Dobra zmiana w kulturze. 2017 m.in. rokiem Matki Boskiej [KOMENTARZ]

Na początku listopada br. Senat Rzeczypospolitej Polskiej wybrał patronów nadchodzącego 2017 roku. W następnym roku będziemy w sposób szczególny upamiętniać aż 5 postaci ważnych dla polskiej historii i tradycji: Tadeusza Kościuszkę, Władysława Raczkiewicza, Generała Józefa Hallera, Władysława Biegańskiego oraz, co wywołało burzliwą dyskusję w senacie, Matkę Boską Częstochowską. W poczet zasłużonych dla polskiej kultury nie został włączony – większością głosów senatorów PiS – poeta Bolesław Leśmian.

Boleslaw Lesmian – poeta. Reprodukcja: Piotr Mecik / FORUM

Tegoroczna decyzja senacka jest wyjątkowa – niekoniecznie w pozytywnym słowa tego znaczeniu – z uwagi nie tylko na wybrane osobistości, ale również ich ilość. W ubiegłym roku Senat RP wybrał dwie postacie, jedną grupę oraz jedno wydarzenie: Henryka Sienkiewicza, Feliksa Nowowiejskiego, Cichociemnych oraz uczcił Jubileusz 1050-lecia Chrztu Polski. W tym roku senat zdecydował się – zgodnie z regulaminem – aż na 5 osobistości, czyli maksymalną liczbę. Zdaniem Bogdana Klicha, senatora z PO, podobne wybory obniżają rangę poszczególnych decyzji[1], jednak w opinii senatorów PiS przyszedł czas, po latach zaniedbań w PRL i po 1989 roku, upamiętnienia tych, „dzięki którym Polska przez pokolenia mogła przetrwać”[2]. Nie wiem, w jakiej Polsce żyli Panowie senatorowie, ale w ostatnich latach decyzjami państwowymi oddawano hołd m.in. takim Polakom, jak: papież Jan Paweł II (2015), kronikarz Jan Długosz (2015), emisariusz Polski i historyk Jan Karski (2014), poeta Julian Tuwim (2013) czy pedagog Janusz Korczak (2012). Decyzja senatu z 4 listopada 2016 r., ustanawiająca patronów na 2017 r., musi skłaniać do krytyki: wśród wyłonionych postaci mamy trzy, które zasłużyły się, w uogólnieniu, w wojskowości i walkach o niepodległość (Kościuszko, Haller, Raczkiewicz), jedna z nich – Biegański – przysłużył się społecznie badaniami nad chorobami zakaźnymi, zaś Matce Boskiej Częstochowskiej mamy być wdzięczni za ratowanie polskiej państwowości i tożsamości narodowej. Zdaniem Cezarego Ryszki z PiS, „najbardziej dobitnie królowanie Maryi zostało potwierdzone podczas ślubów Jana Kazimierza we Lwowie, który oddał Matce Boskiej swoje państwo we władanie”[3]. Wśród tak zaszczytnego grona (z decyzją ws. Matki Boskiej można się nie zgadzać, w zależności od tego, w co wierzymy: w strategię wojskową i historię czy postacie abstrakcyjne) zabrakło jednego z najlepszych poetów w dziejach polskiej literatury – Bolesława Leśmiana. Swoją drogą: w ogóle, powiedzmy, w Top5 2017 roku nie mamy żadnego humanisty (czy to literata, czy poety, czy filozofa), który poruszałby ludzkie umysły i skłaniał do krytycznego myślenia o kondycji człowieka XXI wieku. Nadzieja była w Leśmianie, jednak została pogrzebana większością głosów senatorów z PiS .

Continue reading “Dobra zmiana w kulturze. 2017 m.in. rokiem Matki Boskiej [KOMENTARZ]” »

Kilka uwag o filmie W. Smarzowskiego [POLEMIKA]

„Wołyń”. Plakat promujący film. Fot.: materiały prasowe.

„Wołyń”. Plakat promujący film. Fot.: materiały prasowe.

