legenda, tłum. Patryk Gołębiowski, Wydaw. Burda Książki, Warszawa 2015.

Wręczenie Billy’emu Rose’owi czternastodniowego wypowiedzenia z Broadwayu – mimo znakomitych ról aktora w See the Jaguar (grudzień 1952 r.) N. Richarda Nasha oraz Immoraliście (1954) w reż. Ruth i Augustusa Goetzów – otwiera Jamesowi Deanowi drogę do filmowej sławy. Aktor ma na swoim koncie już nie tylko epizodyczne i błahe występy na deskach teatru szkolnego, kościelnego i akademickiego, ale może wpisać sobie do CV doświadczenie zdobyte w kalifornijskiej szkole aktorskiej UCLA, w stowarzyszeniu Sigma Nu (tu otrzymuje rolę Malkolma w Makbecie; według krytyków nie poradził sobie) oraz w elitarnej i sławnej Actors Studio w Nowym Jorku. Znany z buntowniczego i ekscentrycznego charakteru Dean nie potrafił na dłużej pozostać w jednym miejscu, w konsekwencji otrzymuje pierwszą szansę zaistnienia na wielkim ekranie w Na wschód od Edenu, filmu E. Kazana, hollywoodzkiego reżysera, znanego z takich produkcji, jak Tramwaj zwany pożądaniem (1951), Viva Zapata! (1952) i Na nabrzeżach (1954). We wszystkich wspomnianych filmach rolę główną zagrał Marlon Brando, ówczesny idol młodego pokolenia, na którym wzorował się również Dean (wielokrotnie podkreślał, że Brando był jego filmową miłością, aktorskim geniuszem, którego styl starał się naśladować). Jednak nie tylko nonszalancja, pewność siebie i aktorski talent zaprowadziły Deana do wrót wielkiego świata kina. Biografowie Jamesa (jak np. najczęściej przeze mnie cytowany George Perry) wspominają i wymieniają nazwiska, które pomogły Deanowi tak szybko wspiąć się na szczyt w teatralno-filmowej karierze, jednak z jakiegoś powodu pomijają fakt, że młody aktor wykazywał nie tylko talent i specyficzny, outsiderowski charakter oraz bunt, ale także wyrachowanie. Czasami utalentowanym ludziom w ogóle się nie udaje, nie potrafią iść przez świat przepychając się łokciami (lub nie chcą tego robić) lub nie mają tego szczęścia, znajdują się w nieodpowiednim miejscu, zaczynają w nieodpowiednim czasie. Na przykładzie losów Jamesa Deana okazuje się, ze sukces ma wielu ojców: 1. rodzina i najbliższe środowisko (wspomnieć matkę Deana czy mentorów w szkole średniej), 2. talent i pasja, to „coś”, co wyróżnia nas wśród „szerokich kół”, 3. znajomości (wspomniani William Bast, James Bellah, James Withmore czy, najbardziej znaczący w życiu aktora, Rogers Brackett), 4. wykorzystanie swojego naturalnego wdzięku, manipulatorskie umiejętności i gra nie tylko na scenie, ale również w życiu, 5. czy w końcu moralnie podejrzany tupet i kontrowersyjne normy postępowania (również wcześniej opisany związek Deana z Brackettem).

