Anatomia upadku Antoniego Krauzego

Najnowszy obraz Antoniego Krauzego obejrzało w weekend 107 746 tys. widzów – to niewiele, mając na uwadze wielkie hasła zapowiadające w mediach najważniejszą produkcję tego roku (sama kampania reklamowa pochłonęła kilkanaście mln złotych). Według portalu BoxOffice.pl, który analizuje liczbę widzów w kinie, Smoleńsk wylądował dopiero na 18. miejscu pod względem wyniku otwarcia w 2016.

Plakat promujący film.

Plakat promujący film.

Fabularyzowaną wersję wydarzeń z 10 kwietnia 2010 roku wyprzedziły takie rodzime filmy, jak 7 rzeczy, których nie wiecie o facetach Kingi Lewińskiej, Pitbull. Nowe porządki Patryka Vegi czy Planeta Singli Mitji Okorna. Polityczny film A. Krauzego, którego scenariusz powstał na kanwie, powiedzmy, dociekań o przyczynach katastrofy A. Macierewicza, przegrał również z historycznym filmem Andrzeja Wajdy Wałęsa. Człowiek z nadziei – film o legendzie „Solidarności” obejrzało około 143 tys. widzów i był ósmym tytułem otwarcia 2013 roku. Jeśli w kinach masowo nie pojawią się uczniowie z różnych etapów edukacyjnych, to nad Smoleńskiem wyłoni się finansowa tragedia. Okrojony budżet filmu wyniósł 8 mln złotych.

Smoleńsk – przede wszystkim film artystycznie nieudolny [już wcześniej pisaliśmy na ten temat; więcej w tematach polecanych] – od samego początku jest pasmem porażki, wstydu i organizacyjnego chaosu. Pomysł przeniesienia katastrofy smoleńskiej na wielki ekran narodził się, jak sam przyznaje reżyser Antoni Krauze[1], kilka miesięcy po tragicznych wydarzeniach. Moskiewski raport nt. śmierci polskiego prezydenta tylko przypieczętował pomysł A. Krauzego. Autor Czarnego czwartku (2010) czy filmu dokumentalnego Piwnica pod Baranami Piotra Skrzyneckiego doszedł do wniosku, że ws. katastrofy mamy do czynienia z manipulacjami, więc wyszedł z propozycją poprowadzenia własnego śledztwa, którego owocem ma być film o katastrofie: „Spotkał się [Krauze] z Jarosławem Kaczyńskim [wytłuszczenia za źródłem]. Liczył na pomoc. Szef PiS wysłuchał i niczego nie obiecał, ale też się nie sprzeciwił. Rozmawiał z Martą Kaczyńską, pytając, czy film zaakceptują rodziny ofiar. Odpowiedź musiała być pozytywna, bo kilka tygodni później Krauze ujawnił swój zamiar w rozmowie z dziennikarzami TVN. Główną rolę, Lecha Kaczyńskiego, zaproponował Marianowi Opani. Aktor kategorycznie odmówił, motywując decyzję swoimi poglądami politycznymi”[2]. Decyzja Mariana Opani spotkała się z aprobatą filmowego środowiska. Branżowe poparcie uzyskał m.in. od Daniela Olbrychskiego, Jerzego Stuhra czy Juliusza Machulskiego. Ten ostatni skomentował: „Można by zrobić film a la Borat czy Monty Python o tym, jak bardzo nabzdyczony i dumny prezydent średnio ważnego kraju środkowo-europejskiego uparł się, by lądować we mgle na kartoflisku”[3]. W ostateczności główną rolę zagrał Lech Łotocki, a pozostałe role, m.in. dziennikarki TVM (jednoznaczna aluzja do TVN), zagrali, powiedzmy, trzecioligowi aktorzy (Beata Fido, Aldona Struzik czy Redbad Klynstra).

Pierwsze zdjęcia do Smoleńska wystartowały już w 2013 roku; premierę filmu zaplanowano na 4. rocznicę katastrofy smoleńskiej. Od tego momentu rozpoczyna się never ending story. Budżet obrazu wyniósł około 11 mln złotych, tymczasem fundacja „Smoleńsk 2010” (jej założycielem jest sam Krauze) zebrała około 900 tys. złotych (dzieło jako pierwsza wsparła, kwotą 2 tys. funtów, Polka z Londynu). Autorzy nie mieli wyjścia – złożyli wniosek o dofinansowanie produkcji przez Państwowy Instytut Sztuki Filmowej. Starania spaliły na panewce – PISF odrzucił wniosek już na I etapie, jednak z uwagi na dorobek artystyczny Krauzego sprawę skierowano do szerszej oceny eksperckiej. Ekspercka komisja podjęła decyzję 25 lutego 2014 r., czytamy w niej m.in., że scenariusz posiada „wiele warsztatowych wad” i „przedstawia świat czarno-biały, a sama historia rozwija się bardzo przewidywalnie”[4]. Pieniądze w końcu udało się zebrać od anonimowych sponsorów, a kancelaria prezydenta Dudy wydała zgodę na kręcenie zdjęć przed Pałacem Prezydenckim (wcześniej takiej zgody nie wystosowała kancelaria prezydenta Komorowskiego). Wydawałoby się, że nic i nikt nie stanie już na drodze do narodowej megaprodukcji.