Wołyń jest filmem artystycznie dobrym, ale z drugiej strony, pod względem społecznym i politycznym, niebezpiecznym. Reżyser filmu, Wojciech Smarzowski, jeszcze przed premierą filmu zapewniał, że jego obrazowa interpretacja rzezi wołyńskiej nie będzie wbijać klina w napięte relacje polsko-ukraińskie. Wołyń miał być ważnym głosem w sprawie ludobójstwa, jakiego dokonali ukraińscy nacjonaliści na obywatelach polskich w okręgu wołyńskim w latach 1939-1944; miał być również krokiem w kierunku sąsiedzkiego pojednania, próbą nazwania i zrozumienia fali zła. I w końcu, przedstawione wydarzenia mają przed tym złem przestrzegać. Wołyń spotkał się, co wcale nie jest zaskoczeniem, z entuzjastycznym przyjęciem prawicowych publicystów (i lepiej dalej nie wchodzić w ten las, bo tylko ciemniej i groźniej) – bowiem „w końcu” (co nie jest prawdą) mamy polski film opisujący prawdę, o której nie mówiło się nie tylko w peerelu, ale także w wolnej, demokratycznej III Rzeczypospolitej. W tak delikatnej sprawie warto jednak sięgnąć po rozsądek, a z recepcją filmu należy postępować, o czym mówił profesor Andrzej Zybertowicz[1], jak z jajkiem, bowiem, po pierwsze, Wołyń nie może być traktowany jak rozdział w podręczniku do historii, po drugie, wolałbym, żeby o faktach, o historii wypowiadali się naukowcy i historycy (reżyserowi, artyście przysługuje prawo do interpretacji i własnych wizji – i z takiej możliwości skorzystał Smarzowski), po trzecie, Wołyń niewątpliwie zaboli każdego (mnie zabolał), jednak zamiast autentycznego oczyszczenia widz może wynieść z kina nienawiść lub, optymistycznej, niechęć do wschodniego sąsiada: Smarzowski wprowadził masakrę wołyńską na wielki ekran, tym samym włączył tak drastyczny temat w popkulturę i, przede wszystkim, przeniósł „lekcję historii” z poziomu salonowego, politycznego dialogu do ludu, tam, gdzie pierwsze skrzypce grają emocje, a w przypadku braku wystarczającej wiedzy – stereotypy, resentymenty i uprzedzenia.

Continue reading “Kilka uwag o filmie W. Smarzowskiego [POLEMIKA]” »

James Dean – Legenda (III/III)

III Dean – gwiazda, którą zgasił mrok

james-dean-legenda-b-iext28698658

Perry George, James Dean. Legenda, tłum. Patryk Gołębiowski, Wydaw. Burda Książki, Warszawa 2015.

Wręczenie Billy’emu Rose’owi czternastodniowego wypowiedzenia z Broadwayu – mimo znakomitych ról aktora w See the Jaguar (grudzień 1952 r.) N. Richarda Nasha oraz Immoraliście (1954) w reż. Ruth i Augustusa Goetzów – otwiera Jamesowi Deanowi drogę do filmowej sławy. Aktor ma na swoim koncie już nie tylko epizodyczne i błahe występy na deskach teatru szkolnego, kościelnego i akademickiego, ale może wpisać sobie do CV doświadczenie zdobyte w kalifornijskiej szkole aktorskiej UCLA, w stowarzyszeniu Sigma Nu (tu otrzymuje rolę Malkolma w Makbecie; według krytyków nie poradził sobie) oraz w elitarnej i sławnej Actors Studio w Nowym Jorku. Znany z buntowniczego i ekscentrycznego charakteru Dean nie potrafił na dłużej pozostać w jednym miejscu, w konsekwencji otrzymuje pierwszą szansę zaistnienia na wielkim ekranie w Na wschód od Edenu, filmu E. Kazana, hollywoodzkiego reżysera, znanego z takich produkcji, jak Tramwaj zwany pożądaniem (1951), Viva Zapata! (1952) i Na nabrzeżach (1954). We wszystkich wspomnianych filmach rolę główną zagrał Marlon Brando, ówczesny idol młodego pokolenia, na którym wzorował się również Dean (wielokrotnie podkreślał, że Brando był jego filmową miłością, aktorskim geniuszem, którego styl starał się naśladować). Jednak nie tylko nonszalancja, pewność siebie i aktorski talent zaprowadziły Deana do wrót wielkiego świata kina. Biografowie Jamesa (jak np. najczęściej przeze mnie cytowany George Perry) wspominają i wymieniają nazwiska, które pomogły Deanowi tak szybko wspiąć się na szczyt w teatralno-filmowej karierze, jednak z jakiegoś powodu pomijają fakt, że młody aktor wykazywał nie tylko talent i specyficzny, outsiderowski charakter oraz bunt, ale także wyrachowanie. Czasami utalentowanym ludziom w ogóle się nie udaje, nie potrafią iść przez świat przepychając się łokciami (lub nie chcą tego robić) lub nie mają tego szczęścia, znajdują się w nieodpowiednim miejscu, zaczynają w nieodpowiednim czasie. Na przykładzie losów Jamesa Deana okazuje się, ze sukces ma wielu ojców: 1. rodzina i najbliższe środowisko (wspomnieć matkę Deana czy mentorów w szkole średniej), 2. talent i pasja, to „coś”, co wyróżnia nas wśród „szerokich kół”, 3. znajomości (wspomniani William Bast, James Bellah, James Withmore czy, najbardziej znaczący w życiu aktora, Rogers Brackett), 4. wykorzystanie swojego naturalnego wdzięku, manipulatorskie umiejętności i gra nie tylko na scenie, ale również w życiu, 5. czy w końcu moralnie podejrzany tupet i kontrowersyjne normy postępowania (również wcześniej opisany związek Deana z Brackettem).

