Andrzej Chodacki o wojnie. „Brunatna fala”

BRUNATNA FALA

Dym zasnuwał poszarpane nalotem śródmieście. Z jego zemdlonego wojną wnętrza wychynęły cienie w mundurach Wehrmachtu. Poszarpane bluzy obciążone granatami zwisały na zmordowanych mężczyznach. Wycofywali się z rejonu ciężkich walk z Sowietami.

Continue reading “Andrzej Chodacki o wojnie. „Brunatna fala”” »

Skazani na nieczytanie

Kto czyta – żyje wielokrotnie, kto zaś z książkami obcować nie chce, na jeden żywot jest skazany (poeta Józef Czechowicz).

Wyniki stanu czytelnictwa za 2015 r. najgorsze w wolnej Polsce. Fot. Archiwum

Wyniki stanu czytelnictwa za 2015 r. najgorsze w wolnej Polsce. Fot. Archiwum

W kwietniu bieżącego roku kraj obiegła informacja, że Polacy nie czytają książek. Jak wynika z badania przeprowadzonego przez Bibliotekę Narodową, aż 63 proc. Polaków nie przeczytało żadnej książki w ub. r. Zdawać by się mogło, że jedną książkę w ciągu roku przeczytało 37 proc. Nic jednak bardziej mylnego. Jest jeszcze gorzej. Bardziej wnikliwi i krytyczni publicyści zwrócili uwagę na sposób sformułowanego pytania, na które odpowiadali losowo wybrani respondenci (ankieterzy przeprowadzali wywiady w domach uczestników badania): „Czy w ciągu ostatnich 12 miesięcy, tzn. od listopada 2014 do listopada 2015 r., czytał(-a) Pan(-i), w całości lub fragmencie, albo przeglądał(-a) Pan(-i) jakieś książki?”. Nie trudno dostrzec, że wśród osób, które na pytanie odpowiedziały „tak”, mogły się znaleźć osoby, które jedynie książkę „przeglądało”. Między przeczytaniem książki (najlepiej ze zrozumieniem i refleksją) a jej „przeglądaniem” dostrzegam zasadniczą różnicę i nie bez powodu wyłaniają się wątpliwości: czy rzeczywiście 37 proc. Polaków przeczytało przynajmniej jedną książkę (na to pytanie BN nie daje odpowiedzi).

Continue reading “Skazani na nieczytanie” »

Marek Weiss – „Brat bies” [RECENZJA]

Podróże z Weissem

Weiss Marek, Brat bies, Wydaw. MUZA SA, Warszawa 2016

Weiss Marek, Brat bies, Wydaw. MUZA SA, Warszawa 2016

Na rynku wydawniczym, nakładem Warszawskiego Wydawnictwa Literackiego MUZA SA, ukazała się trzecia powieść Marka Weissa – Brat bies. Absolwent polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim oraz reżyserii w Akademii Teatralnej, autor, jak czytamy w nocie biograficznej do powieści, ponad stu inscenizacji teatralnych i operowych oraz dyrektor wielu teatrów stopniowo wycofuje się z zawodu reżysera na rzecz literatury. Debiutancka powieść – Boskie życie (MUZA SA, 2007) – została pozytywnie przyjęta przez recenzentów; pióro Weissa doceniono m.in. za fabularną wielopłaszczyznowość i zaskakujące rozwiązania, wielowątkowość oraz charakterologiczną konstrukcję głównych bohaterów (trójka rodzeństwa), których łączy nie tylko aspekt biologiczny, więzy krwi, ale również środowisko artystyczne. W Boskim życiu autor w konstrukcji bohaterów z pewnością wykorzystał własne doświadczenia związane z życiem kulturalno-artystycznym – historia Weroniki, Jakuba i Piotra staje się pretekstem i tłem do głębszych rozważań m.in. na temat roli sztuki we współczesnym, skomercjonalizowanym i kapitalistycznym świecie. To, co łączy wcześniejsze powieści Marka Weissa – a właściwie ich bohaterów – z „bratem biesem” to przede wszystkim: jednostkowa obserwacja otaczającej rzeczywistości, wewnętrzna podróż (może i swoiste pielgrzymowanie), reminiscencja na granicy poznawczego resentymentu, afirmacja uznawanych wartości i ich, w konsekwencji, odrzucenie czy, wspomniana wcześniej, refleksyjność nad rolą człowieka w otaczającym świecie i istotą człowieczeństwa w ogóle. Bezsporną i przekonywającą wartością książek Marka Weissa jest ich szeroko rozumiana „sensowność” – sensowność, która dzisiaj nabiera szczególnego znaczenia. W dobie tworzenia tanich powieści obyczajowych, masowo wypuszczanych na rynek czytelniczy niczym rolki szarego papieru toaletowego, książki Marka Weissa przywracają właściwe, godne miejsce temu gatunkowi w literaturze pięknej.

