Imigranci w polskich kinach

Na wielki ekran wchodzi najnowszy film Jacques’a Audiarda Dheepan – polska wersja tytułu to Imigranci – który zdobył Złotą Palmę na 68. Festiwalu Filmowym w Cannes. Decyzja jury – pod przewodnictwem duetu reżyserskiego braci Coen – była jedną z największych niespodzianek tegorocznej edycji festiwalu. Nagrodzono thriller „na czasie”, który odnosi się do największego kryzysu współczesnej Europy: imigracji. Mimo gorącego tematu film nie przyciągnął milionów do kin i nie wzbudził społecznego poruszenia.

Wybuchowa mieszanka dramatu, love story i kina akcji. Polecam - Grażyna Torbicka. Kadr filmu: zwiastun/ YouTube/

Wybuchowa mieszanka dramatu, love story i kina akcji. Polecam – Grażyna Torbicka. Kadr filmu: zwiastun/ YouTube/

O chłodnym i krytycznym przyjęciu obrazu we Francji – chciałoby się rzec stolicy imigrantów i uchodźców, socjalnego eldorado i oazy pozornego spokoju – napisała dzisiejsza „Gazeta Wyborcza”. Tadeusz Sobolewski w artykule Co i jak widzi uchodźca zauważa – odnosząc się do francuskiej krytyki – że produkcji zarzucono opisanie pewnego wycinka rzeczywistości za pomocą tendencyjnego stereotypu: „Przedstawioną w filmie wizje podparyskich osiedli, rządzonych przez arabskie gangi, kupujemy jako obraz realny”[1], a przecież, jak kontestuje autor na podstawie reportażu, na terenach osiedla La Coudraie pod Paryżem (jedno z filmowych miejsc akcji) wiele się udaje, a świat wcale nie jest tak zły: wiele rzeczy, jak integracja czy współpraca, jest możliwa: „Od wielu lat nie odnotowano tam żadnego napadu z bronią – inaczej niż w filmie, gdzie wśród podupadłych bloków panuje wieczna guerilla[2]” – komentuje Sobolewski. Czyżby we francuskim kinie zabrakło miejsca na optymistyczną prawdę? Że jest nadzieja i jest wiara (jak to woli), że – mimo cywilizacyjnej kakofonii i walki każdego z każdym – człowiek wykazuje zdolność do szlachetnych czynów i najwyższych poświęceń. Lub że, po prostu, potrafi się zachować przyzwoicie? – „W kinie francuskim […] świat nieodmiennie rządzi się prawami dżungli. W użyciu są zgrane klisze kina noir. Takie kino utrwala fatalistyczną wizję wojny wszystkich ze wszystkimi”[3]. Warto bowiem podkreślić, że w kraju milionów obcokrajowców (we Francji mieszka około 6-milnionowa mniejszość arabska, a odestek wyznawców islamu wynosi 7,5 proc.) i mimo terroryzmu (wspomnieć atak na „Charlie Hebdo” czy płonące co jakiś czas auta na ulicach Paryża) integracja „obcych” z etnicznymi Francuzami przebiega w dobrym kierunku i przynosi pozytywne efekty.

Zdaniem autora filmu Imigranci nie są obrazem politycznym, a scenariusz do niego powstał na długo przed kryzysem migracyjnym. To opowieść trojga bohaterów ukazana w sposób subiektywny. Widz poznaje tyle, ile poznają bohaterowie; widzimy tyle, ile oni widzą: „Chciałem pokazać »obcego«. Czasem mijamy na ulicy żebrzące dzieci albo niecierpliwie odprawiamy ciemnoskórego chłopaka, który w kawiarni próbuje sprzedać nam różę. W Imigrantach starałem się pokazać, skąd przyjechali, jak żyją, jakie mają nadzieje, z jakimi demonami muszą walczyć”[4] – powiedział Audiard dla „Rzeczpospolitej”.