Continue reading “James Dean – Legenda (III/III)” »

Nagroda Literacka Nike 2016 dla Bronki Nowickiej

Tegoroczną laureatką najważniejszej nagrody literackiej w Polsce została Bronka Nowicka za prozę poetycką Nakarmić kamień. Ceremonia wręczenia Nagrody odbyła się 2 października 2016 r. w bibliotece głównej Uniwersytetu Warszawskiego.

Fundatorem Nagrody jest Gazeta Wyborcza in Fundacja Agory

Fundatorem Nagrody jest Gazeta Wyborcza i Fundacja Agory.

Tomasz Fiałkowski, przewodniczący nagrody, mówił, że decyzja nie była łatwa. Wybór członków jury Nike był sporym zaskoczeniem: po pierwsze, wybrano debiut literacki; po drugie, Nakarmić kamień jest zbiorem prozy poetyckiej, gatunek, który w polskiej literaturze nie należy do najbardziej popularnych i często uprawianych form literackich; po trzecie, faworytem do statuetki była Magdalena Grzebałkowska – autorka bestsellerowej biografii Beksińscy. Portret podwójny – za książkę 1945. Wojna i pokój (Wydaw. Agora). Reporterska opowieść o wojnie została zauważona i nagrodzona przez czytelników „Gazety Wyborczej”: „To najlepsza nagroda Nike – Nike Serca. Od czytelników, którym chciało się wysłać głos i napisać uzasadnienie, chapeau bas. Ja bym tego nie zrobiła, jestem leniwa” – powiedziała Grzebałkowska. W przemowie literatki nie zabrakło „kobiecego” akcentu w sprawie tak zwanych czarnych protestów: „Chciałabym zadedykować tę nagrodę wszystkim kobietom w Polsce […]. Żyjemy teraz w trudnych czasach, zróbmy jutro to, co mamy zrobić. Jestem dzisiaj ubrana prawie na czarno. XIX wiek się skończył, badania naukowe dowodzą, że kobiety mają mózgi i potrafią za siebie decydować”.

Przewodniczący jury chwalił „zdyscyplinowaną kompozycję” Nakarmić kamień, książki o wchodzeniu dziecka w świat dorosłych, doświadczeniu cudzej śmierci, o cielesności i przekraczaniu rozmaitych granic: „Jest w niej groteska i wizyjne obrazy, jest całkiem dosłowna przemoc i rodzinna psychomachia, jest wyrazistość, niemal dotykalność wykreowanego przez autorkę dziecięcego uniwersum” – uzasadniał Fiałkowski. Sama zaś laureatka mówiła: „»Nakarmić kamień« wyrasta z poczucia niemożliwości objęcia całego świata, poznania każdej ludzkiej historii czy zagłębienia się w ludzką pamięć. Tego poczucia szczególnie mocno doznajemy jako dzieci, bo wtedy zyskujemy świadomość, wyodrębniamy się z całości, którą jest świat. Temu wyodrębnianiu się towarzyszy smutek – i smutek jest filarem, na którym opiera się ten tom”[1].

Continue reading “Nagroda Literacka Nike 2016 dla Bronki Nowickiej” »