Chris Cornell nie żyje (1964-2017)

W wieku 52 lat zmarł Chris Cornell – podaje BBC. Wokalista popularnego w latach 80. zespołu Soundgarden odszedł – jak podają media – nagle w środową noc (17 maja) w Detroit.

Informacja o śmierci wokalisty na stronie BBC. Fot.: screen/BBC.com

Informację o śmierci muzyka potwierdził Brian Bumbery. W oświadczeniu manager stwierdził, że śmierć Cornella była nagła i niespodziewana. Artysta na dzień przed śmiercią dał pełny koncert w Detroit.

Przyczyna śmierci nie jest jeszcze znana. Rodzina poprosiła o uszanowanie ich prywatności.

Chris Cornell urodził się 17 maja 1964 roku w Seattle jako Christopher John Boyle w rodzinie irlandzko-żydowskiej. Jak większość gwiazd amerykańskiej sceny grunge młody Cornell zafascynowany był albumami The Beatles. W wieku 16 lat zaczął grać na perkusji w tak zwanych kapelach garażowych. Szybko porzucił szkołę i postanowił zostać muzykiem.

W latach 80. został współzałożycielem Soundgarden. W zespole był gitarzystą, perkusistą oraz wokalistą. Kapela, obok Nirvany, Pearl Jam i Alice in Chains, wchodziła w grupę „Wielkiej Czwórki z Seattle”, która przyczyniła się do popularyzacji gatunku grunge na całym świecie, przynosząc tym samym Seattle tytuł kolebki rocka alternatywnego. Grupa największy sukces osiągnęła albumem Superunknow w 1994 roku. Muzycy zadebiutowali wówczas na pierwszej pozycji listy Billboard, natomiast single Spoonman oraz Black Hole Sun zdobyły nagrody Grammy. Pod koniec lat 90. zespół się rozpadł. Został ponownie reaktywowany przez Cornella w 2010 roku.

Po rozwiązaniu Soundgarden Chris Cornell wydał solowy album Euphoria Morning oraz został członkiem zespołu Audioslave. W ostatnich latach współpracował z Rage Against The Machine, zaśpiewał również na solowym albumie Carlosa Santany utwór Whole Lotta Love.

Ostatni album Chrisa Cornella ukazał się w 2015 roku. Artysta zmarł po koncercie promującym swój album i na dzień przed 37. rocznicą śmierci Iana Curtisa z postpunkowego zespołu Joy Division.

Mariusz Rakoski

Dodaj komentarz