Nić porozumienia – między coachingiem a twardym piórem

Spośród mrowia mniej i więcej adekwatnych definicji, idąc za myślą Einsteina, sformułujmy coś prostego, lecz nie prostackiego. Uznajmy zatem coaching za proces doskonalenia swoich kompetencji, swoich mocnych stron, a przez to swojego „ja”.

„Wszystko, co można pomyśleć, można też powiedzieć, a czego nie można pomyśleć, o tym należy milczeć” – napisał niegdyś gigant myśli analitycznej, Ludwig Wittgenstein; i jest to, paradoksalnie, nemezis dzisiejszego paradygmatu coachingu. Kwestia przekazu, proponowana przez austriackiego logika, uwypukla istotne kwestie metodologiczne, które stają ością w gardle środowiskom akademickim. Mowa o rozmytej metodologii, o niejakiej metanauce i jej metajęzyku, wreszcie o coachu dobrym na wszystko. Odczuwalny dysonans między wspomnianym środowiskiem twardego pióra a środowiskiem wszelkiej maści trenerów można, z dowcipnym mrugnięciem oka, sprowadzić do zarzutu tych pierwszych, że bez znajomości założeń Traktatu o dobrej robocie Kotarbińskiego nie ma mowy o szacunku dla coacha. Jest w tym jednak przebiegły chichot historii. Jeśli dociekliwy czytelnik cofnie się do czasów jednego z ojców współczesnej teorii nauk, Augusta Comte’a, ba, nawet do samego Arystotelesa, wtedy odkryje, że żadna systematyzacja nauk nie rozwijała się płynnie, lecz najpierw musiało nastąpić zderzenie paradygmatów na miarę przewrotu kopernikańskiego.

Continue reading “Nić porozumienia – między coachingiem a twardym piórem” »

Z „Ziemi Ulro” Miłosza

Świat ludzi okaleczonych duchowo, cierpiących w ciszy, świat jednowymiarowych myślicieli, ewangelistów materializmu i osób pozbawionych nadziei. Trudno jednym zdaniem zinterpretować Ziemię Ulro, pojęcie ukute przez barona mistyków Williama Blake’a.

Dla Miłosza ziemia ta jest niczym mozaika ludzkich starań, by odpowiedzieć na kilka wiecznych i fundamentalnych pytań. Pytań o prawdę bez złudzeń jaką Miłosz widzi u Becketta, pytań o zło, które zaprząta myśli mieszkańców Ulro od czasów manichejczyków po Newtona, Heideggera i Marksa. Nie można opisać Ulro bez zanurzenia się w ogrom myśli giganta, jakim jest Miłosz… i wciąż mało. Z odmętów historii woła do nas bowiem Platon, Dante, Mickiewicz, Dostojewski i cała rzesza mocarzy, którzy na swoich ramionach próbowali ponieść niczym kaganek sens kondycji ludzkiej. Ziemia Ulro jako zbiór esejów to oko w oko z człowiekiem wciąż walczącym za pomocą logosu i wiary w człowieka jako jedności hellenistycznego umysłu, słowiańskiego mistycyzmu i anglosaskiej zdolności do praktycznej refleksji.

Continue reading “Z „Ziemi Ulro” Miłosza” »

Z podróży do Szczecina [MAŁY REPORTAŻ]

Dworzec Kołobrzeg – Karnawał – Prosektorium

To był spontaniczny wyjazd, decyzja podjęta w ciągu kilku minut. Krótka wymiana wiadomości na mesendżerze, biegiem do bankomatu i kasy PKP w Kołobrzegu. Na dworcu sezonowy tłum. Nie tylko seniorzy wracający, w większości, na Dolny Śląsk z pobytów sanatoryjnych w uzdrowiskowej miejscowości, ale także młodzi i – rzecz jasna – piękni. One w pełnej krasie, w większości szczupłe, opalone (ciut lub więcej w kapsule słonecznej, bo przecież nad Bałtykiem czasami słońce, czasami deszcz, więcej jednak tego drugiego), włosy wyprostowane, z telefonami w ręku i torebkami (ubrane szykownie, trudno opisać i nazwać rzecz po imieniu, bo na modzie się nie znam, ale – proszę wierzyć – dobrze to wygląda). Ale i mężczyźni dotrzymują kroku i nie ustępują w letnich trendach mody, w szczególności ci zagraniczni, z Danii, ze Szwecji, ze Skandynawii w ogóle. Ubrani w sportowe buty, stopki, spodenki i t-shirty bez rękawów, uwydatniające ogólną muskulaturę. Czapeczki, okulary przeciwsłoneczne i, co oczywiste, smartfony w rękach, i nie widać – jak chce tego Jean Twenge, amerykański psycholog – żeby współczesna elektronika miała tych ludzi pchnąć pod nadjeżdżający pociąg; są pewni siebie, może trochę za głośni, może ktoś z nich zgubił mózg lub zostawił go na pierwszym etapie edukacyjnym, ale nie widzę żadnego użytkownika telefonu komórkowego, który budziłby moje podejrzenia (obawy!), że jest w głębokiej depresji i nie dostrzega sensu życia. Może to tylko zasłona dymna, może zachłyśnięcie się faustowskim chwilo trwaj, jesteś piękna!, może mistrzowskie odgrywanie roli w epoce for fun and profit, może… ale nie czas i miejsce na tak zawiły strumień myśli.

Continue reading “Z podróży do Szczecina [MAŁY REPORTAŻ]” »

Filozof u steru władzy. Od starożytności do współczesności

Nie trzeba czerpać z doświadczeń Salomona, aby podjąć wyzwanie i zdecydować się na bardziej szczegółowe rozważania dotyczące sfery mądrości. Król Izraela, zwany Człowiekiem Pokoju, w roztropności swego umysłu poprosił Boga o zdolność oddzielania zła od dobra i rozstrzygania o tym, co jest względem ludzi sprawiedliwe, a co nie. Wystarczy przyznać słuszność Platonowi, który w V księdze swego dzieła O Państwie, stanąwszy na jednoznacznym stanowisku, rzekł odważnie: „Dokąd filozofowie nie będą panować lub panujący nie przejmą się filozofią, dotąd nie będzie końca niedoli państw i ludów”. Ów radykalny pogląd doprowadzić może nie tyle do dyskursu na temat zasad i roli filozofii w polityce, ale do próby przedstawienia ciekawych postaci, dla których zarówno filozofia, jak i płaszczyzna rządzenia współgrając, tworzyły dobrze funkcjonującą całość.

Continue reading “Filozof u steru władzy. Od starożytności do współczesności” »

Literatura – Filozofia – Kultura