Wszystkie wpisy, których autorem jest AReTE

Filozofia a studenci Uniwersytetów Trzeciego Wieku

Czy spotkanie z filozofią może być przygodą podobną do tych, które przeżywali wielcy odkrywcy, żeglując pośród sztormów ku nowym lądom? W jakim wieku człowiek winien myśleć o „umiłowaniu mądrości” w kategoriach przyświecających powadze jego własnego istnienia? W końcu: czy każdy z nas patrząc codziennie w lustro jest w stanie dostrzec prawdę o samym sobie lub ocenić skalę wyobrażeń na temat rzeczywistości?

Dlaczego jesteśmy… Fot.: Archiwum

Filozof, jako człowiek niebojący się wyzwań, podejmuje się udowodnienia słuszności swej teorii, szukając dowodów tam, gdzie mogą one rozbłysnąć autentycznym blaskiem. Pewnego dnia, zwyczajnie, decyduje się uczynić pierwszy krok, który okazuje się być jednym z wielu mniej lub bardziej wymagających, a kreślących się nieustannie przed nim. Przygotowany merytorycznie badacz, uzbrojony w wytrwałość charakteru i cierpliwość jedynie w teorii potrafi przewidzieć kres własnych działań. Zarysowując zaś cel pozostaje świadomy, iż nie będzie zdolny do uchwycenia wszystkich skutków, jakie w konsekwencji staną się udziałem jego doświadczeń. Chce jednak spojrzeć na drugiego człowieka z innej niż dotychczas perspektywy, a także pragnie wskazać i przetrzeć nowe szlaki podróży tym, których zróżnicowana potrzeba wewnętrzna przywiodła do niewielkiej sali wykładowej.

Continue reading “Filozofia a studenci Uniwersytetów Trzeciego Wieku” »

Wyłuskując fasolę zamyślam się nad człowiekiem

Sfinks to mityczne stworzenie, pojawiające się w wielu cywilizacjach. W starożytnym Egipcie pełnił rolę strażnika świątyń i grobów. W antycznej Grecji było to bóstwo chtoniczne utożsamiane z żeńskim demonem zniszczenia i ciemności. Jego charakterystyczny wygląd i sposób działania, polegający na duszeniu ludzi, miał swoje przełożenie na język, konkretnie język grecki, z którego zaczerpnięto nazwę, odnoszącą się do poczwary obdarzonej głową i piersiami kobiety, skrzydłami orła, ciałem lwa i wężowym ogonem. Z postacią Sfinksa zetknąć można się w micie o królu Edypie. To ów przyszły nieszczęsny władca Teb napotyka mitologiczną istotę pod murami miasta, w którym kult tego bóstwa był szalenie silny. W zależności od wersji mitu, Edyp odpowiada poprawnie na zadaną zagadkę. Obie odpowiedzi – człowiek oraz dzień i noc – nabierają wymiaru filozoficznego w momencie, gdy odniesie się je do przedmiotów myśli dominujących w epoce nowożytnej. Przedmiotem badań filozofów nowożytnych jest człowiek, a precyzyjniej jego przyrodzony rozum, czyli jasność wypełniająca sobą egzystencję, nadająca jej sens, a działaniu ludzkiemu celowość. Z jednej strony Edyp, pokonując pierwotną mityczną istotę, przyspiesza nadejście nowych czasów, czasów dominacji bogów zamieszkujących Olimp. Z drugiej strony Kartezjusz, nadając filozofii nowy ciężar, kieruje zainteresowanie człowieka ku poznaniu samego siebie, zachęcając do kontemplacji własnego wnętrza, a także poddawaniu osądom wrażeń pochodzących z otaczającej go rzeczywistości.

Główny, bezimienny bohater powieści, w niekończącym się monologu przytacza nie tylko fakty ze swego życia, ale także streszcza swój własny stosunek do człowieka i świata. W jego relacji detale nie są ważne, nie ma charakterystyki miejsc czy opisów przyrody. Jest natomiast, jak w filozofii nowożytnej, potrzeba zamyślenia się nad człowiekiem, nad samym sobą. Fot.: AR[e]TE

Continue reading “Wyłuskując fasolę zamyślam się nad człowiekiem” »

Najlepsze książki 2016 roku. Ranking Czechowicza

najlepsze-ksiazki-2016

Wybierając najważniejsze książki roku, nie dzieliłem ich na kategorie tematyczne, nie oddzielałem literatury pięknej od literatury faktu. Co roku dochodzę do wniosku, że dobra i ważna książka musi się obronić bez względu na podziały. Musi być książką uniwersalną, nie nowością kilku tygodni. Musi mówić o sprawach, które będą aktualne zawsze. Ma poruszyć czytelnika dziś, za dziesięć i pięćdziesiąt lat. Oto zatem najważniejsze książki mijającego roku. Można odnieść wrażenie, że wszystkie balansują na granicy smutku, melancholii, bezradności i rozpaczy. Ale to także ich siła. Od lat uważam, że dobra literatura nie wyrasta z witalizmu, szczęścia i spełnienia. Te książki opowiadają o ludzkich brakach i rozpaczliwych próbach rekompensowania tych braków.

