„Dobra zmiana” w kulturze. Lista artystów rekomendowanych przez MSZ

Ministerstwo Spraw Zagranicznych rekomendowało „artystów” do zapraszania przez polskie instytucje za granicą. Listę około 150 nazwisk ujawniła „Gazeta Wyborcza”: wśród znanych polskich osobistości pojawili się publicyści sympatyzujący z partią rządzącą, m.in. Cezary Gmyz, Tomasz Terlikowski czy Jan Pietrzak. Dociekania dziennikarzy ws. wielkich nieobecnych zostały skomentowane, że nie jest to „negatywna lista środowisk”[1].

Tych autorów MSZ nie poleca polskim instytucjom za granicą. Listę zdominowali prawicowi publicyści.

Dziennikarze „Gazety Wyborczej” zauważyli, że lista została zdominowana – poza nielicznymi wyjątkami – przez dziennikarzy-publicystów, historyków i naukowców. Nie można mieć żadnych wątpliwości, że autorzy zestawienia kierowali się nie tylko interesem promocji polskiej kultury za granicami kraju (w szczególności wśród prorządowej Polonii), ale przede wszystkim linią programową polityki „dobrej zmiany”. Podobne praktyki – tworzenia „pozytywnej listy środowisk” wg politycznego klucza – to nic innego, jak próba wprowadzenia kulturalnej cenzury, sztuki sterowanej, podporządkowanej jednej partii, dzielącej środowiska na prawomyślnych i nieprawomyślnych. W demokratycznym państwie jest to po prostu nie do zaakceptowania. Specjalną odezwę w sprawie skierowali do MSZ czołowi reżyserzy filmowi: „Fakt powstania takiej listy budzi nasze zaniepokojenie. Z niedowierzaniem znaleźliśmy na niej swoje nazwiska, przy jednoczesnym braku naszych wybitnych koleżanek i kolegów z różnych dziedzin kultury i sztuki. Odbieramy ich nieobecność jako próbę cenzury politycznej i brutalną ingerencję w swobodę dostępu do polskiej kultury za granicą”[2] – napisali Wojciech Smarzowski, Jan Komasa, Łukasz Palkowski czy Paweł Łoziński. Artyści dodali, że lista „cofa nas do ery komunizmu i kultury limitowanej, sterowanej ręcznie przez aktualnych rządzących”.

Na liście pojawili się m.in.: Jan Pietrzak (satyryk i publicysta „Tygodnika Solidarności” i „Gazety Polskiej”, prowadzący programy w TVP Historia), Sławomir Cenckiewicz (od 2016 roku dyrektor Centralnego Archiwum Wojskowego, historyk), Redbad Klijnstra (publicysta w TV Republika), Bronisław Wildstein (publicysta „Uważam Rze”, „Gazety Polskiej Codziennie”, „W sieci”, „Do Rzeczy”, Radia Maryja i Telewizji Trwam), Barbara Stanisławczyk-Żyła (publicystka, od 2016 roku prezes zarządu Polskiego Radia), Cezary Gmyz (publicysta „Do Rzeczy”, od 2016 korespondent TVP w Niemczech), Tomasz Terlikowski (publicysta „Frondy” oraz Telewizji Republika; pan Terlikowski grzmi często z „Frondy”, że kataklizmy to kara boża za ludzkie grzechy; Bóg miał też upomnieć Polaków niszczycielskim orkanem Ksawerym w 2012 roku; niekwestionowana perełka w zestawieniu), Piotr Semka (kolejny prorządowy publicysta), Jan Pospieszalski (również nie powie złego słowa o partii rządzącej), Krzysztof Masłoń (publicystów z prawa nie ma końca), Jerzy Targielski (historyk, współautor Resortowych dzieci – autorom książki proces wytoczyli Monika Olejnik oraz Jacek Żakowski; oboje wygrali), Matthew Tyrmand (doradca… Witolda Waszczykowskiego), Andrzej Horubała (zastępca tygodnika „Do Rzeczy”) czy Sławomir Koper (nie będzie niespodzianki: „Do Rzeczy”).

