„Dymny. Życie z diabłami i aniołami” – M. Wąs [RECENZJA]

Wąs M., Dymny. Życie z diabłami i aniołami, Znak, Kraków 2016

Na polskim rynku wydawniczym pojawiła się, jak przekonuje wydawca, pełna biografia Wiesława Dymnego autorstwa Moniki Wąs. Dymny. Życie z diabłami i aniołami (Znak, 2016) jest próbą opisania trudnej, wielowymiarowej osobowości legendy Piwnicy pod Baranami – autorka, badając życie i twórczość artysty, niewątpliwie włożyła dużo wysiłku, by oddać do rąk czytelników dobrze opracowaną biografię. Historia Wiesława Dymnego, współzałożyciela sławnej krakowskiej Piwnicy, do dziś pozostaje obrazem z brakującymi puzzlami, sam jej bohater wymyka się jednoznacznym ocenom i interpretacjom; jednak Dymny. Życie z diabłami i aniołami to nie tylko sprawna, bogata w materiały źródłowe biografia, ale przede wszystkim wielogłosowa opowieść o człowieku, którego historia, biograficzne i środowiskowe uwarunkowania zdeterminowały postawy oraz sposób postrzegania rzeczywistości. Autorka, jak sama stwierdza we wstępie do książki, nie stroniła od legend i mitotwórczych opowieści na temat krakowskiego artysty. Na potrzeby swojej pracy wykorzystała rozmowy z przyjaciółmi i bliskimi Dymnego, m.in. z Anną Dymną, drugą żoną piwniczanina, Lechosławem Dymnym, bratem rysownika i poety, Jerzym Cnotą, aktorem i przyjacielem Dymnego (również niezastąpionym „towarzyszem niedoli” w  autodestrukcji), reżyserem Kazimierzem Kutzem czy krytykiem literackim i poetą Stanisławem Stabro. Nie mniej miejsca zajęły wspomnienia z książek i artykułów, zaś literackość, czy synkretyzm gatunkowy biografii M. Wąs został uzupełniony przez włączenie fragmentów prac samego W. Dymnego, m.in. opowiadań, scenariuszy oraz tekstów piosenek (wykonywanych m.in. przez Ewę Demarczyk, Ewę Sadowską czy zespół Skaldowie).

Narracja Dymnego odsłania przed czytelnikami bohatera, którego życie i twórczość wymykały się jednoznacznym ocenom oraz klasyfikacji, bowiem „Wiesiek w sumie był rozdarty, rozproszony, nie mieścił się ze wszystkimi swoimi możliwościami i ambicjami w jednej dziedzinie”[1] – wspominał Leszek Długosz. A talentów W. Dymny miał aż nadto: malarz, rysownik, kabareciarz, aktor, poeta, scenarzysta, scenograf, stolarz, krawiec… Ale również:  awanturnik, prowokator, polski, jak zwykło się mówić, James Dean i krakowski Sugar Man. W jednym z udzielonych wywiadów („Film”, 1967 r.) powiedział: „W sztuce – przed talentem i umiejętnościami – obowiązuje uczciwość względem siebie samego”[2]. Ta życiowa bezkompromisowość, chęć doświadczenia wszystkiego oraz artystyczna pogoń kontrastowała, według Tadeusza Kwinty (artysty związanego z Piwnicą pod Baranami) z brakiem wiary w siebie. Dymny „[…] nie przywiązywał się do tego, co tworzył, często nie dostrzegał w tym wartości”[3], a kariera mało go obchodziła. Mimo obrazowej nieuchwytności tak złożonej osobowości, M. Wąs podjęła próbę poskładania niektórych elementów życia i twórczości Wiesława Dymnego. Kluczem do jego życiowego temperamentu (wyrażanego nie tylko pełnią życia, ale również skłonnością do awantur oraz bijatyk) i artystycznego talentu staje się, wg autorki, młodość artysty – młodość naznaczona nie tylko klimatem domu rodzinnego, ale także okresem wojny i sowiecko-niemieckiej okupacji.