Filmy z najlepszym otwarciem w 2016 roku. Fot.: screen/ oficjalna strona Box Office Polska

Filmy z najlepszym otwarciem w 2016 roku. Smoleńsk zajął 18. miejsce. Fot.: screen/ oficjalna strona Box Office Polska

Kolejna premiera filmu została zapowiedziana na kwiecień 2016. Niespodziewanie została przełożona na wrzesień 2016. Maciej Pawlicki, producent i scenarzysta filmu, zapewniał, że przesunięcia były spowodowane „stopniem technologicznego skomplikowania”[5]. Ostatnie poprawki wprowadzano jeszcze w ubiegłym miesiącu. Według nieoficjalnych doniesień obraz nie spodobał się Jarosławowi Kaczyńskiemu: „Reżyser Andrzej Saramonowicz napisał na Facebooku: W mojej ocenie (…) oznacza to mniej więcej tyle: ktoś bardzo ważny, ktoś, od kogo w Polsce bardzo wiele zależy, a komu z powodów osobistych szalenie zależało na tym filmie, obejrzał go na pokazie przedpremierowym i tak nas zrąbał od stóp do głów, że nam ze strachu buty pospadały, a teraz w panice zastanawiamy się, co dokręcić, co przemontować. Rany boskie, na co to nam było[6]. Finalnie, w ostatnim zwiastunie promującym film, reżyser nie pozostawia nam żadnych wątpliwości, że Smoleńsk będzie forsować spiskową teorię o zamachu – przed zderzeniem z ziemią w maszynie dochodzi do silnego wybuchu. Jednak to nie koniec anatomii o upadku A. Krauzego.

Na przedpremierowy pokaz filmu – 5 września br. w warszawskim Teatrze Wielkim – nie zostały zaproszone wszystkie rodziny ofiar. Zaproszenia nie otrzymali m.in. mąż Jolanty Szymanek-Deresz czy córka Izabeli Jarugi-Nowackiej. VIP-owskim biletem mogła się pochwalić… celebrytka Doda (z zaproszenia nie skorzystała). Na projekcie filmu nie pojawiła się również żona prezydenta, Agata Kornhauser-Duda. Prezydentowa wraz z córką tego samego dnia wybrały się na film Śmietanka towarzyska Woody’ego Allena. Czyżby pierwsza dama nie znała Warszawy i trafiła na niewłaściwą śmietankę? Mało prawdopodobne.

FRAGMENT RECENZJI TOMASZA RACZKA /www.tomaszraczek.pl/

„Nie umiem sobie wytłumaczyć, dlaczego dopuszczono do premiery dzieło tak chrome, nieudane i nieprofesjonalnie wykonane. Z bólem stwierdzam, że nic tu nie wyszło: ani scenariusz Marcina Wolskiego, Macieja Pawlickiego, Tomasza Łysiaka i Antoniego Krauzego, tonący w chaosie splątanych i nienazwanych z imienia wątków; ani przestraszona nadmiarem niejasności reżysera Antoniego Krauzego, pozostająca w stanie permanentnego zachłyśnięcia i braku talentu; ani pośpieszne, niedopracowane aktorstwo […]. Jeśli to prawda, że Jarosław Kaczyński próbował nie dopuścić do premiery „Smoleńska”, to go rozumiem. Na jego miejscu postąpiłbym tak samo”.