Imigranci opowiadają historię uciekinierów ze Sri Lanki. Dheepan, główny bohater, podczas wojny domowej (mowa o konflikcie tamilsko-syngaleskim, który pochłonął kilka tysięcy ofiar, a którym zdawkowo interesowały się media państw Zachodu) stracił żonę i dziecko. Wspólnie z obcą kobietą oraz z jej dzieckiem uciekają do Francji. Udają rodzinę. Dheepan zatrudnia się jako dozorca w blokach na przedmieściach Paryża. Pragnie przywrócić w swoim życiu „normalność” – przede wszystkim spokój. Żyje, pracuje, zarabia pieniądze, a z czasem wiąże się emocjonalnie z towarzyszką niedoli, jej dziecko traktuje jak swoje. Tę świetnie zapowiadającą się sielankę rodzinna przerywają, wspomniane już wcześniej, arabskie gangi. Okazuje się, że śmierć od której uciekali, czyha na nich w stolicy Francji, a dwa odległe od siebie światy (i kulturowo, i geograficznie, i…) łączy ze sobą agresja.

OBEJRZAŁEŚ/AŚ FILM? NAPISZ RECENZJĘ, A MY JĄ OPUBLIKUJEMY! 

Pozostaje pytanie: jak film zostanie przyjęty na polskim gruncie. Punkt patrzenia zależy od punktu odniesienia. Na Imigrantów będziemy patrzeć przez pryzmat politycznej i ideologicznej rozgrywki. A gdy do tego dodamy strach przed czymś/kimś, czego/kogo u nas jeszcze nie ma… może być i strasznie, i śmiesznie.

Mariusz Rakoski

[1] Sobolewski T., Co i jak widzi uchodźca, „Gazeta Wyborcza”, 13 listopada 2015, nr 265.8598, s. 21

[2] Tamże.

[3] Tamże [Sobolewski przytacza tu opinię jednego z francuskich felietonistów].

[4] Hollender Barbara, Imigranci; wojna idzie za uchodźcą, www.rp.pl, [dostęp z dnia 13.11.2015 r.].

14 myśli nt. „Imigranci w polskich kinach”

  1. Dla mnie właśnie największą zaleta tego filmu jest to, że poznajemy perspektywę imigrantów. Możemy przez chwilę popatrzeć na świat ich oczami.

  2. Skąd miały by być te miliony widzów skoro takie filmy mają tak małą dystrybucję? A takie filmy są bardzo potrzebne! Ja mam to szczęście, że mieszkam w warszawie i tu mogłam bez problemu pójść do kina i w ciemnej sali jeszcze mocniej wczuć się w historię bohaterów… Warto zobaczyć

  3. Wybieram się na ten film i właśnie szukam o nim info… Zastanawia ta perspektywa, o której napisał powyżej Adrian, nasuwa się bowiem taka sprawa: jak zrobić film dobry, prawdziwy. Wiem, że brzmi banalnie, ale przecież o to chodzi. Na świat mamy patrzeć oczami imigranta, ale jak czytam powyżej, reżyser nie był do końca uczciwy z tymi paryskimi slumsami, bo ponoć tych gangów tam nie ma albo nie jest tak źle, jak ogląda to widz. A tylko pośrednio patrzymy oczami bohaterów, bo świat przecież zmyślił autor scenariusza (więc jak tu patrzeć przez pryzmat uchodźców)… Jednak trudno pisać, a film obowiązkowo zobaczyć.

    1. Nie zauważyłeś, że ci ludzie, to hinduiści? Niemal cała przestępczość Zachodniej Europy wywodzi się z muzułmańskiej części społeczeństwa. Naucz się rozróżniać ludzi. Ja miałem okazję poznać jednych i drugich. Po 35 latach obcowania z nimi na co dzień wiem, że czeka nas wojna z wyznawcami islamu. To nieuniknione. Wydarzenia paryskie, to dopiero przedsmak tego, co nastąpi.