Książka Moniki Wąs została podzielona na cztery części, które odpowiadają czterem okresom w życiu i wieloaspektowej twórczości Wiesława Dymnego. W pierwszym autorka wyczerpująco omawia młodość i dom rodzinny Dymnego. Wiesław Tadeusz Dymny przyszedł na świat we wsi Połoneczka na Kresach Wschodnich (dzisiaj miejscowość na Białorusi) 25 lutego 1936 roku jako pierwsze dziecko Wiktora i Janiny Dymnej. Zawierucha wojenna zmusza małżeństwo do ucieczki (pod okupacją sowiecką) przed aresztowaniem do Nowogrodu, następnie małżeństwo przenosi się do Miastkowa zaanektowanego przez niemieckiego agresora: „W latach okupacji niemieckiej Wiktor i Janina włączyli się w działalność konspiracyjną Armii Krajowej […]. Chyba zaangażowali się w tajne nauczanie, kolportaż prasy i wywiad na rzecz Armii Krajowej”[4] – wspomina w rozmowie z autorką Lechosław Dymny. Status społeczny Dymnych – oboje inteligenci, nauczyciele – oraz działalność konspiracyjna na rzecz polskiego podziemia stanowiły dodatkowe zagrożenie dla bezpieczeństwa rodziny. Wiktorowi i Janinie kilka razy udało się uniknąć aresztowań i ulicznych łapanek (w czym pomagali, uwaga, również Niemcy), jednak limit szczęśliwych okoliczności wyczerpali 14 czerwca 1944. Wiktora Gestapo aresztowało w pracy, zaś Janinę zabrali z ulicy. Ślad po Wiktorze ginie po pobycie w obozie koncentracyjnym w Gross Rosen (po wojnie zostaje uznany za zaginionego), natomiast jego małżonka zostaje zwolniona z aresztu. Wkrótce, wspólnie z dziećmi, przeprowadza się do miejscowości Nałęże w podbeskidzkim regionie, gdzie umiera na chorobę nowotworową w 1975 r.

Tragiczne losy rodziny Dymnych, a przede wszystkim śmierć ojca, wywarły, zdaniem autorki biografii i jej rozmówców, znaczący wpływ na życie i twórczość Wieśka Dymnego. (Artysta-pisarz często wracał w swoich pracach – m.in. w scenariuszu Droga na Dziki Zachód –  do losu Polaków skazanych podczas wojny na ucieczkę i szukanie schronienia przed hitlerowskim barbarzyństwem). W opinii Anny Dymnej, jego drugiej żony, Wiesiek (mimo że w czerwcu 1944 r. miał osiem lat) do końca swoich dni odczuwał brak biologicznego ojca (Janina Dymna wyszła ponownie za mąż w 1954 r. za Wiktora Bojdę): „Całe życie nosił w sobie ogromną tęsknotę za ojcem, za autorytetem męskim. Tego mu chyba bardzo brakowało” – wyznaje A.  Dymna. W podtytule autorka biografii zawarła „życie z diabłami i aniołami, i z pewnością pierwszym diabłem w życiu W. Dymnego była katastrofa II wojny światowej, przede wszystkim strata ojca, która odcisnęła piętno na życiorysie artysty. A kolejne diabły pojawiły się wraz z nadchodzącymi sukcesami (w 1956 r. współtworzy Piwnicę pod Baranami; w 1958 debiutuje w filmie Rancho Texas Wadima Berestowskiego; w 1963 roku opublikował pierwszy i jedyny za życia zbiór Opowiadania zwykłe, za który otrzymał nagrodę Fundacji im. Kościelskich). Problemy z alkoholem zaczęły się pod koniec lat 50. Artysta potrafił upijać się na umór, pod wpływem alkoholu odsłaniał swoją, powiedzmy, „drugą, dziką naturę”, był niebezpieczny i chorobliwie zazdrosny o swoje kobiety. Zdaniem Kazimierza Kutza to środowisko góralskie wychowało Dymnego do… bicia (sic!): „Wiesiek był maniakiem czystych moralnych sytuacji […]. To była jego wyróżniająca się cecha i zarazem przyczyna jego kłopotów. Był jednocześnie zwierzęciem, rodzajem dzikusa. A z drugiej strony, wychowany w symbiozie z góralami, nauczył się ich reguł gry. Bardzo lubił się bić, bo tam wszystko rozgrywało się na ubitej ziemi”[5]. W innym miejscu przeczytamy, że archetyp prawdziwego mężyczny-górala wyznaczał nie tylko dziki, instynktowny pęd, ale także zdolność podnoszenia ręki z nożem. Nie sposób jednak połączyć ową etykę społeczności góralskiej oraz, o czym mówi K. Kutz, „czystość moralną” z agresywnym zachowaniem Wiesława Dymnego, który raz przyskoczył z nożem na Stanisława Radwana, za drugim razem, podczas zdjęć do filmu Kutza, na J. Cnotę. Pierwszy, Radwan, okoliczności napaści wyjaśnia „wysokimi obrotami”[6], drugi usprawiedliwia rozhukaną, wrogą i zawadiacką postawę polskiego Jamesa Deana zwykłym, uwaga, żartem. Przemocy fizycznej doświadczyły także kobiety życia Dymnego: pierwszej żonie Teresie Hrynkiewicz uszkodził, szklaną popielniczką, struny głosowe, drugą, Annę Dziadyk, uderzył w twarz. Nasuwa się zatem pytanie: co z tą „czystością moralną”? i czy tak agresywne zachowania można (okazuje się, że tak) objaśniać, usprawiedliwiać „etosem i etyką góralską”? Nie do przyjęcia są również, wskazane przez Monikę Wąs, ówczesne realia. Autorka podaje tak kuriozalne uzasadnienie: „Trzeba jednak pamiętać o ówczesnych realiach. W środowiskach twórczych Krakowa i innych miast »wódeczka« stanowiła element artystycznego życia”[7]. Przyjąć zatem należy, że dzisiaj żyjemy w innych obyczajowych realiach (choć z pewnością zmienił się ustrój państwa) i „wódeczka” nie pojawia się w artystycznych środowiskach, a studenci unikają klubów i piwa jak ognia.  Zdumiewające, że żaden z rozmówców autorki biografii nie skrytykował postaw awanturnika.