W 1954 roku Dean otrzymuje swoją pierwszą rolę filmową. Niezwykłe, że młody aktor w ciągu niespełna dwóch lat zagra w trzech ważnych produkcjach i otrzyma dwie pośmiertne nominacje do Oscara w kategorii najlepszy pierwszoplanowy aktor. Naturalną prawdę (cokolwiek to znaczy) dostrzegł Paul Osborn (miał zobaczyć talent Deana na Broadwayu) i polecił go E. Kazanie. W trakcie pierwszej rozmowy reżyser od razu dostrzegł w nim kompleksy, ból, wrażliwość, tłumiony młodzieńczy bunt oraz szeroko rozumiany indywidualizm. Był idealnym materiałem do roli Cala w Na wschód od Edenu, powieści Johna E. Steinbecka z 1952 roku, będącej współczesną wersją biblijnej opowieści o Kainie i Ablu. Kazan tak wspomina pierwszy kontakt z Deanem: „Przyszedł w lutym [1954 r. – przyp. moje] do biura Warnera w Nowym Jorku. Kiedy się zjawiłem, siedział wciśnięty w róg skórzanej kanapy w poczekalni. Wyglądał jak bezkształtna masa, z której sterczały nogi w podartych dżinsach. Nie wiem, dlaczego był naburmuszony, ale ta mina mi się nie spodobała, więc kazałem mu czekać”[1]. Dalej wymienia cechy osobowościowe młodego buntownika. Reżyser bardzo szybko przeniknął i celnie zdiagnozował Jamesa niczym biegły psychologiczny terapeuta. Wyglądał jak bezbronne dziecko, które zostało skrzywdzone w przeszłości: „Właśnie tak powinien wyglądać ten smarkacz. Równocześnie dostrzegłem w nim wrażliwość, jakieś cierpienie, może nerwicę – na pewno bliznę, która mnie zainteresowała. Był uosobieniem młodego człowieka z problemami”[2]. James w wyścigu o główną rolę w filmie Kazana okazał się bezkonkurencyjny; reżyser po raz pierwszy postawił na słabo znanego aktora. Deanowi pomógł nie tylko psychologiczny portret – szalę przechylił wiek (Brando, tak lubiany i ceniony przez Kazana, był za stary do roli Cala Trasca z powieści Steinbecka). Deana z tytułowym Calem łączyła nie tylko postawa buntownika, ale przede wszystkim historia, lata młodości. W powieści Steinbecka Cal jest właśnie młodzieńcem, który nie zna matki „[…] i bez przerwy kłócił się ze swoim pryncypialnym, surowym ojcem, producentem sałaty w Salinas, który nie ukrywał, że woli swojego drugiego syna Arona (Abla), na tle krnąbrnego brata stanowiącego wzór człowieka odpowiedzialnego i godnego zaufania”[3]. Przypomnijmy: wprawdzie Dean znał matkę, jednak jej przedwczesna śmierć pozostawiła głęboką psychologiczną rysę (niewątpliwie była najważniejszą kobietą w jego życiu), nikt bowiem jak Mildred nie potrafił rozumieć złożonej osobowości Jamesa – z pewnością nie rozumiał tego Winton, od którego nie otrzymał ojcowskiego zrozumienia i wsparcia. Kandydaturę Jamesa poparł sam pisarz J. Steinbeck – James Dean był idealny do roli Cala z Na wschód od Edenu.

Premiera filmu – z debiutantem w roli głównej – odbyła się 9 marca 1955 roku w nowojorskim kinie Astor na Times Square. Nazwisko Deana pojawiło się obok takich sław, jak Raymond Massey, Julia Harris czy Burl Ives. Młody aktor z Indiany szybko staje się obiektem westchnień nie tylko nastolatek (w połowie lat 50. po raz pierwszy młode pokolenie określono „nastolatkami”), ale także pożądanym aktorem w ważnych pierwszoplanowych rolach. Zdawałoby się, że rola w Na wschód od Edenu wywróci do góry nogami dotychczasowe życie Jamesa, i tak się staje, jednak tylko po części. Od tego momentu James Dean to gwiazdor: zarabia tysiące dolarów tygodniowo, kupuje drogie auta i motocykle, pokazuje się na filmowych salonach, bierze udział w wyścigach samochodowych,  a prasa prześciga się w kolejnych bardziej lub mniej patetycznych pochwałach i spekuluje o życiu prywatnym „najjaśniejszej gwiazdy Hollywood 1955 roku” (określenie z „Time”). Jednak tę „najjaśniejszą gwiazdę” prześladuje mrok, powietrze wokół niego gęstnieje, a po ulicach Nowego Jorku łazi dekadencka trucizna. W liście do Barbary Gleen, z którą miał romans, skarżył się m.in. na samotność: „NIE POSZEDŁEM Z NIKIM DO ŁÓŻKA [tak w oryginale – uwaga moja][…]. Proszę, napisz do mnie. Jestem ciągle smutny. I okropnie samotny. Mam nadzieję, że umierasz, BO JA TAK”[4]. Aktor cierpi na bezsenność, odwiedza nocne kluby z najniższej półki w zachodnim Hollywood, nadużywa alkoholu i wchodzi w związki, z których pozostaje tylko chwilowe seksualne spełnienie: „Już wkrótce znał tutejsze [w Los Angeles – przyp. moje] bary i kluby jak własną kieszeń. Nierzadko nad ranem znajdowano go pijanego do nieprzytomności w otoczonych złą sławą uliczkach albo na nieposłanym łóżku w hotelu. Miał szczególny pociąg do spelunek, których szyldy wielu by odstraszały, bo zbierała się tam podejrzana klientela”[5].

Besson Philippe, Żyć szybko, tłum. Krystyna Szeżyńska-Maćkowiak, Wydaw. Sonia Draga, Katowice 2016. Besson jest francuskim pisarzem i krytykiem literackim. Wydał m.in. powieść – Niepewne dni – o schyłku życia Artura Rimbauda.

