James Dean – Legenda (I/III)

Prolog 

james-dean-legenda-b-iext28698658

Perry George, James Dean. Legenda, tłum. Patryk Gołębiowski, Wydaw. Burda Książki, Warszawa 2015.

30 września 1955 roku, niedaleko małej miejscowości Cholame (wym. szolam), na skrzyżowaniu dróg 41. (wiodąca na wschód w stronę Fresno) oraz 46. (prowadząca do Bakersfield), w zderzeniu uczestniczą dwa auta. W pierwszym, marki ford tudor caupé z 1950 r., kierowcą jest Donald Turnupseed, dwudziestotrzyletni marynarz i student, wracający do Tulare, rodzinnej miejscowości, na weekend. W drugim, nowym porsche 550 spyderze, kieruje James Dean – aktor, w przerwie zdjęć do trzeciego filmu Olbrzym, postanawia wziąć udział w wyścigach samochodowych w Salinas. Młodemu aktorowi towarzyszy dwudziestoośmioletni Rolf Wütherich, mechanik Porsche. Samochód aktora z wielką siłą uderzył w forda od strony kierowcy, odbił się na drugą stronę jezdni i zatrzymał tuż przy słupie telefonicznym. Donlad Turnupseed odnosi niewielkie obrażenia, o własnych siłach opuszcza forda. Siła zderzenia wyrzuca na jezdnię mechanika Rolfa, a Dean zostaje uwięziony w poskręcanym porsche. Karetka pogotowia pojawia się już po piętnastu minutach. Aktor, w ciężkim stanie, zostaje przewieziony do War Memorial Hospital w Paso Robles, oddalonego 45 kilometrów od miejsca wypadku. Dwudziestoczteroletnia wschodząca gwiazda wytwórni Warner Bros umiera o 17:59. Widomość szybko trafia na nagłówki gazet na całym świecie, a świat kina opłakuje tragiczną śmierć najlepiej zapowiadającej się gwiazdy filmu II połowy XX wieku.

I Dzieciństwo Deana

James Byron Dean przyszedł na świat 8 lutego 1931 roku w Marion, w stanie Indiana. W przeciwieństwie do wielu sław, jak np. Marilyn Monroe czy Elvis Presley, młodość przyszłej gwiazdy kina i ikony popkultury nie upłynęła pod znakiem biedy, mimo że jego lata dzieciństwa przypadły na tak zwany Wielki Kryzys (mieszkańcy małego miasteczka Marion zawdzięczali swoje istnienie głównie dzięki złożom ropy i gazu). Matka Deana, Mildred Wilson, pracowała w sklepie z drogerią, ojciec zaś, Winton Dean, był wziętym technikiem dentystycznym w miejscowym szpitalu dla weteranów wojny. Młody Dean wychowywał się w poczuciu bezpieczeństwa i miłości rodzicielskiej – tego ostatniego uczucia doświadczył najwięcej ze strony matki. Niebieskooki Winton Dean uważany był za ponurego, ale skromnego mężczyznę, przywiązanego do religijnych wartości (był kwakrem, którego członkowie cenią sobie m.in. wartości pacyfistyczne i wyznają bezpośredni kontakt z Bogiem). Chciał wychować syna „na prawdziwego mężczyznę”, sportowca lub prawnika, zaś Mildred, świadoma artystycznego talentu, wspierała młodego Jamesa w aktorskim samorozwoju: „Winton wolał, żeby jego syn spędzał czas na dworze i uczył się łapać piłkę jak zwykły amerykański chłopak”[1]. To właśnie m.in. swojej matce James Dean zawdzięczał, co wielokrotnie podkreślał, rozwój artystycznej pasji: „W dzieciństwie wytworzył się pewien schemat. Mały Jimmie […] był bardzo związany z matką, która chętnie poświęcała mu czas i uwagę. Jego pracujący ojciec znał go dużo gorzej i, jak większość mężczyzn, był przekonany, że będzie w stanie nagiąć chłopca do swoich oczekiwań”[2]. Mildred wysłała chłopca, wbrew oczekiwaniom Wintona, do szkoły stepowania, a później zapisała na lekcje gry na skrzypcach. Nic nie zapowiadało, że tak bliską relację matki z synem przerwie rychła śmierć najbliższej kobiety  w życiu Jamesa Deana.

W życiu pięcioletniego Jamesa nastąpiła pierwsza zmiana: w 1936 r. rodzina przeprowadziła się z chłodnego, rolniczego Fairmount do Santa Monica w południowej Kalifornii. Zmiana była podyktowana nowym miejscem pracy Wintona, który w Los Angeles otrzymał posadę technika dentystycznego. Spokojne i ustabilizowane życie Deanów wkrótce zamieniło się troskę i ból. W lipcu 1938 roku umiera, na nowotwór macicy, Mildred Wilson Dean – jej śmierć miała znaczący wpływ na późniejsze życie aktora, który nigdy nie mógł się pogodzić ze śmiercią matki; to ona rozumiała Jimmy’ego jak żadna inna osoba. Po śmierci Mildred rodzina znalazła się w trudnej sytuacji: „Winton sprzedał już swój samochód, żeby pokryć koszty leczenia, i był zmuszony przeprowadzić się do tańszego mieszkania. Nie było go nawet stać na dojazd na pogrzeb żony w Marion”[3], dlatego postanowił, że odda syna pod opiekę stryjostwa, Ortense i Marcusa Winslowów z Fairmount (Winton już nigdy nie wrócił do Indiany, ożenił się ponownie z kobietą, która, podobnie jak ojciec Deana, nie rozumiała Jamesa i jego artystycznej pasji). Dziewięcioletni Jimmy wrócił do Marion z babcią Emmą Dean. W drodze powrotnej – pociągiem Challenger – na każdej stacji Jimmy wchodził do przedziału towarowego, w którym przewożono trumnę z ciałem matki. Miał wtedy wyszeptać: „Widzisz, mamo, miałem rację – nie rozstaliśmy się na długo”[4].

II Wyrachowany Dean

III Dean – gwiazda, którą zgasił mrok

Mariusz Rakoski

[1] Perry George, James Dean. Legenda, tłum. Patryk Gołębiowski, Wydaw. Burda Książki, Warszawa 2015, s. 25.

[2] Tamże.

[3] Tamże, s. 28

[4] Besson Fhilippe, Żyć szybko, tłum. Krystyna Szeżyńska-Maćkowiak, Wydaw. Sonia Draga, Katowice 2016, s. 212

Dodaj komentarz