Kwestią dyskusyjną, pod względem spójności treści, pozostaje ocena politycznej twórczości Dymnego i piwniczan w ogóle. Wąs pisze: „Dymny, podobnie jak jego koledzy, nie prowadził działalności opozycyjnej”[8]. Dalej jednak dodaje, że „[…] to, co robił w kabarecie, taką właśnie funkcję spełniało” (Dymny miewał częste zatargi z milicją, był również inwigilowany przez SB). Jeszcze wcześniej autorka stwierdza, powołując się na słowa przyjaciół kabareciarza, że artysta „[…] polityką się nie interesował, w zasadzie o niej nie rozmawiał, bo uważał, że są o wiele ciekawsze tematy”[9].

Artysta niepokorny, literacki kaskader (pióro Dymnego spotkało się z estymą Marii Dąbrowskiej, zaś z ostrą krytyką Jarosława Iwaszkiewicza; negatywnie o działalności – jako skrajnie demoralizującej – wypowiedzieli się również Jerzy Grotowski i Jerzy Putrament) do dziś pozostaje legendą i postacią moralnie oraz artystycznie niejednoznaczną. Dymny. Życie z diabłami i aniołami niewątpliwie uchyla rąbka tajemniczości i podejmuje próbę rozpoznania „diabłów i aniołów” w życiu piwnicznego Leonarda da Vinci. Wielogłosowa narracja biografii  nie przekłada się, niestety, na obiektywną ocenę głównego bohatera. Mimo że autorka książki chętnie sięga po fakty, to opowieści jej rozmówców jednogłośnie (poza nielicznymi wyjątkami) bronią Wiesława Dymnego przed najmniejszą rysą w jego życiorysie.

„Tacy ludzie zdarzają się raz na kilkaset lat albo wcale”. Czytelnikom biografii pozostawiam ocenę tych wielkich i odważnych słów Andrzeja J. Nowaka, krakowskiego jazzmana.

Mariusz Rakoski

Dziękuję Wydawnictwu za egzemplarz recenzencki. 

KSIĄŻKA DOSTĘPNA NA STRONIE WYDAWNICTWA 

Znak wydawnictwo

[1] Wąs M., Dymny. Życie z diabłami i aniołami, Znak, Kraków 2016, s. 122.

[2] Tamże.

[3] Tamże, s. 121

[4] Tamże, s. 52.

[5] Tamże, s. 30.

[6] Tamże, s. 304.

[7] Tamże, s. 297.

[8] Tamże, s. 281.

[9] Tamże, s. 186.

Fot.: obrazek wyróżniający nad tytułem – PAP/Jan Morek

Dodaj komentarz