ED VULLIAMY, „WOJNA UMARŁA, NIECH ŻYJE WOJNA. BOŚNIACKIE PORACHUNKI”, WYDAW. CZARNE

Ten reportaż Vulliamy’ego nie cieszył się w Europie większą popularnością. Także w Polsce nie został należycie zaprezentowany. To wciąż niewygodny dla Europy temat – z różnych powodów. Ta książka jest świetna nie tylko dlatego, że traktuje o konflikcie, wobec którego świat zachował daleko idącą wstrzemięźliwość. To mroczne, wielogłosowe memento. Pomiędzy walczącymi przed laty nigdy nie pojawiło się prawdziwe pojednanie. Bośniackie rozrachunki to spektakl zapominania i wypierania z pamięci. Także prowokacji służących pokazaniu, że krwawy chaos mógłby nastąpić ponownie. Vulliamy w dość szerokim kontekście opowiada o wszelkich niebezpieczeństwach nierozliczonej historii. Myślę, że to jeden z ważniejszych reportaży przełomu wieków, nieuważnie jednak czytany.

ECE TEMELKURAN, „ODGŁOSY ROSNĄCYCH BANANÓW”, WYDAW. KSIĄŻKOWE KLIMATY

To również rzecz, która przeszła bez większego echa. Przepiękna książka. Niemym bohaterem jest Bejrut. Miasto różnorodności, ludzi o złamanych sercach. Miasto gniewu i przemocy oraz wielkiej czułości jednocześnie. Miejsce, gdzie prawdziwe bohaterstwo bardzo często kryje się w cieniach smutku. Temelkuran pisze sugestywnie o złożoności Bliskiego Wschodu i o złożoności każdego człowieka – gdzieś pomiędzy wielkimi namiętnościami, które budują i tymi rujnującymi życie oraz pokój. To także wyjątkowa książka o pamięci – jej wielkości oraz przekleństwie.

Continue reading “Najlepsze książki 2016 roku. Ranking Czechowicza” »

Puls poezji w Czechowicach-Dziedzicach [RELACJA]

4. FESTIWAL POEZJI SŁOWIAŃSKIEJ CZECHOWICE-DZIEDZICE 2016

4. Festiwal Poezji Słowiańskiej. Fot.: David Grajek

4. Festiwal Poezji Słowiańskiej. Fot.: David Grajek

Z każdą edycją Festiwalu Poezji Słowiańskiej coraz wyraźniej widać (i słychać) jego progresję. Żywy festiwalowy organizm pulsuje, tłocząc poetycką krew coraz intensywniej. I choć jego liryczny głos nie objawił odkrywczej formy, w pałacowym salonie Kotulińskich zabrzmiał pociągająco, dostarczając duchowych (i estetycznych) przeżyć. Tak to właśnie z poezją jest, że – przy odpowiednim nastawieniu – emanować potrafi w każdych warunkach. Równie dobrze czuć się może na ulicy, w metrze, w przedziale pociągu, jak i w bibliotece czy domowym zaciszu. A od święta – jak teraz – nawet w warunkach dostojnych, nacechowanych wykwintną odświętnością.

Organizator kolejnej już edycji festiwalu – Ryszard Grajek – miał własny pomysł na przygotowanie wydarzenia. Uroczyste otwarcie festiwalu nastąpiło w czechowickim Miejskim Domu Kultury. Teatr Muzyczny Movimento, kierowany przez Barbarę Bielaczyc, wystawił  spektakl poetycko-muzyczny Wojciecha Młynarskiego i Macieja Małeckiego „Cień”. W tytułowej roli ujrzeliśmy Ewelinę Stanclik. Rolę uczonego zagrał Piotr Maga. W przerwie – okolicznościowa wystawa projektu Poemformance; prace Beksińskiego połączono z wierszami Piotra Zemanka (laureata wielu ogólnopolskich konkursów poetyckich).

Niebanalne przestrzenie wnętrz festiwalowych zmagań dobrze służyły poetyckiemu słowu. Poeci prezentowali swe utwory w MDK w Czechowicach-Dziedzicach i w Pałacu Kotulińskich. A w kuluarach trwała wymiana poglądów, nawiązywały się nowe kontakty i odnawiały wcześniejsze. Atmosfera podniosłości (sprzężona ze specyficznym towarzyskim „luzem”) udzieliła się prawie wszystkim.

Continue reading “Puls poezji w Czechowicach-Dziedzicach [RELACJA]” »