Continue reading “Marek Weiss – „Brat bies” [RECENZJA]” »

Jak na Kresach Polaków mordowano – w filmie W. Smarzowskiego

Na 7 października 2016 r. została zaplanowana premiera najnowszego filmu Wojciecha Smarzowskiego. Mistrz cementowania stereotypowego obrazu Polaka (a to pijak pospolity i niepospolity, a to menel, a to policjant-łapówkarz, a to wsi wesoła, a jednak świńska…) kończy pracę nad Wołyniem, opowieści o ukraińskich nacjonalistach – tak zwanych banderowców z UPA – którzy w latach 1941-45 wymordowali na terenach Wołynia, Podola i Pokucia od 100 do 300 tys. polskich obywateli.

„Wołyń”. Plakat promujący filnm. Fot.: materiały prasowe.

„Wołyń”. Plakat promujący film. Fot.: materiały prasowe.

Czego mamy spodziewać się po obrazie polskiego reżysera? Jedni nie mogą doczekać się premiery filmu (przecież „prawdę”, jaka by nie była, trzeba mówić głośno – tylko prawda nas wyzwoli), drudzy grzmią, że Wołyń wbije klin i pogorszy sąsiedzkie relacje. W wypowiedzi dla „Newsweeka” Samarzowski-reżyser już w 2014 roku zapewniał, że ma swoją prawdę, swoją opcję: „Nie można zrobić filmu, który zadowoli wszystkich. Mam swoją opcję, swoją prawdę i jej się trzymam […]. Jestem Polakiem i robię film z polskiej perspektywy”[1]. Dalej dodaje, że film konsultował z wieloma środowiskami (nie podaje jakimi), i że nie ma już żadnych wątpliwości. Trzeba przyznać, że odważne wyznanie – otóż reżyser z filmem fabularnym aspiruje do wyjaśniania historii w wymiarze ogólnonarodowym. Za kanwę do napisania scenariusza o rzezi wołyńskiej uczynił autor zbiór Nienawiść. Opowiadania kresowe Stanisława Srokowskiego.

Stanisław Srokowski (1936), poeta, krytyk literacki, tłumacz, autor wielu powieści (m.in. Przyjść, aby wołać, Nieobecny czy Repatrianci) oraz opowiadań podstawą swojej twórczości uczynił opowieści rodziców, dziadków, krewnych, sąsiadów, znajomych oraz osób nieznanych. W okresie PRL pióro Srokowskiego spotkało się – mimo dobrych recenzji (m.in. Włodzimierza Boleckiego) – z cenzurą aparatu partyjnego. W sprawę Repatriantów miał zaangażować się, jak przyznaje autor[2] – sam I sekretarz PZPR, generał Wojciech Jaruzelski. Mimo że na świat przedstawiony powieści i opowiadań pisarza składają się przede wszystkim ustane podania, to autor zapewnia, że to, czego zabrakło, jest w jego książkach: „Są to wydarzenia i sytuacje prawdziwe. One na pewno się zdarzyły. Rzecz jasna, nadałem im nową językową postać i literacki wymiar, starając się pokazać uniwersalny problem człowieka uwikłanego w świat nienawiści i zbrodni. Zależało mi na przywołaniu atmosfery tamtego czasu i zapisanie prawdy zarówno historycznej, jak i literackiej”[3].

