Szymon Hołownia: „W biednych jest Chrystus. To adres Pana Boga”

Szymon Hołownia, publicysta, pisarz, w szerszych kołach znany przede wszystkim z ciętej riposty i ironicznego komentarza w telewizyjnym talent show „Mam talent”, wyruszył w misyjne tournee po województwie zachodniopomorskim. W lutym br. roku wystąpił dla publiczności szczecińskiej. Kilka miesięcy później, 22 czerwca, spotkał się z mieszkańcami Gryfic i Trzebiatowa. Dziennikarz nie tylko promował swoją najnowszą książkę Instrukcję obsługi solniczki (zbiór felietonów z „Tygodnika Powszechnego”): „Moim celem jest przywracanie nadziei w czasach beznadziei” – powiedział w Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Zbigniewa Załuskiego w Gryficach.

Hołownia przyjechał do Gryfic na zaproszenie MBP w Gryficach. Nie był pierwszą „znaną twarzą” w murach biblioteki: wcześniej, na zaproszenie Przemysława Kubalicy, dyrektora placówki, odpowiedzieli m.in. aktorka Grażyna Szapołowska, aktor Jan Nowicki czy podróżnik Przemysław Kossakowski. Spotkanie z Szymonem Hołownią odbiegało od dotychczasowej prelekcyjnej konwencji i zostało poprowadzone przez gospodarza, który pytał swojego rozmówcę m.in. o kwestie związane z religią, wiarą, Kościołem czy in vitro. Jednak dyskusja, początkowo oscylująca wokół zagadnień związanych ze sporem pomiędzy wiarą a polityką Kościoła, została zdominowana przez współczesny kryzys imigracyjny. Mimo że tematy dotykały – co nieuniknione w dzisiejszym dyskursie publicystycznym – spraw z aktualną polityką partii rządzącej (czy to wobec uchodźców, czy in vitro), to w ogólnym rozrachunku tematem wiodącym wydarzenia była kondycja moralna człowieka europejskiego. Nie zabrakło również gorzkich uwag odnośnie polityki mass mediów, czy to komercyjnych (a tu linia programowa uzależniona jest – co podkreślił Hołownia – od biznesplanu), czy publicznych (tu z kolei interes dyktowany jest programem obecnych przy sterach władzy).

Pytany o kwestie religijne i, powiedzmy, kościele, Hołownia odpowiedział niewymijająco, świadomy, że Kościół w Polsce znajduje się w kryzysie: „Między Rydzykiem dzieli mnie Galaktyka, ale to też mój brat w Eucharystii. W życiu trzeba być w trudnych relacjach z drugim człowiekiem, z bliźnim. Takie relacje pokazują nam, kim nie jesteśmy” – powiedział, i podkreślił, że dobry katolik to taki człowiek, który pragnie nawrócić się na Ewangelię; to człowiek, w którym rozpoznajemy Chrystusa. Publicysta nawiązał również do sentencji zawartej w Ewangelii św. Mateusza (5, 3): „W biednych jest Chrystus. To adres Pana Boga”[1]. Krytyczny wobec Kościoła przekonywał: „Kościół jest na tyle różnorodny, że każdy z nas znajdzie w nim swoje miejsce”.

Szymon Hołownia w Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Z. Załuskiego w Gryficach. Fot.: MBP Gryfice

Szymon Hołownia znany jest ze swojego dorobku pisarskiego. (Na swoim koncie posiada już kilkanaście książek, m.in. Ludzie na walizkach, Bóg, kasa i rock’n’roll, Niebo dla średnio zaawansowanych czy, pierwsza książka o Afryce i „recepturze” na dobro, Jak robić dobrze). Znany jest także z ciętego języka i poczucia humoru w telewizyjnym show.  Mało jednak kto wie, że Szymon Hołownia jest inicjatorem dwóch Fundacji: „Kasisi” i „Dobra Fabryka”. W reklamowym folderze, udostępnionym w bibliotece podczas spotkania, możemy przeczytać: „Od kilku lat moim miejscem jest Dom Dziecka Kasisin prowadzony w Zambii przez Siostry Służebniczki Maryi Panny Niepokalanie Poczętej z polskiej Starej Wsi. Sierociniec działa wyłącznie dzięki ofiarności ludzi dobrej woli i nie ma żadnego wsparcia ze strony państwa zambijskiego. Jego potrzeby są natomiast ogromne: wszystkim dzieciom trzeba zapewnić jedzenie, leki, ubranie i możliwości nauki”. Publicysta – właściwie można powiedzieć, że społecznik i współczesny filantrop – nie ma wątpliwości, że moralnym obowiązkiem każdego człowieka (co powinno być kwestią szczególnie jasną dla chrześcijanina) jest niesienie pomocy drugiemu człowiekowi. Podczas rozmowy z publicznością, szczególnie ożywioną w kontekście kryzysu migracyjnego, wielokrotnie podkreślił (o czym także pisał w Życiu, które możesz ocalić etyk Peter Singer), że nikt z nas nie jest na tyle ubogi, żeby nie mógł pomóc bliźniemu. Daleki od bohaterszczyzny i aktów heroicznych Hołownia zaznaczył: „Jutra może nie być. Trzeba pomagać dzisiaj i być w relacji z drugim człowiekiem”. I retorycznie pytał: „Na ileż zdadzą się teorie i rozmowy o godności człowieka? Trzeba działać”.

POLECAMY: Niebo dla średnio zaawansowanych [RECENZJA]

Nie wszystkim spodobało się, niech będzie z patosem, „hołowiańskie człowieczeństwo”. Wśród zgromadzonych w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Gryficach poderwał się głos sprzeciwu, i usłyszeliśmy (modne w ostatnim czasie w TV) stereotypową argumentację, że imigranci nie chcą pracować, i że właściwie powinni zostać tam, gdzie ich miejsce, że powinni bronić swoich bram – to przecież młodzi i witalni ludzie. W tym momencie Hołownia dał krótki, ale wymowny wykład martyrologiczny o losie Polski i Polaków w czasach, kiedy to my najbardziej potrzebowaliśmy pomocy od innych. I tę pomoc najczęściej otrzymywaliśmy. Szczególnie mocno wybrzmiały słowa: „Dlaczego nie pytamy, ile osób skazaliśmy na śmierć na pontonach czy w obozach? Liczymy tylko ofiary zamachów terrorystycznych”.

W ostatnim felietonie w „Tygodniku Powszechnym” Hołownia napisał: „Zaprawdę, czasem dużo bardziej boję się tego, co mam w kraju, od tego, co miałoby przyjść doń z zewnątrz”[2].

Spotkanie z Szymonem Hołownią przyciągnęło do gmachu gryfickiej biblioteki ponad sto osób. Gość został przywitany gromkimi brawami. Mimo trudnych tematów i odważnych, wyrazistych poglądów ws. kryzysu migracyjnego zebrał równie żywe i entuzjastyczne oklaski na zakończenie spotkania.

Panie Szymonie, brawo!

Mariusz Rakoski

 

[1] Pierwsze błogosławieństwo Mateusza brzmi: „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie”.

[2] Hołownia Szymon, Pan Siekiera, „Tygodnik Powszechny”, Kraków 2017, nr 25, s. 39.

Zdjęcie wyróżniające nad tytułem: Szymon Hołownia i Przemysław Kubalica, prowadzący spotkanie. Fot.: MBP Gryfice

Dodaj komentarz