Pod koniec marca 1955 r., niecały miesiąc po premierze Na wschód od Edenu, zaczęły się zdjęcia do Buntownika bez powodu Nicholasa Raya, jednego z najciekawszych reżyserów amerykańskich głównego nurtu, znanego z takich obrazów, jak: Pukać do każdych drzwi (1949), Pustka (1950) czy Johnny Guitar (1954). Jednak największą sławę reżyserowi oraz samemu Jamesowi Deanowi przynosi Buntownik. Postać Jima Starka przypadła Deanowi pod względem aktorskim oraz osobistym. Rola zbuntowanego syna małżeństwa z klasy średniej stała się kultową postacią uosabiającą młodzieńczy bunt, wyrażający niezadowolenie młodego pokolenia urodzonego po II wojnie światowej i zderzonego z mieszczańską moralnością oraz dyktatem konsumpcyjnej kultury.

Po rewelacyjnej roli Jima Starka James Dean w ekspresowym tempie zagrał w Olbrzymie Georga Stevensa. Oba filmy zostały entuzjastycznie przyjęte przez krytykę, jednak Jimmy nie mógł się o tym dowiedzieć. Premiera filmów odbyła się po tragicznej śmierci aktora 30 września 1955 r.

Życie Jamesa Deana doczekało się wielu opracowań, wnikliwych i rzetelnych biografii. W niniejszej pracy wykorzystałem przede wszystkim dwie prace: G. Perry’ego oraz P. Bessona. Pierwsza, James Dean. Legenda, została napisana na podstawie nie tylko dostępnych materiałów źródłowych. Perry rozmawiał z bliskimi Deana, którzy chętnie dzielili się własnymi spostrzeżeniami, opiniami, wiadomościami i pamiątkami po legendarnym aktorze. Książka z pewnością jest wystarczającym kompendium wiedzy o samym Deanie i kinie w latach 50. XX wieku. Na uwagę zasługuje również bogaty zbiór zdjęć, które pomagają czytelnikowi poznać i zrozumieć wschodzącą gwiazdę kina. Odniosłem jednak wrażenie, że pewne fakty z życia zostały celowo pominięte przez biografa (stąd w moim opracowaniu wiele znaków zapytania i szczypta krytycyzmu), dlatego, dla uzupełnienia i przeciwwagi, warto także sięgnąć po pozycję Żyć szybko P. Bessona (autor wcielił się w różne postacie z otoczenia aktora, by opowiadać o jego życiu i skomplikowanej osobowości). W pierwszej, Legendzie, Perry nie zdobywa się na krytycyzm, od początku do końca jego bohater jest postacią bez skazy, a jeśli taka się wyłania, to szybko zostaje wyretuszowana. Dopiero Żyć szybko maluje bliższy, bo bardziej osobisty obraz Jamesa Deana.

Podrzędną kwestią pozostaje orientacja seksualna Jamesa. Dzisiaj środowiska LGBT z dumą wpisują aktora na listę „swoich” – sławnych gejów lub biseksualistów. Zdaniem Perry’ego homoseksualizm Deana był częścią ekstrawaganckiego wizerunku buntownika-rewolucjonisty oraz nowym doświadczeniem – a po nowe doświadczenia Dean sięgał z ciekawością i łapczywie. Biograf na poparcie swojej tezy wymienia nazwiska, które mają uderzyć w kłam oponentów: bliskie relacje łączyły Deana z Dizzy Sheridan, Pier Angeli czy Basty Palmer. Nie wspomina jednak o równie intymnych relacjach z Rogersem Brackettem, aktorem Paulem Andersonem, wielebnym Jamesie DeWeerdem czy, do czego przyznaje się w swojej biografii, Marlonem Brando.

ZOBACZ BOGATĄ GALERIĘ ZDJĘĆ Z JAMESEM 

Kliknij w grafikę, by przejść na stronę www.jamesdeangallery.com

Kliknij w grafikę, by przejść na stronę www.jamesdeangallery.com

Różne prawdy z życia Deana można podtrzymywać lub kwestionować. Ale jednej z pewnością nikt nie zrelatywizuje. Pewnego razu dziennikarz zapytał buntownika o najwyższą wartość. Tak odpowiedział: „To proste. Śmierć. To jedyne, co jest jeszcze godne szacunku. To jedyna, nieunikniona, niezaprzeczalna prawda. Wszystko inne można kwestionować. Ale śmierć jest prawdą. W niej tkwi jedyna godność człowieka, a poza nią jedyna nadzieja”[6].

Mariusz Rakoski

I część artykułuII część artykułu 

[1] Besson Philippe, Żyć szybko, tłum. Krystyna Szeżyńska-Maćkowiak, Wydaw. Sonia Draga, Katowice 2016, s. 156.

[2] Tamże.

[3] Perry George, James Dean. Legenda, tłum. Patryk Gołębiowski, Wydaw. Burda Książki, Warszawa 2015, s. 104.

[4] Tamże, s. 110.

[5] Besson Philippe, Żyć szybko, op. cit., tamże , s. 161.

[6] Perry George, James Dean. Legenda, op. cit., s. 220.

Dodaj komentarz