Continue reading “Jak na Kresach Polaków mordowano – w filmie W. Smarzowskiego” »

„Chodzi mi o dziecko” – Andrzej Chodacki w sprawie pewnego precedensu

PRECEDENS W OBRONIE ŻYCIA

„Opowieści…” to zbiór dwudziestu pięciu portretów. Andrzej Chodacki uwiecznił w nich bohaterów, przeważnie tych zapomnianych, cichych, o których nie piszą podręczniki do historii. Wracając do lat wojny i okupacji przywrócił tym sylwetkom drugie życie na kartach swojej książki, by tym samym ocalić je od zapomnienia - z recenzji Kingi Młynarskiej. Kliknij, by przejść na stronę.

„Opowieści…” to zbiór dwudziestu pięciu portretów. Andrzej Chodacki uwiecznił w nich bohaterów, przeważnie tych zapomnianych, cichych, o których nie piszą podręczniki do historii. Wracając do lat wojny i okupacji przywrócił tym sylwetkom drugie życie na kartach swojej książki, by tym samym ocalić je od zapomnienia – z recenzji Kingi Młynarskiej. Kliknij, by przejść na stronę.

Na sali sądowej panowało małe zamieszanie. Sędzia stukał nerwowo piórem w blat stołu, gdy adwokat Adam T. szykował się do zabrania głosu.
– Wysoki sądzie – zaczął mecenas drżącym głosem – poprosiłem o spotkanie w ramach rozprawy wstępnej, aby chronić interesy mojego klienta, ponieważ istnieje uzasadnione ryzyko, że prawa mojego klienta zostaną pominięte, a zapisy legislacyjne zlekceważone.
– O jakim kliencie pan mówi, mecenasie? – sędzia zdawał się być poirytowany.
– Chodzi mi o dziecko, które aktualnie przebywa w brzuchu u tej pani – tu adwokat wskazał na drobną młodą blondynkę siedzącą w pierwszym rzędzie miejsc przeznaczonych dla świadków. – Wysoki sądzie, według Konwencji o Prawach Dziecka z tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego dziewiątego roku oraz Deklaracji Praw Dziecka z dwudziestego listopada tysiąc dziewięćset pięćdziesiątego dziewiątego roku…
– Mecenasie, czy pan się dobrze czuje? – ostro przerwał mu sędzia.
– Doskonale, wysoki sądzie, i wnoszę o ustanowienie mnie kuratorem tego nienarodzonego polskiego obywatela według artykułu sto osiemdziesiąt dwa zawartego w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym.
– Panie mecenasie – sędzia wykazywał skrajne objawy zmęczenia – pierwszy raz w życiu słyszę podobne brednie, proszę się zastanowić, czy pan nie pomylił spraw?
– Już spieszę wyjaśnić. Otóż obecna tu jako świadek Sandra J. jest podejrzana o podjęcie zamiaru pozbawienia życia mojego klienta, a swojego nienarodzonego dziecka – adwokat skierował swój oskarżycielski palec na struchlałą dziewczynę. – Moim zadaniem jest po prostu przeciwdziałanie złamaniu przyrodzonego prawa do życia mojego mocodawcy, dziecka noszonego w macicy Sandry J.
Sędzia schował twarz w dłoniach. Dziewczyna zaczęła płakać i wybiegła z sali sądowej. Sprawę umorzono przed jej rozpoczęciem.

Continue reading “„Chodzi mi o dziecko” – Andrzej Chodacki w sprawie pewnego precedensu” »