HFPC ws. gryfickich rekolekcji

Helsińska Fundacja Praw Człowieka wystąpiła z prośbą do Kuratora Oświaty w Szczecinie (Marii Boreckiej) o wyjaśnienie „sensacyjnych” rekolekcji w Gryficach (zachodniopomorskie).

Rekolecje w Gryficach miały zbliżyć młodzież do Boga. Fot.: Archiwum

Rekolecje w Gryficach miały zbliżyć młodzież do Boga. Fot.: Archiwum

Elżbieta Czyż, prezes zarządu HFPC, socjolog i pedagog, autorka wielu publikacji z zakresu praw dziecka, w piśmie skierowanym do kuratorium pyta, „[…] czy sprawa została wnikliwie wyjaśniona, czy osoba/y odpowiedzialne za narażenie zdrowia dzieci poniosły konsekwencje i jakie działania podjęto, by zapobiec podobnym zdarzeniom w przyszłości”[1].

Autorka listu argumentuje, „[…] że w publicznej szkole, zgodnie z obowiązującymi przepisami, uczniowie za zgodą rodziców mogą brać udział w rekolekcjach, jednak nie może to oznaczać przyzwolenia na praktyki  zagrażające zdrowiu psychicznemu i fizycznemu dzieci”[2].

Przypomnijmy. W pierwszej połowie marca br. w Gryficach (20-tysięczne miasteczko na Pomorzu Zachodnim) odbyły się rekolekcje dla szkół ponadpodstawowych w hali sportowej przy Szkole Podstawowej nr 4. Jak relacjonują lokalne oraz zagraniczne media (o sprawie napisał brytyjski tabloid „Daily Mail” oraz amerykański „The New American”) podczas spotkania z młodymi ludźmi organizatorzy – Nowa Szkoła Ewangelizacji – przeprowadzili na wybranych uczniach parapsychologiczny eksperyment. Tabloidy okrzyknęły wydarzenie „egzorcyzmami” i „czarami”, by z uczniów wypędzić nieczyste moce. To, co kolorowa prasa określiła „egzorcyzmami”, było w istocie tak zwanym Odpoczynkiem w Duchu, charyzmatyczną i nieznaną powszechnie w tradycji Kościoła rzymskokatolickiego modlitwą wstawienniczą. Niezależnie od nazewnictwa i charakteru spotkania (z pewnością nie były to przywołane egzorcyzmy, choć – jeśli przyjrzeć się dostępnym fotografiom oraz praktykom – mogą przywoływać na myśl najgorsze skojarzenia) uczniowie podczas modlitwy (ksiądz kładł na głowie uczniów ręce i wypowiadał: „Duchu Święty, przyjdź, Duchu Święty, przyjdź”) tracili, powiedzmy, kontakt z rzeczywistością i mdleli. Prowadzący zakazał, aby leżącym na podłodze, i, według relacji uczniów, krzyczącym panicznym głosem młodym ludziom udzielania pomocy, ponieważ w tym momencie wstępuje w nich Duch Święty.

Halina Wysocka, szkolny psycholog, w komentarzu dla brytyjskiej prasy powiedziała: „Dzieci nie były emocjonalnie przygotowane na takie doświadczenie, a zaprezentowane metody przypominały działania sekt religijnych”[3]. Innego zdania, w wypowiedzi dla „Kuriera Szczecińskiego”, jest Wioleta Lekszycka, socjolog z Zachodniopomorskiego Instytutu Psychoterapii.: „Myślę, że w tych rekolekcjach nie było nic niebezpiecznego”[4]. Wcześniej wyjaśnia, że podczas wydarzenia nie mogło dojść „[…] do zahipnotyzowania tak dużej grupy ludzi. Może się zdarzyć, że dochodzi do indukcji, czyli czegoś takiego jak fala na stadionie, że nagle wszyscy się podrywają do góry i ja też wstaję”[5]. Trudno się zgodzić z opinią, bowiem podczas spotkania nie doszło do żadnego masowego zdarzenia (choć miejsce i tak liczna publiczność może na to wskazywać). Modlitwy – załóżmy – nie prowadził jeden ksiądz i nie „czarował” wszystkich zgromadzonych. Komunikacja między prowadzącym a poddawanym działaniu „Ducha Świętego” przebiegała między dwojgiem ludzi. Wioleta Lekszycka winą za doniosłość zdarzenia obwinia prasę, która żeruje na wykreowanych sensacjach. Niezależnie od intencji autora, media w życiu społecznym spełniają m.in. funkcję kontrolną i patrzą na ręce tych, którzy sprawują władzę. Zdumiewające, że socjologa i terapeutę nie zastanawia nie tyle już „samo wstąpienie Ducha Świętego”, ale stan, w jaki zostali wprowadzeni młodzi ludzie. Z prawdą mija się również twierdzenie, że wszyscy uczniowie odczuwali tylko radość i stan szczęścia. „To nie była żadna radość. Nie wiem… nie wiem jak paniczny krzyk i przerażenie w oczach, nie tylko kolegów, którzy się zgłosili, można nazwać radością. Taka była radość, że wielu z nas następnego dnia nie poszło na te rekolekcje. Proszę nie pisać mojego imienia” – powiedział naszej redakcji jeden z uczniów ze szkoły ponadgimnazjalnej. Podobne relacje pojawiły się w lokalnym portalu informacyjnym oraz w wypowiedzi jednego z rodziców dla „Daily Mail”.

W sprawie rekolekcji głos zabrała Kuria szczecińska. W krótkim oświadczeniu czytamy: „W związku z informacjami prasowymi dotyczącymi tegorocznych wielkopostnych rekolekcji szkolno-parafialnych dla szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych w Gryficach, w Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej, informujemy, że rekolekcje te – na zaproszenie zespołu duszpastersko-katechetycznego z Gryfic – prowadził ks. Rafał Jarosiewicz, Dyrektor Szkoły Nowej Ewangelizacji w Koszalinie, wraz ze współpracownikami z koszalińskiej Szkoły Nowej Ewangelizacji. Program rekolekcji został ustalony przez prowadzących oraz zespół duszpastersko-katechetyczny zgodnie ze standardami przyjętymi w Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej. Każdy element tych rekolekcji był odpowiednio uczniom wyjaśniany w celu umożliwienia uczestnikom właściwego duchowego przeżycia”[6]. I dodaje: „Jednocześnie informujemy, że wspomniany w informacjach prasowych ks. Tomasz Worobec nie był kapłanem prowadzącym te rekolekcje”[7] (podpisał: ks. dr Sławomir Zyga).

Mariusz Rakoski

 [1] www.hfhr.pl [dosęp z 04.04.2015 r.]

[2] Tamże.

[3] www.dailymail.com [dostęp z 04.04.2015 r.].

[4] To nie była hipnoza, rozmowa Elżbiety Kubery z Wioletą Lekszycką, „Kurier Szczeciński” 2015, nr 62, s. 3.

[5] Tamże.

[6] www.niedziela.pl [dostęp z 04.04.2015 r.]

[7] Tamże.

Jeden komentarz “HFPC ws. gryfickich rekolekcji

Dodaj komentarz