  4. Widziałam ten film i muszę przyznać, że… wow! Mocne. Teraz to temat bardzo na czasie, patrząc po ostatnich wydarzeniach… warto spojrzeć czasem oczami imigrantów, bo nie mają kolorowo

  5. W końcu porządny film gatunkowy, do tego poruszający bardzo trudny problem. Warto obejrzeć, żeby zobaczyć jak na prawdę wygląda życie imigrantów.

    1. W Szczecinie rzeczywiście trudno wyszukać, rządzi Bond i jakieś inne coś lekkostrawnego. W regionie zachpom. film pokaże Regionalne Centrum Kultury w Kołobrzegu (25 listopada br. o 19:00).

  6. Bardzo dobry film. Warto go zobaczyć jeśli chcemy zrozumieć to co dzieję się w Europie ostatnio. Dobitnie pokazuje jak we Francji nie radzą sobie z problemami gett opanowanych przemocą.

  7. Hinduizm ma ogromny zbiór świętych pism. Dzieli się je na śruti – literaturę wedyjską – Wedy oraz smryti – literaturę początkowo niekanoniczną, w skład której wchodzą eposy: Ramajana i Mahabharata (w tym na szczególną uwagę zasługuje jedna z jej ksiąg – Bhagawadgita), Purany oraz Manusmryti. Istnieją również inne księgi uznawane za święte tylko przez niektóre hinduistyczne odłamy bądź ruchy religijne – więcej na wiki https://pl.wikipedia.org/wiki/Hinduizm.Trzeba także rozważyc genezę powstania http://bit.ly/1QmzF9R abu w pełni zrozumieć charakterystykę hinduizmu. Dla części hinduistów kanon świętych ksiąg jest w dalszym ciągu otwarty, a nawet w niektórych nurtach za święte uznawane są święte teksty innych wyznań. Dawniej hinduizm badano głównie jako strukturę opozycyjną do uniwersalistycznych religii Indii (buddyzmu czy islamu), zwracając uwagę głównie na to, że nie ma on jednolitej struktury organizacyjnej, formy kultu i doktryna są zmienne i płynne, nie ma rozbudowanych, uniwersalnych instytucji. Z reguły za symbol religii hinduistycznej uważa się znak: „OM”. Czasami też symbolem hinduizmu jest swastyka hinduistyczna. Z hinduizmu (i poprzedzającego go braminizmu) wywodzi się wiele innych religii, m.in. buddyzm, dźinizm, sikhizm, adźiwikowie (pośrednio). Obecnie zwraca się jednak uwagę na to, że obraz akcentujący wyłącznie te czynniki nie jest pełny i w dużej mierze wywodzi się ze światopoglądu angielskich kolonizatorów, którzy uważali, że umysłowość indyjska nie jest zdolna do tworzenia jakiejś własnej, osobnej i trwałej organizacji społecznej. Skutkiem tego stanu rzeczy jest także to, że niewspółmiernie rozwinięte są badania nad tradycją aryjską i bramińską (w tym tradycją wedyjską, bramińsko-teologiczną i filozoficzna) w dziejach hinduizmu, podczas gdy badania nad elementami tubylczymi i współczesnymi ciągle pozostają w pewnej mierze zaniedbane. Istnieją wciąż także duże luki w badaniach nad hinduizmem na południu Indii.

    1. Religie same w sobie w ogóle są interesujące, mimo tak dalece idących osiągnięć w nauce, która na wiele odpowiedziała, wciąż są w świetnej formie. Bo ludzie muszą mieć taki worek, do którego wrzucą wszystko (kompleksy, marzenia, błędy). Uważam, że świat bez religii byłby lepszy, choć to niemożliwe. Jak dla mnie rewelacyjnym studium fenomenu wiary jest „Faraon” Prusa, książka zapomniana, a szkoda.

Dodaj komentarz