Na „pozytywnej liście środowisk” zabrakło miejsca dla dziennikarzy, którzy nie przytakują bezkrytycznie działaniom Państwa „Dobrej Zmiany”, tylko patrzą władzy na ręce, piętnują polityczny koniunkturalizm i ganią za tani populizm. Nikogo zatem nie dziwi brak nazwisk z „Gazety Wyborczej”, „Krytyki Politycznej”, „Newsweeka” czy telewizji TVN. Niezależnie jednak od linii programowej mediów i partii to nie dziennikarze powinni być w centrum uwagi, ale właśnie artyści, a tych zabrakło w zestawieniu. Na liście nie pojawił się Paweł Pawlikowski, którego Ida otrzymała Oscara w kategorii „najlepszy film nieanglojęzyczny” w 2015 roku (pierwszy Oscar dla Polski w tej kategorii). Film triumfował również na Europejskich Nagrodach Filmowych 2014 w Rydze (pięć statuetek na siedem nominacji) i zdobył serca publiczności na całym świecie, z wyjątkiem serc polskiej prawicy, według której historia tytułowej Idy (Żydówki, nowicjuszki-zakonnicy) ma wymowę antypolską. Swoim obrazem, wycinkiem rzeczywistości, nie wkomponowali się w klimat Dobrej Zmiany również Małgorzata Szumowska czy Jerzy Stuhr. Pierwsza podpadła partii filmem W imię… (historia księdza-homoseksualisty), drugi komedią Obywatel (próba pokazania historii Polski w pigułce, naszych stereotypów i wad). Nie jest również zaskoczeniem, że na liście nie pojawiła się Agnieszka Holland, nominowana m.in. do Oscara za W ciemności (film powstał na podstawie powieści W kanałach Lwowa Roberta Marshalla: historia Leopolda Sochy, Polaka, katolika, złodziejaszka, który za pieniądze ukrywał Żydów). Reżyserka otwarcie wyraża sympatie polityczne i krytykuje PiS.

Lista MSZ pominęła także nazwiska wielkiego formatu z literatury. Elżbieta Kalinowska, wieloletnia wicedyrektor Instytutu Książki, zauważyła, że na liście „brakuje – znów, z wyjątkami – pisarzy czytanych, znanych w Polsce, nagradzanych najważniejszymi nagrodami literackimi […]. Nie ma cieszących się popularnością także za granicą tzw. pisarzy gatunkowych”[3],  m.in. Andrzeja Stasiuka, Olgi Tokarczuk, Jacka Dehnela, Mariusza Szczygła czy Andrzeja Sapkowskiego.

Paweł Protoczyn, dyrektor generalny Uniwersytetu SWPS, w programie „3×3” Doroty Wysockiej-Schnepf powiedział: „Jak słyszę Targielski, Gmyz to myślę: a kto to? To nie są twórcy, to nie są artyści, to są, w najlepszym wypadku, politycznie zdeterminowani publicyści. Oczekiwałbym, żeby władza odróżniała dyplomację kulturalną od propagandy politycznej”[4]. Z kolei pisarka Krystyna Kofta nazwała listę „pomysłem związkowo-radzieckim”[5], zaś Tadeusz Sobolewski napisał, że efektem podobnych działań będzie próba podzielenia środowisk twórczych: „Pobrzmiewa tu echo komunizmu, gdy władza usiłowała podporządkować sobie kulturę (z różnych powodów bezskutecznie), dokonując nieustannej selekcji twórców, oddzielając tych, którzy stoją po naszej stronie, od tych, którzy są wrogami”.

Mariusz Rakoski

[1] Kogo zapraszać za granicę? www.wprost.pl, 04.01.2017 [dostęp z 6 stycznia 2017 r.].

[2] Cały list dostępny na stronie „Gazety Wyborczej”: www.wyborcza.pl, 06.01.2017 [dostęp z 6 stycznia 2017 r.].

[3] Tamże.

[4] Tamże.

[5] Tamże.

Dodaj komentarz