Wybuchów, a właściwie salw śmiechu nie zabrakło podczas przedpremierowej projekcji w kinie „Atlantic”. Obecna na pokazie Dorota Łosiewicz, dziennikarka prawicowego „wPolityce”, tak zrelacjonowała to zajście: „Panowie, którzy siedzieli po naszej prawej stronie podczas projekcji najpierw z niezadowoleniem mruczeli, następnie przestali się hamować i wybuchali głośnymi salwami śmiechu, co było i chamskie i irytujące. Ani myśleli uszanować tematu filmu. Pan z rzędu przed nami coraz bardziej się irytował. Zaczął od uciszania prześmiewców, by po projekcji wyzwać ich na solówkę przed kinem. Byłyśmy świadkami bardzo niemiłej sytuacji – panowie zaczęli sobie ubliżać, doszło do popychania, napięcie rosło. Wreszcie do akcji wkroczyła moja koleżanka, która wzięła pana z przodu za rękę i wyprowadziła go z kina, tłumacząc, że przemoc do niczego dobrego nie doprowadzi”[7].

Przed finansową katastrofą producentów Smoleńska może uratować aktualny klimat polityczny w naszym kraju. Po uroczystej i pełnej powagi premierze w Teatrze Wielkim usłyszeliśmy, że film powinien zobaczyć każdy Polak (brak obecności = zdrajca? gorszy sort? komuch? pedał? wegetarianin? cyklista? Żyd? Z pewnością obcokrajowiec). Nie musieliśmy długo czekać, aby przeczytać w prasie, że film będzie forsowany w szkołach (np. starosta Jarocina, Bartosz Walczak z ramienia PiS, zakupił bilety dla 2 tys. uczniów szkół ponadgimnazjalnych; 14 tys. złotych wydał na ten cel samorząd, czyli my, podatnicy).  Za kilka lat wyrośnie nam obywatel aksjomatycznie przemaglowany i przekonany, że w Smoleńsku dokonano zamachu na prezydenta RP. Ale na film wybierze się nie tylko złota narodowa młodzież. Dla urzędników państwowych, jak donosi „Gazeta Wyborcza”, organizowane są specjalne seanse filmowe krauzowego paszkwilu. Z taką propozycją dla pracowników wyszedł urząd marszałkowski w Rzeszowie (woj. podkarpackie jest jedynym regionem w Polsce, gdzie w samorządzie wojewódzkim rządzi PiS): „26 września dla pracowników urzędu (pracuje tam ok. tysiąc osób) zostanie zorganizowany specjalny pokaz filmu Smoleńsk. Koszt biletu wynosi 12 zł, dla pracownika urzędu – 5 zł”[8].

Recenzja filmu na stronie Sfilmowani – POLECAMY

Antoni Krauze jest reżyserem z wielkim i znaczącym dorobkiem w polskiej kinematografii. Niezależnie od linii programowej i sympatii politycznych Smoleńsk należy oceniać wg kryteriów artystycznych, a tutaj talent pana Krauzego bardzo blednie: papierowe postacie, talenty aktorskie na pułapie seriali paradokumentalnych typu „Dlaczego ja?” i mydlanych oper, brak elementu zaskoczenia (wiemy, że idziemy na film o zamachu w Smoleńsku), bezczelnie przewidywalna fabuła, brak postaci kontrastowych i antagonistycznych czy stronniczość.

W rozmowie z Anną Krajkowską[9] Antoni Krauze wyznał, że to jego ostatni film. Trzeba wiedzieć, kiedy zejść ze sceny, jednak z takim filmem… wstyd.

ZOBACZ PEŁNĄ LISTĘ BOX OFFICE

Więcej o filmie w tematach polecanych 

Mariusz Rakoski

[1] Zob.: Wesołowska Ewa, Smoleńska tragedia Krauzego, „ANGORA” 2016, nr 38, s. 12.

[2] Wesołowska Ewa, Smoleńska tragedia Krauzego, „ANGORA” 2016, nr 38, s. 12.

[3] Wypowiedź J. Machulskiego za: Wesołowska E., tamże.

[4] Cytat za: Rakoski M., Tupolew z wybuchem na wielkim ekranie, AR[e]TE, www.arete.media.pl, 5 września 2016 r. [dostęp z 14 września 2016 r.].

[5] Wesołowska E., tamże, s. 13.

[6] Wesołowska E., tamże.

[7] Łosiewicz Dorota, Smutek po Smoleńsku. W kinie doszło do awantury. Naprawdę tak ciężko włączyć myślenie?, www.wpolityce.pl, 7 września 2016 r. [dostęp z 14 września 2016n r.].

[8] Gorczyca Anna, Smoleńsk za 5 zł dla urzędników, „Gazeta Wyborcza” 2016, nr 214. 8821, s. 6

[9] Zob.: Rozmowa Anny Krajkowskiej z Antonim Krauze, „Niezależna”, www.niezalezna.pl, 9 sierpnia 2016 r. [dostęp z 14 września 2016 r.].

Dodaj komentarz